Fakty i opinie

Pasażerów do gułagu
ZAPĘDZONO PEPESZAMI


     Na moim blogu ukazują się nierzadko bardzo kontrowersyjne teksty, w których równie nierzadko pozwalam sobie nazywać rzeczy po imieniu. A jednak wystrzegam się nazewnictwa rodem z pisu typu bure suki, lumpenliberalizm, zdrada o świcie oraz nawoływania do walki z pepeszami w rękach. Choć nie ukrywam, że pod mój adres trafiały listy obrażonych czytelników na publikacje, w których używałem dosadnego polskiego języka. Udowodniłem wraz z grupą ludzi, że wcale nie trzeba kierowników z pisu i pepepsz, by zmieniać oblicze kulawej rzeczywistości.

     Obserwując obecną scenę polityczną w naszym kraju, naszpikowaną traumą po katastrofie stulecia, nie tylko ja zauważam możliwość ponownego dojścia do władzy skrajnej prawicy a tak naprawdę ugrupowania o typowo bolszewickich zapędach. Tym bardziej nie mam zamiaru odpowiadać na zarzuty obrażalskich. Po wypowiedziach prezesa pisu i jego przybocznych gwardzistów wiem, że soczysty język jest jak najbardziej wskazany, bo według wypowiedzi tegoż prezesa sądzę, że jedynie taki trafia do obywateli. Tak to nie tylko ja zrozumiałem.
Otóż gwardziści tłumacząc swojego prezesa z jego nieodpowiedzialnego i butnego języka, jakim ponownie jak przed kilkoma laty prąc do władzy się posługiwał, twierdzą, że to język, który trzeba odpowiednio interpretować, a poza tym takim językiem nierzadko posługuje się lud. Gwardziści są także pewni, że prezesowi chodzi wyłącznie o prawdę i o to, by trafiać do prawdziwych Polaków. Wierzę gwardzistom prezesa, że w tym akurat przypadku mają rację, bo przecież z postawy prezesa wynika, iż bardziej on obywatel pis niż Polski. Odnośnie zaś prawdy, to nie trzeba jej na siłę poszukiwać, gdyż „prawda leży tam gdzie leży” co trafnie określił śp. Sebastian Karpiniuk.

     Z interpretacji powiastek politycznych, historycznych i patriotycznych głowy pisu a nie na szczęście Polaków wynika, że jestem patriotą i uczciwym obywatelem bowiem zależy mi na trafieniu do ludu, do którego należy zwykły zjadacz chleba, urzędnik gminny i każdy inny, lud kawiarniany oraz ten z barów i ławek też, który to lud, w przeciwieństwie do głowy pisu i jego gwardii przybocznej bez względu na ochy i achy oraz przekonania bardzo szanuję dnia każdego, a nie tylko w dniu wyborów.

     Od dawna wiem, że w osobnikach z pisu - na czele z prezesem - nie znajdziemy obrońcy ordynku językowego, bo oni w bezustannym poszukiwaniu prawdziwych Polaków zatracają każdą poprawność. Obywatele pisu próbują bronić swoimi śmiesznymi interpretacjami fanaberie językowe obywatela prezesa. Na nic to się zdaje, albowiem pis produkuje precedensy, które pozwalają obronić każdy zarzut językowy przeciwko każdemu. I w takich przypadkach nie pomoże nawet bull terier z Pomorza, który podczas wyborów do europarlamentu zawieruszył się w podlaskim, by trafiać do ludu gdyż według niego lud ciemny wszystko kupi. Gwardziści zauważyli, zinterpretowali itd. itp. Pora chyba, aby sądy polskie, na wzór amerykańskich, polubiły precedensy.

     Pokuszę się o symulację. Przykładowo rzucam śmiało na blogu, że niemal w każdym urzędzie bure suki siedzą, na dodatek wiele wśród nich to alkoholicy oraz zomowcy i trzeba ich w kamasze odziać, zaś pod Smoleńskiem tutka bezawaryjnie wylądowała amortyzowana ruskim błotkiem a pasażerów do gułagu zapędzono pepeszami, dlatego trumny zaspawano i w spisku tym umaczanych jest po pachy m.in. kilku Kaszubów oraz paru Ślązaków, oczywiście też Niemcy, Rosjanie i rząd polski z donaldem na czele, co lada dzień potwierdzi śledztwem specjalista od spiskowych teorii dziejów antek policmajster wspomagany agentem tomkiem. I co na to sędzia np. z Łomży czy Zambrowa, kiedy ja mu wejdę w słowo - w obronie bloga oczywiście - i powiem, że do ludu chciałem trafić za przykładem obywatela prezesa i jego przybocznej gwardii. Oczywiście zawsze istnieje prawdopodobieństwo, iż sędzia z lumpenliberalizmu będzie miał korzenie i walnie wyrok uzasadniając, że precedensy ma głęboko w tylnej części ciała, czyli mówiąc językiem ludu w dupie, bo padł z ust prezesa wyłącznie obywateli pisu. Ale padł! Trudno, ryzyko zawsze istnieje.

     W kontekście powyższego nie sposób pominąć wątku nadchodzących wyborów parlamentarnych, w których jako wyborcy możemy sobie zafundować nie lada atrakcje. Obserwując wydarzenia dnia codziennego odnoszę wrażenie, że ekipa co to wie najlepiej kto Polakiem jest nie mogąca wejść po władzę szeroko otwartymi drzwiami, tym razem spróbuje to uczynić drzwiami tylnymi. Jestem przekonany, że siły jedynie słuszne i nieomylne, które szacunek mają wyłącznie dla wybranych, ciskające na oślep oskarżenia i widzący wszędzie pijaków, zomowców, bure suki, lumpenliberałów, spiskowców, Kaszubów, Ślązaków, Żydów, Niemców i Sowietów oraz mające zaplecze ludzi widzących we wszystkim i we wszystkich zło nie są w stanie zapewnić nam normalności dnia codziennego.
     Na zmiłowanie już było… czyżby teraz marszami, zniczami i pepeszami?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie