Przegrały honor, miałkość i GŁUPOTA !!!
Czego rzecz
dotyczy? Tego, że „zło prawdą powinno się zwyciężać”, oraz tego, że „prawda
powinna nas wyzwalać”. Od kiedy zamieszkałem w gminie Śniadowo, te dwa truizmy
słyszę bezustannie z ust ludzi, którzy stoją po obu stronach wirtualnej
barykady. Każda ze stron poszukuje prawdy, poświęca się jej odnalezieniu i za
każdym razem, kiedy prawda jest tuż, tuż - na wyciągnięcie ręki - okazuje się
walką z wiatrakami, staje się nieuchwytna, chowa się w otmętach ludzkich
słabości i w konsekwencji miast być szukana, jest naiwnie i bezczelnie
tratowana. Wszystko razem ogarnięte w całość bezprzykładnie kłóci się z
fundamentami ludzkiego działania i postępowania, które przecież zawarte są w
konfesji dekalogu, naszego głównego repertorium wartości stanowiących nasz
życiowy przewodnik.
Czego rzecz dotyczy? Zacznę może od tego, że Ryszard K. miał pełne
prawo wyrazić wolę pójścia na ugodę z Andrzejem Z., co uczynił po pięciu latach
walki o prawdę w dniu 5 grudnia br. Prawo na to zezwala i Ryszard K. mógł pójść
na ugodę nawet pomimo tego, że w oświadczeniu złożonym publicznie w dniu 25
sierpnia 2009 r. napisał: „Pomówienie mojej żony i mnie o spalenie
dokumentów było wręcz odrażające i obrzydliwe”. Ryszard K. miał prawo pójść
na ugodę, pomimo tego, że w oświadczeniu złożonym publicznie w dniu 27 sierpnia
2009 r. - kiedy przed Sądem odwoławczym Andrzej Z. ku zaskoczeniu większości
został uniewinniony – napisał: „Prawda w Śniadowie przegrała z kłamstwem”.
Czego rzecz dotyczy? Z początkiem 2008 roku Ryszard K. skierował pozew do Sądu Rejonowego w Łomży o to, że w dniu 28 grudnia 2007 r. w Śniadowie na sesji Rady Gminy Śniadowo, dokładnie około godziny 15.00 w obecności osób biorących udział w sesji Andrzej Z. pomówił Ryszarda K., podając nieprawdę, że Ryszard K. spalił dokumentacje urzędową dotyczącą budowy ulicy Skowronki, czym wg powoda poniżył go w opinii publicznej tj. o czyn z art. 212 § 1 kk. Praktycznie w tym samym dniu uruchomiono ludzkie sumienia, prawdomówność i fałsz, zmowę i milczenie. Również ja, na prośbę Ryszarda K., zostałem w ten mechanizm poszukiwania prawdy zaangażowany. Kierowany dekalogiem i nawykiem dociekliwości, nabytym przez lata pracy jako redaktor naczelny, na poszukiwanie prawdy przystałem. Z własnej woli, zaznaczam. A że dostałem na mecie kopa… nie tylko ja przecież.
Czego rzecz dotyczy? Ryszard K. zaangażował w poszukiwanie prawdy znaczną grupę ludzi. Ludzie ci nie tylko poświęcali czas, ale przede wszystkim licząc się z możliwością potępienia przez „specyficzną” w gminie opinię publiczną, wystawiając się na niebezpieczeństwo utraty autorytetu, poróżniając się z przychylnym ówczesnej władzy środowiskiem, z ryzykiem ironicznego wytykania palcami na ulicy, a nawet utraty pracy – wszyscy Oni wyrazili wolę dociekania prawdy nie tyle na prośbę Ryszarda K., jak mniemam, lecz by swoją uczciwą postawą „zło prawdą zwyciężyć” i aby „prawda ich wyzwoliła”.
Czego rzecz dotyczy? Otóż w toku całego pięcioletniego postępowania procesowego, aż trzykrotnie Sąd Rejonowy (za każdym razem w innym składzie) uznawał winnym Andrzeja Z. pomówienia Ryszarda K. Trzecie z postępowań, które zakończyło się podobnie uznaniem winy Andrzeja Z. zostało przeprowadzone ściśle według procedury nakazanej wyrokiem Sądu Najwyższego w wyniku kasacji wniesionej przez Ryszarda K., co bardzo precyzyjnie w mowie końcowej przedstawił pełnomocnik powoda w dniu 5 grudnia br. Jakie więc zaistniały nagle okoliczności, że Ryszard K. skorzystał z przysługującego mu prawa i wyraził na sugestię Sądu odwoławczego wolę ugody, ku wielkiemu zaskoczeniu swojego pełnomocnika? Śniadowo lubi nosić tajemnice, więc i to pewnie pozostanie tajemnicą.
