informacja z refleksją
Droga przez mękę
BYŁY WÓJT SKAZANY
W wyniku kasacji w Sądzie Najwyższym, przed Sądem Rejonowym w Łomży toczyło się kolejne postępowanie – trzecie rozpoznanie – w sprawie pomówienia, jakiego dopuścił się ówczesny wójt Andrzej Z. wobec szanowanego obywatela gminy Śniadowo Ryszarda K., o to że Ryszard K. według wójta „spalił dokumentację dotyczącą ulicy Skowronki w Śniadowie”, czym wg powoda „poniżył go w opinii publicznej”, co miało według licznych świadków miejsce podczas sesji Rady Gminy Śniadowo w dniu 28 grudnia 2007 roku.
W dniu wczorajszym tj. 7 września 2012 r. Sąd Rejonowy w Łomży, po ponownym rozpoznaniu sprawy z powództwa Ryszarda K. przeciwko wójtowi (już teraz byłemu) Andrzejowi Z. o pomówienie na sesji w grudniu 2007 roku, wydał wyrok skazujący. W ocenie Sądu nie budzi żadnych wątpliwości fakt pomówienia powoda. Oskarżony Andrzej Z., w oparciu o zeznania świadków, został uznany winnym zarzucanego mu czynu. Sąd wyznaczył roczny okres próby, obciążył skazanego grzywną w wysokości 1000 zł, która ma być zapłacona na rzecz jednych z fundacji, ponadto obciążył go kosztami sądowymi, kosztami dodatkowymi, kosztami kasacji i zobowiązał skazanego do zwrotu kosztów pokrzywdzonemu. Wyrok nie jest prawomocny. Skazanemu Andrzejowi Z. przysługuje prawo wniesienia apelacji w terminie 7 dni.
Dlaczego „droga przez mękę”? Sądzę, że określenie jest adekwatne w stosunku do okoliczności i czasu postępowania. Przez tę drogę niemal przez pięć lat szedł powód, pozwany, świadkowie, sądy. Niewątpliwie ta prosta sprawa może być przykładem, jak polskie prawo pozwala na rozciąganie spraw w czasie. Jest również przykładem farsy, do jakiej potrafili doprowadzić w dużej części świadkowie, z których jedni doznali całkowitej amnezji, inni coś pamiętali lecz nie bardzo potrafili wytłumaczyć co, część za każdym rozpoznaniem pamiętała co innego, a jeszcze inni wykazali się dobrą pamięcią i powagą. I to Ci ostatni pozwolili Sądowi wykluczyć wątpliwości i po pięciu latach po raz trzeci na wydanie wyroku skazującego Andrzeja Z. za pomówienie.
Cała sprawa budzi wiele refleksji. Była ona rozpatrywana w trzykrotnym postępowaniu przed Sądem Rejonowym, dwukrotnie w Sądzie Okręgowym i raz w Sądzie Najwyższym. Cały ten pięcioletni okres wędrówki niemało kosztował podatników, a Sądy były zaabsorbowane czymś wydaje się prostym zamiast rozpatrywać w tym czasie naprawdę istotne sprawy dla mieszkańców regionu. Podatnik zapłaci. Zastanawiam się tylko, czy za ekspertyzy nagrania ze spotkania w Konopkach, które było ważnym dowodem w sprawie zapłaci podatnik, czy skazany, który takich ekspertyz usilnie żądał? Nie jest również pewnym, czy sprawa tak naprawdę doczekała finału. Skazanemu przysługuje złożenie apelacji, co niewątpliwie niesie za sobą kolejne koszty tak dla podatników, jak i samego skazanego. Ruch tym razem należy do byłego wójta. Czy złoży apelację? Coś mi się zdaje, że nawet on sam dzisiaj tego nie wie. Ale to tylko tak mi się zdaje, co wcale nie musi być zgodne z rzeczywistością.
BYŁY WÓJT SKAZANY
W wyniku kasacji w Sądzie Najwyższym, przed Sądem Rejonowym w Łomży toczyło się kolejne postępowanie – trzecie rozpoznanie – w sprawie pomówienia, jakiego dopuścił się ówczesny wójt Andrzej Z. wobec szanowanego obywatela gminy Śniadowo Ryszarda K., o to że Ryszard K. według wójta „spalił dokumentację dotyczącą ulicy Skowronki w Śniadowie”, czym wg powoda „poniżył go w opinii publicznej”, co miało według licznych świadków miejsce podczas sesji Rady Gminy Śniadowo w dniu 28 grudnia 2007 roku.
W dniu wczorajszym tj. 7 września 2012 r. Sąd Rejonowy w Łomży, po ponownym rozpoznaniu sprawy z powództwa Ryszarda K. przeciwko wójtowi (już teraz byłemu) Andrzejowi Z. o pomówienie na sesji w grudniu 2007 roku, wydał wyrok skazujący. W ocenie Sądu nie budzi żadnych wątpliwości fakt pomówienia powoda. Oskarżony Andrzej Z., w oparciu o zeznania świadków, został uznany winnym zarzucanego mu czynu. Sąd wyznaczył roczny okres próby, obciążył skazanego grzywną w wysokości 1000 zł, która ma być zapłacona na rzecz jednych z fundacji, ponadto obciążył go kosztami sądowymi, kosztami dodatkowymi, kosztami kasacji i zobowiązał skazanego do zwrotu kosztów pokrzywdzonemu. Wyrok nie jest prawomocny. Skazanemu Andrzejowi Z. przysługuje prawo wniesienia apelacji w terminie 7 dni.
Dlaczego „droga przez mękę”? Sądzę, że określenie jest adekwatne w stosunku do okoliczności i czasu postępowania. Przez tę drogę niemal przez pięć lat szedł powód, pozwany, świadkowie, sądy. Niewątpliwie ta prosta sprawa może być przykładem, jak polskie prawo pozwala na rozciąganie spraw w czasie. Jest również przykładem farsy, do jakiej potrafili doprowadzić w dużej części świadkowie, z których jedni doznali całkowitej amnezji, inni coś pamiętali lecz nie bardzo potrafili wytłumaczyć co, część za każdym rozpoznaniem pamiętała co innego, a jeszcze inni wykazali się dobrą pamięcią i powagą. I to Ci ostatni pozwolili Sądowi wykluczyć wątpliwości i po pięciu latach po raz trzeci na wydanie wyroku skazującego Andrzeja Z. za pomówienie.
Cała sprawa budzi wiele refleksji. Była ona rozpatrywana w trzykrotnym postępowaniu przed Sądem Rejonowym, dwukrotnie w Sądzie Okręgowym i raz w Sądzie Najwyższym. Cały ten pięcioletni okres wędrówki niemało kosztował podatników, a Sądy były zaabsorbowane czymś wydaje się prostym zamiast rozpatrywać w tym czasie naprawdę istotne sprawy dla mieszkańców regionu. Podatnik zapłaci. Zastanawiam się tylko, czy za ekspertyzy nagrania ze spotkania w Konopkach, które było ważnym dowodem w sprawie zapłaci podatnik, czy skazany, który takich ekspertyz usilnie żądał? Nie jest również pewnym, czy sprawa tak naprawdę doczekała finału. Skazanemu przysługuje złożenie apelacji, co niewątpliwie niesie za sobą kolejne koszty tak dla podatników, jak i samego skazanego. Ruch tym razem należy do byłego wójta. Czy złoży apelację? Coś mi się zdaje, że nawet on sam dzisiaj tego nie wie. Ale to tylko tak mi się zdaje, co wcale nie musi być zgodne z rzeczywistością.
Komentarze
Prześlij komentarz