Fakty i opinie
Awans
DLA ŚNIADOWA
Jako obywatel
gminy Śniadowo, ale i jako Zbigniew Dulewicz jestem zadowolony z wyboru na funkcję starosty łomżyńskiego mieszkańca naszej gminy, Lecha Szabłowskiego (bezpartyjny). W zestawieniu z wyborem radnego Jarosława Kuleszy (PSL) na przewodniczącego rady jest to podwójnym awansem dla Śniadowa.
Podkreślić należy,
że z powodu tak dużego zaufania, z gminy kierowanej przez ostatnie lata śmiesznym i szkodliwym kierownikiem (kojarzonym z PiS), staliśmy się ważnym reprezentantem powiatu. Potrzeba było rewolucji, medialnego rozgłosu, aby trzyletnią kompromitację przekuć w sukces. To się nie tylko w polityce nazywa: skuteczność!
Wybór przedstawicieli
naszej gminy, którzy nie należą do sympatyków PiS na tak ważne funkcje, świadczy dobitnie, że ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego traci wpływy w swoim bastionie, a recepta, którą sygnował na łomżyńskim gruncie poseł Kołakowski (PiS) ogromnie straciła na swej wartości, czego dodatkowym przykładem jest oczywiście wybór Mieczysława Czerniawskiego (SLD) na prezydenta Łomży. Zapewne szef PiS rozliczy posła Kołakowskiego, szefa struktur powiatowych, za przegranie w wyborach samorządowych dosłownie wszystkiego: kilku gmin, samej Łomży i powiatu! Naprawdę trzeba mieć polityczny talent, żeby osiągnąć tak gigantyczną porażkę. Z tego, co można zauważyć, w parlamencie poseł z Łomży odnosi podobne „sukcesy”. Czyżby zmierzch „tak dobrze zapowiadającej się" kariery politycznej? Niewykluczone, mawiają wtajemniczeni. Śmiem przypuszczać, że i bajki o "zamachu smoleńskim" nie pomogą.
Gmina Śniadowo
na arenie samorządu powiatowego uzyskała pozycję precedensową. Pozostaje pilnie obserwować, jak to się przełoży na wizerunek gminy, i na ile nie będą to dla Śniadowa lata stracone. Jakby nie patrzeć, wójt Rafał Pstrągowski znalazł się raptem w komfortowej sytuacji. Czy i na ile z tego potrafi skorzystać? Niewątpliwie pokażą to już najbliższe miesiące.
DLA ŚNIADOWA
Jako obywatel
gminy Śniadowo, ale i jako Zbigniew Dulewicz jestem zadowolony z wyboru na funkcję starosty łomżyńskiego mieszkańca naszej gminy, Lecha Szabłowskiego (bezpartyjny). W zestawieniu z wyborem radnego Jarosława Kuleszy (PSL) na przewodniczącego rady jest to podwójnym awansem dla Śniadowa.
Podkreślić należy,
że z powodu tak dużego zaufania, z gminy kierowanej przez ostatnie lata śmiesznym i szkodliwym kierownikiem (kojarzonym z PiS), staliśmy się ważnym reprezentantem powiatu. Potrzeba było rewolucji, medialnego rozgłosu, aby trzyletnią kompromitację przekuć w sukces. To się nie tylko w polityce nazywa: skuteczność!
Wybór przedstawicieli
naszej gminy, którzy nie należą do sympatyków PiS na tak ważne funkcje, świadczy dobitnie, że ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego traci wpływy w swoim bastionie, a recepta, którą sygnował na łomżyńskim gruncie poseł Kołakowski (PiS) ogromnie straciła na swej wartości, czego dodatkowym przykładem jest oczywiście wybór Mieczysława Czerniawskiego (SLD) na prezydenta Łomży. Zapewne szef PiS rozliczy posła Kołakowskiego, szefa struktur powiatowych, za przegranie w wyborach samorządowych dosłownie wszystkiego: kilku gmin, samej Łomży i powiatu! Naprawdę trzeba mieć polityczny talent, żeby osiągnąć tak gigantyczną porażkę. Z tego, co można zauważyć, w parlamencie poseł z Łomży odnosi podobne „sukcesy”. Czyżby zmierzch „tak dobrze zapowiadającej się" kariery politycznej? Niewykluczone, mawiają wtajemniczeni. Śmiem przypuszczać, że i bajki o "zamachu smoleńskim" nie pomogą.
Gmina Śniadowo
na arenie samorządu powiatowego uzyskała pozycję precedensową. Pozostaje pilnie obserwować, jak to się przełoży na wizerunek gminy, i na ile nie będą to dla Śniadowa lata stracone. Jakby nie patrzeć, wójt Rafał Pstrągowski znalazł się raptem w komfortowej sytuacji. Czy i na ile z tego potrafi skorzystać? Niewątpliwie pokażą to już najbliższe miesiące.
Komentarze
Prześlij komentarz