Na tak postawione pytanie Ryszard K. może udzielić bardzo krótkiej odpowiedzi: ”A co to Was obchodzi, mogłem i skorzystałem, wara Wam od tego”. Może, ale nie powinien! W świetle wszystkich wydarzeń związanych z tym pięcioletnim procesem, taka odpowiedź może wydać się śmieszna i wręcz obraźliwa dla tych wszystkich, którzy stanęli w obronie prawdy. I żadne okoliczności, które mogły mieć miejsce w życiu prywatnym, czy zawodowym Ryszard K. w ostatnim roku – jeśli, to nie mające związku ze sprawą – nie powinny zaważyć na takim a nie innym zakończeniu sprawy. Być może nie zaważyły, być może przyczyna leży gdzie indziej. W obliczu zeznań świadków, zaangażowania ludzi, wyników kolejnych postępowań, sprawa z Andrzejem Z. przestała właściwie być osobistą sprawą Ryszarda K. Dlatego ma prawo jej wynik bulwersować i nasuwać przeróżne pytania.
Czego rzecz dotyczy? Dotyczy prawdy i sumienia. Dotyczy bardzo ludzkich i bolesnych spraw. Dotyczy wartości i dekalogu. Dotyczy szacunku i honoru. Dotyczy również zwykłej ludzkiej uczciwości i wiary w dobre intencje drugiego człowieka. Dotyczy także dnia jutrzejszego, w odniesieniu do mieszkańców i gminy w ogóle!
Co w konsekwencji przegrało? Niewątpliwie przegrali wszyscy stojący murem za prawdą. Paradoksalnie sama prawda w istocie się obroniła. W tym akurat przypadku każdy o niej wie, ona istnieje, bo: „Prawda jest tylko jedna. I prawda zawsze leży tam gdzie leży”. W mojej ocenie gigantyczną porażkę odniósł Sąd odwoławczy. Zdecydowanie przegrały honor, miałkość i głupota! I jakby powód i pozwany sprawy nie przenosili na nasz gminny grunt, jakby jej nie tłumaczyli (i się) jest ona na tyle jasna, że głupota nigdy już nie zatriumfuje, bowiem jest głupotą i niczym nie stanie się więcej. Ja w to głęboko wierzę!
PS. Przepraszam czytelników, że tę obiecaną opinię wyrażam z tygodniowym opóźnieniem. Miałem po prostu inny zamysł, chciałem sprawę szczegółowo przedstawić, według chronologii wydarzeń, ale doszedłem do wniosku, że nie ma sensu. Sprawa na tyle jest znana, że powyższa refleksja powinna być wystarczającym spojrzeniem na finał tej sprawy. Podkreślam, że jest to mój osobisty pogląd, i nie odpowiadam za wszelkie interpretacje czynione przez czytelników na ich użytek. Wszystkich zainteresowanych szczegółami sprawy, kieruję do różnych publikacji na niniejszym blogu, gdzie bardzo wnikliwie jej przebieg był przeze mnie opisywany.

Nic dodać nic ująć. Głupota zawsze pozostanie głupotą. Wesołych i dostatnich świąt panie krajewski.
OdpowiedzUsuńw POlsce , w śniadowie punkt widzenia zalezy od punktu siedzienia..tu zawsze były kliki i pseudoelity a co do meritum sprawy?pewnie lekaszenka miał propozycje nie do odrzucenia..rączka rączke myje ale Śniadowiakom pozostał kac moralny.oby tym czynem nie wstąpiła ciemność bialoruska .kazdy wie jaka jest prawda
OdpowiedzUsuńktoś tu jmuz napisał ani boga nie ma honoru a ojczyzna to własny portfel
OdpowiedzUsuńPo co nam człowieku d*** zawracałeś? Nie masz wstydu za grosz!
OdpowiedzUsuńa kto widział i słyszał te przeprosiny
OdpowiedzUsuńszkoda gadać jak nas ten facio wykolegował
to już ktoś komuś w twarz nie napluje hehehehe
coś cicho nad tą trumną...paranoja .minęly czasy kiedy honor i szacunek dla drugiego czlowieka się liczył..teraz tylko grill , fura i komóra .brak słów Panie dzieju
OdpowiedzUsuńWyszło szydło z worka.
OdpowiedzUsuńDawno nikt się tak nie ośmieszył jak Pan Ryszard K.
Niech się ośmiesza. Ale dlaczego ośmiesza innych.
„Pomówienie mojej żony i mnie o spalenie dokumentów było wręcz odrażające i obrzydliwe”.
