Nie pomawiać bo TO KARALNE JEST
Otrzymałem
dzisiaj telefon z zarzutem, że pozwalam sobie komentować własne artykuły.
Konkretnie padł zarzut co do jednego z komentarzy pod moim krótkim wpisem na
temat zakończenia sprawy: „Ryszard K. kontra Andrzej Z.”. Oświadczam więc, iż
jest to zarzut niepoważny, a nawet według mnie wręcz głupi i kompromitujący tę
osobę. Jaki bowiem problem sprawdzić u administratora sieci nr IP osoby, która
dokonała wpisu w formie komentarza. Żaden. I wszystko się wyjaśni. Proszę więc
nie pomawiać, bo to karalne jest.
Już wyjaśniam, dlaczego tak sądzę.
Otóż jestem jedną z nielicznych osób w tej gminie, która ma na tyle odwagi cywilnej, by wyrażać swoje opinie wypowiadane publicznie otwarcie, z podpisem, imieniem i nazwiskiem. Anonimową polemikę zawsze uważałem i uważam za mało poważną i niezwykle asekurancką, którą z racji reguł funkcjonujących w Internecie mimo wszystko szanuję. Nigdy nie działałem zza węgła, że tak mało wyszukanie to nazwę. Powtarzam więc, że obarczanie mnie treściami komentarzy czytelników bloga jest - mówiąc delikatnie - głupie i obrażające moją inteligencję.
Już wyjaśniam, dlaczego tak sądzę.
Otóż jestem jedną z nielicznych osób w tej gminie, która ma na tyle odwagi cywilnej, by wyrażać swoje opinie wypowiadane publicznie otwarcie, z podpisem, imieniem i nazwiskiem. Anonimową polemikę zawsze uważałem i uważam za mało poważną i niezwykle asekurancką, którą z racji reguł funkcjonujących w Internecie mimo wszystko szanuję. Nigdy nie działałem zza węgła, że tak mało wyszukanie to nazwę. Powtarzam więc, że obarczanie mnie treściami komentarzy czytelników bloga jest - mówiąc delikatnie - głupie i obrażające moją inteligencję.
Telefon, który dzisiaj otrzymałem ma i pozytywny wymiar. Ostatecznie przekonał mnie, że jednak jest niezbędnym wyrażenie mojej obszernej, podsumowującej opinii na temat zakończonej sprawy, która krążyła po sądach różnych instancji blisko pięć lat. Winny to jestem z kilku powodów. Po pierwsze, z racji pełnienia przeze mnie funkcji prezesa stowarzyszenia „Solidarna Gmina”, które było niesłusznie jednym z wątków w tej sprawie, co pozwalał sobie kilkakrotnie podnosić podczas rozpraw pozwany. Po drugie, że byłem jednym z wielu świadków powoda, któremu - jak wielu innym świadkom - absorbowano sporo czasu w ciągu tych pięciu lat. Po trzecie, wniosłem swój osobisty potencjał intelektualny do części, którą zajmował się SN. Po czwarte, na bieżąco informowałem czytelników bloga o przebiegu rozpraw. Po piąte nie lubię, nie godzę się i nie pozwolę sobie być oszukiwanym i bezpodstawnie obrażanym oraz oskarżanym. Po szóste, zwykłem szanować etyczno-moralne reguły gry w relacjach międzyludzkich. Po siódme, mam pełną świadomość oraz poczucie, że jak się czegoś nawarzy – to trzeba to godnie i pokornie wypić, a nie szukać kozła ofiarnego. Po ósme, w sprawę zaangażowano tak wiele osób, że finał nie może pozostać bez wieńczącego sprawę podsumowania. Konsternacja bowiem tych osób, po ujawnieniu wyniku, tego po prostu wymaga. I po dziewiąte, sprawa była (i jest) na tyle głośna, przełożyła się na relacje społeczne, że w konsekwencji stała się sprawą niemalże publiczną; mówiło się (i mówi) o niej w sklepach, w urzędzie, na rogach ulic, na podwórkach i w domach, w gminach ościennych, także w samej Łomży, a kto wie czy i nie w Koluszkach - praktycznie wszędzie.
