Fakty
Korespondencja
Z OTTAWY
Widzę na Pana blogu zdjęcie, które przedstawia moich Dziadków z ks. Puchalskim na schodkach kościoła w Śniadowie. Miło, oczywiście, szczególnie, że nie umiałem zidentyfikować ks. Kina i Pani Parowskiej. Tam były dwie siostry, prawda? Przewijają się gdzieś w jedynym ocalałym albumie Dziadków. Myślę jednak, że zdjęcie jest zrobione już po wojnie.
Anegdotka:
Dziadkowie grywali z ks. Puchalskim (który jako budowniczy kościoła ma chyba status wice-świętego w Śniadowie) w preferansa w pokoiku nad apteką (obecnie mieszkanie p. Cienkusów – przyp. autora bloga). Kręciłem się tam jako zupełnie nieletni berbeć, niestety bardzo niegrzeczny i wyszczekany trzylatek. Ksiądz Puchalski ciągle się ze mną przekomarzał, jego ogromna sutanna z milionem guziczków i czerwona twarz trochę mnie przerażała i nastrajała bardzo agresywnie, bo od urodzenia mam taki nieudany charakter. Do historii przeszedł następujący dialog miedzy księdzem i mną, trzyletnim:
– Wojtusiu, babcia ciebie tak kocha a ty tak marudzisz... (właśnie się „wyłożył” na stole i usiłował mnie spacyfikować).
– A SKĄD GÓWNIARZU WIESZ CZY MNIE KOCHA CZY NIE KOCHA?!!!
Potworna konsternacja, z której ks. Puchalski wybrnął spokojnie:
– Skoro jesteśmy już po imieniu to mów do mnie „ty”.
I tak zostało.
Byłem chyba jedyną osobą w Śniadowie, która mogła się na to odważyć – i oczywiście odważała się, ku rozpaczy Dziadków i wszystkich dookoła.
Wojtek Majewski, Ottawa.
Zachowano pisownię oryginału.
Z OTTAWY
Widzę na Pana blogu zdjęcie, które przedstawia moich Dziadków z ks. Puchalskim na schodkach kościoła w Śniadowie. Miło, oczywiście, szczególnie, że nie umiałem zidentyfikować ks. Kina i Pani Parowskiej. Tam były dwie siostry, prawda? Przewijają się gdzieś w jedynym ocalałym albumie Dziadków. Myślę jednak, że zdjęcie jest zrobione już po wojnie.
Anegdotka:
Dziadkowie grywali z ks. Puchalskim (który jako budowniczy kościoła ma chyba status wice-świętego w Śniadowie) w preferansa w pokoiku nad apteką (obecnie mieszkanie p. Cienkusów – przyp. autora bloga). Kręciłem się tam jako zupełnie nieletni berbeć, niestety bardzo niegrzeczny i wyszczekany trzylatek. Ksiądz Puchalski ciągle się ze mną przekomarzał, jego ogromna sutanna z milionem guziczków i czerwona twarz trochę mnie przerażała i nastrajała bardzo agresywnie, bo od urodzenia mam taki nieudany charakter. Do historii przeszedł następujący dialog miedzy księdzem i mną, trzyletnim:
– Wojtusiu, babcia ciebie tak kocha a ty tak marudzisz... (właśnie się „wyłożył” na stole i usiłował mnie spacyfikować).
– A SKĄD GÓWNIARZU WIESZ CZY MNIE KOCHA CZY NIE KOCHA?!!!
Potworna konsternacja, z której ks. Puchalski wybrnął spokojnie:
– Skoro jesteśmy już po imieniu to mów do mnie „ty”.
I tak zostało.
Byłem chyba jedyną osobą w Śniadowie, która mogła się na to odważyć – i oczywiście odważała się, ku rozpaczy Dziadków i wszystkich dookoła.
Wojtek Majewski, Ottawa.
Zachowano pisownię oryginału.
Komentarze
Prześlij komentarz