Dla mnie Panie Ryśku odrażające i obrzydliwe było zawarcie ugody. Podanie ręki temu człowiekowi to dla nas policzek. Pan nas wszystkich wykorzystał i wystawił na pośmiewisko. Dobrego samopoczucia życzę.
pikne slowka pana rysia pysia obrocily sie w go......o :lol:
OdpowiedzUsuńnie którzy dla kaski zrobią wszystko..do granic upodlenia..a ty andrju mordo ty moja i tak jestes winny i dobrze o tym wiesz..ugoda nic nie zmienie w świetle faktów.a moze pogadajmy o machlojkach twoich w gminie i o wspolnikach?
OdpowiedzUsuńNie róbcie sobie podśmiechujek. Pan Ryszard jest wiceprezesem stowarzyszenia i zastępcą sołtysa. Jest ważna osobą w Śniadowie i nie wypada się wyśmiewać z zasłużonego człowieka.
OdpowiedzUsuńJA SIE NIE SMIEJE JA SIE CIESZE MOJ IDOL ENDRIU WYGRAL
OdpowiedzUsuńCo wy owijacie w bawełne. Facet ośmieszył siebie, stowarzyszenie, świadków. Na dodatek gmine bo już w Łomży sie z śmiejo że psychopata znopwu postawił na swoim. autora tego bloga też ośmieszył. Pajac nic więcej tylko pajac.
OdpowiedzUsuńMarny koniec tego stowarzyszenia. Właściwie sukces odniósł tylko Pan Dulewicz. Z nich jako jedyny stoi przy swoim. Nie zmienił poglądów. Panie Dulewicz za to Pana cenię. Pan Ryszard K. zawiódł wszystkich. Niech się Pan odezwie może czegoś nie wiemy.
OdpowiedzUsuńTa ugoda to wielki skandal. Trzy skazania i ugoda. Paranoja. Weź człowieku dobrze tę rękę sobie zdezynfekuj. Uważałem, że to poważny człowiek. Myliłem się cholerka.
OdpowiedzUsuńUgoda po pięciu latach z człowiekiem... dyskwalifikacja.
OdpowiedzUsuńCo Pan narobił Panie Ryszardzie. Co Pan narobił !!!
Stałam za Panem murem jak inni.
Teraz się ze mnie cała rodzina śmieje.
Co Pan myśli, że wygrałam honor na loterii ???
W takiej sytuacji tylko głupiec idzie na ugodę. Trudno trzeba było to przegrać. Wszyscy byśmy to zrozumieli. Wiemy jak było. W tej sytuacji mamy prawo pytać co pan za to ma. Od dziś proszę mi się nie kłaniać. Ja obroniłam honor. A Pan?
OdpowiedzUsuńobaj panowie przez małe p zadrwili z Nas.pewnie na swieta teraz buziaki i opłatek..nie dziwie sie endrju ale pan K dal ciala ze hej.brak klasy po trupach do celu
OdpowiedzUsuńacha jeszcze jedno.pracuję w Łomzy.pytają mnie ludziska co tam w Śniadowie za cyrk.teatrzyk psychopaty trwa .tragifarsa odbiła sie echem az tam.
OdpowiedzUsuńEndrju czekamy na Ciebie ,wracaj zrób porządek powitamy Cię chlebem i solą.W Tobie juz tylko nadzieja
OdpowiedzUsuńRyszard K. ma szczęście i powinien podziękować Bogu, że nie żyje w czasach przedwojennych: wtedy bowiem, za ugody z ludźmi z przeciwnej strony barykady dawano po prostu w mordę.
OdpowiedzUsuńale jaja !!!!!! dawano w mordę !!!!!! były czasy honoru !!!!!! ale jaja !!!!!!
OdpowiedzUsuńW pale się nie mieści co ten gościu zrobił. Nie rozumiem jak mógł tylu ludzi ośmieszyć.
OdpowiedzUsuńJak się czują: Jurek Roman Czarek Leszek Zbyszek Zosia Basia Ewa Jerzy Waldek Mirek ?
Na pewno endriu i zmetraciety czują się dobrze.
„Prawda w Śniadowie przegrała z kłamstwem”.
Nieprawda. Okazuje się, że kłamstwo i obłuda wygrały. Prawda płonie ze wstydu.
Popatrz gościu w lustro. Ciekawe co zobaczysz.
Co Ty piszesz. On nic nie zobaczy. Malowany PAN.