Dla porządku informuję swojego dzisiejszego telefonicznego rozmówcę, że poziomu intelektualnego i odwagi cywilnej nie sposób zastąpić zasobnością kieszeni i arogancją. Wciąż jednak, na szczęście, znacznie cenniejsza jest wiedza. Dlatego także dla porządku informuję, iż żyjemy w wolnym kraju, a obowiązujące ustawy pozwalają na korzystanie z dostępu do niezastrzeżonych informacji. Pobudzony impulsem podświadomości oraz by wykluczyć ewentualne konfabulacje którejś ze stron, pozwoliłem sobie z tego demokratycznego przywileju skorzystać w godzinach przedpołudniowych w dniu 6 grudnia br., by mieć pełną i precyzyjną wiedzę, jak przebiegała i co się faktycznie wydarzyło podczas rozprawy apelacyjnej w dniu 5 grudnia br. (włącznie z przebiegiem krótkiej w niej przerwy), w wyniku czego - pomimo bardzo merytorycznych mów końcowych pełnomocników powoda i pozwanego, które nie zawierały w sobie sugestii ugody - doszło do ugody pomiędzy stronami procesu.
W związku z powyższym zapraszam czytelników na poniedziałek na niniejszy blog. Dla porządku i dla potomności przedstawię obszerne podsumowanie tego „pięcioletniego osobliwego maratonu”. I proszę nie sugerować mi odpowiedzialności przed prokuratorem… za coś, co dla sprawy było zupełnie nieistotne. Bo naprawdę to też głupie i niepoważne jest.

zło dobrem zwyciężaj .stworzo teraz jeden komitet wyborczy .
OdpowiedzUsuńlalalalalalala
OdpowiedzUsuńdwaj przyjaciela z szerokiej
lalalalalalala
Prawda Was wyzwoli , a co do komitetu to bardzo mozliwe, Mrozek by tego nie wymyslił..
OdpowiedzUsuńFajne. Ja proponuje komitet wyborczy Ugoda :razz:
OdpowiedzUsuńnikt nie jest doskonaly, kazdy popełnia błędy, ale jest takie słowo które brzmi ----przepraszam..przypuszczam ze duzo by zmieniło.resztki honoru zachować.
OdpowiedzUsuńno tak typowe ,,poszukiwany kozioł ofiarny a fakty sa niestety bolesne.ogoda to policzek dla Śniadowiaków..ech wszystko marnieje..przed wojną moze pojedynek by rozstrzygnął sprawe
OdpowiedzUsuńZawracano nam gitarę dla ugody kupa śmiechu.
OdpowiedzUsuńkupa dziada wyżej srajo jak dupe majo
OdpowiedzUsuńdokładnie tak jest filipek.obaj siebie warci
OdpowiedzUsuńAndriu oczyszczony rozpoczął kampanię wyborczą. mówi że wygra i połowę zwolni.
OdpowiedzUsuńa gdzie prowadzi kampanie?na dworcu Pkp czy moze pod ławką w parku?
OdpowiedzUsuńjeden rowerzysta i drugi rowerzysta
OdpowiedzUsuńzawarli ugodę powinni jeździć jednym tandemem
czy w tej gminnie będzie normalnie?czy patologia ma trwać a powrocic ciemnosc bialoruska?
OdpowiedzUsuńJak się dowiedziałem o tej ugodzie to jak by mi ktoś pięścią przyłożył. Jak tak można ludzi do wiatru wystawić. Wstydu facet nie ma za grosz. A tak pięknie gadał hehehe
OdpowiedzUsuńPanie Dulewicz gdzie ten obiecany artykuł. Jak się powiedziało A trzeba powiedzieć B. Przypominam jutro kolejny poniedziałek !!!
OdpowiedzUsuńandrju mordo ty moja,zrobiłeś propozycję nie do odrzucenia?
OdpowiedzUsuńRysiek K. jest osobom publiczno jest zastępco sołtysa. Zawsze chciał rządzić, a nawet radnym nie potrafił zostać. Teraz pokazał jak szanuje ludzi co staneli za nim murem. Ludzi ośmieszył pajac. Znam go bedzie miał pretensje że go krytykujo. Wyżej s.... jak d.... ma.
OdpowiedzUsuń