OdpowiedzUsuńzgoda buduje dobrze ze podali sobie rece moze coś z tego bedzie.tandem wójt i skarbnik?leszku wojenki to nic dobrego ,nie ma zadnych korzyści a prawda ma dwa oblicza .białe jest czarne a czarne nie zawsze białe.swięta czas wybaczenia i miłosci..zcekamy endrju na Ciebie
OdpowiedzUsuńparodia juz kolejny układ sie tworzy .nie bardzo rozumiem pochlapac sie błotem pójśc na UGODE z wrogiem nr 1 i nawet bez próby oczyszczenia.ale zaparcie
OdpowiedzUsuńludziska , jak nie wiadomo o co chodzi zawsze w tle są pieniadze. bojta się boga
OdpowiedzUsuńJak się nie ma głowy to się nie pije gorzały tylko mleko :lol:
OdpowiedzUsuńCiekawe ile na taką ugodę trzeba kasiory? A może wystarczy się nachlać?
OdpowiedzUsuńpewna kobieta obiecała po wygranej napluć endriu w twarz
OdpowiedzUsuńnadal jest to aktualne :razz:
Stawiam na Andrzeja. Nie znam lepszego taktyka. No i samorząd ma obcykany.
OdpowiedzUsuńthx miejscowy za uznanie wprowadzimy klimaty bialoruskie,zatrudnimy sąsiadów, rodzinę.naszą taktyka bedzie bóg honor i portfel.
OdpowiedzUsuńRysiek plamę pierdo****** nie z tej ziemi
OdpowiedzUsuńk**** co ci do łba strzeliło taki numer wywinąć
wprowadzimy w kazdym domu monitoring, obowiązek całowania w raczkę i kult jednostki a miszczem wielkim ceremoni i kontrolerem zrobimy ryszada k. pseudonim Ugoda :mrgreen:
OdpowiedzUsuńPisałem na blogu:
OdpowiedzUsuń„7 września 2012 r. Sąd Rejonowy w Łomży, po ponownym rozpoznaniu sprawy z powództwa Ryszarda K. przeciwko wójtowi (już teraz byłemu) Andrzejowi Z. o pomówienie na sesji w grudniu 2007 roku, wydał wyrok skazujący. W ocenie Sądu nie budzi żadnych wątpliwości fakt pomówienia powoda. Oskarżony Andrzej Z., w oparciu o zeznania świadków, został uznany winnym zarzucanego mu czynu. Sąd wyznaczył roczny okres próby, obciążył skazanego grzywną w wysokości 1000 zł, która ma być zapłacona na rzecz jednych z fundacji, ponadto obciążył go kosztami sądowymi, kosztami dodatkowymi, kosztami kasacji i zobowiązał skazanego do zwrotu kosztów pokrzywdzonemu.”.
Powyższy tekst napisałem na podstawie informacji uzyskanych od Ryszarda K. i na jego prośbę, „aby mieszkańcy byli na bieżąco i wiedzieli, jak wygląda sprawa” – powiedział. Powód był zadowolony z wyniku sprawy, wyraził nadzieję, że nawet w wyniku apelacji tym razem ma wygraną „w kieszeni”.
Co się wydarzyło między 7 września a 5 grudnia br. że Ryszard K. przystał na ugodę? Podejrzewam, że tego nigdy się nie dowiemy. Twierdzę tak z pełnym przekonaniem, po krótkich rozmowach telefonicznych, jakie przeprowadziłem z Ryszardem K. w dniu 5 i 6 grudnia oraz po rozmowie, jaką miałem okazję przeprowadzić z jednym z prawników w dniu 6 grudnia. Kiedy poskładałem to w całość – oniemiałem. Trzy w jednym: kpina, zagadka i blamaż. Tak to widzę!
Nie będę blokował pojawiających się wpisów w tym temacie, aby nie posądzono mnie o cenzurę. Proszę jednak czytelników bloga, którzy wpisują komentarze o zamknięcie polemiki na ten temat. A jeżeli już będą pisać - o stonowanie swoich opinii. W tej chwili pisanie o tej niesamowitej sprawie straciło sens.
Skorzystam z okazji i pozwolę sobie skierować przeprosiny do tych osób, które w jakimś stopniu inspirowałem do wsparcia prawdą Ryszarda K. podczas całego procesu. Nie przypuszczałem w najgłębszych snach, że doczekamy się takiego finału. Szczerze Was Wszystkich Przepraszam. zdulewicz
panu k. zabrakło klasy
OdpowiedzUsuńwielka kompromitacja i żenada
szacun Panie Dulewicz ale to raczej nie Pan powinen przepraszać a tych szemranych dwoch panów..UGODA TO POLICZEK dla Śniadowa dla wsi i jej mieszkańcow.kiedyś szlachcic tez robił co chciał , pewnie sie za takich mają.wstyd i hańba..kto teraz bedzie na kogo pluł?
OdpowiedzUsuńMinęły swięta ,nowy rok a ten pan dalej idzie w zaparte
OdpowiedzUsuń:twisted: Ugoda _------------pamiętamy.Trudno zapomnieć coś tak niewiarygodnego
OdpowiedzUsuń