Refleksje
Nie miałem okazji widzieć tego wcześniej w kinie.
Choć wiele napisano, nie mogłem tego przemilczeć.
This Is It
TO JEST TO
Niesamowite przeżycie. W dniu dzisiejszym na antenie HBO2 odtworzono filmową relację z przygotowań Michaela Jacksona do planowanej serii 50 koncertów, które miały odbyć się w Londynie. I miały nie tylko Londyn zadziwić.
111 minut "Michael Jackson: This Is It" w reżyserii Kenne’go Ortegi jest spektaklem niesamowitym. Dla mnie ponowne zderzenie z fascynującą muzyką: świeżą, w nowej aranżacji, wciskającą słuchacza impresją z ogromną siłą w fotel. Niesamowita muzyka, niesamowity balet z silnym podtekstem przesłań Barysznikowa, niesamowita scenografia z zaskakującymi w każdym utworze efektami specjalnymi. A w tym wszystkim dynamit i ekspresja, a równolegle ciepło, serce oraz nieudawana miłość i niezwykłe międzyludzkie relacje. I bezustanne odniesienie do Boga, i świadoma wiara, że Bóg trzyma nad tym pieczę.
Michael mówi: „Jak ważna jest miłość! Ona nie przemija”.
I dodaje: „Czuję, że natura chce naprawić człowieka. Niech Bóg Was błogosławi”.
Wielki artysta, skromny człowiek, nie zawiódł. Zawiedli ludzie, którzy nad geniuszem sprawowali opiekę. Geniusz do wielu spraw nie przywiązuje wagi, zwykłych spraw nie zauważa, nawet nie jest w stanie. Często jest jak dziecko, które nie ma odczucia co można a czego nie. To oni wzięli na siebie obowiązek troski. I niestety zawiedli.
Pokazany dzisiaj spektakl jest świadectwem, że Michael Jackson był w doskonałej formie psychicznej i fizycznej. Całym sobą uczestniczył w tych próbach, jego zaangażowanie i wypowiadane komentarze, dobry nastrój oraz radość z tworzenia dobitnie o tym świadczą.
Odszedł nagle, niespodziewanie, zostawiając po sobie hipnotyzującą przestrzeń.
Być może tak odchodzą geniusze...
Choć wiele napisano, nie mogłem tego przemilczeć.
This Is It
TO JEST TO
Niesamowite przeżycie. W dniu dzisiejszym na antenie HBO2 odtworzono filmową relację z przygotowań Michaela Jacksona do planowanej serii 50 koncertów, które miały odbyć się w Londynie. I miały nie tylko Londyn zadziwić.
111 minut "Michael Jackson: This Is It" w reżyserii Kenne’go Ortegi jest spektaklem niesamowitym. Dla mnie ponowne zderzenie z fascynującą muzyką: świeżą, w nowej aranżacji, wciskającą słuchacza impresją z ogromną siłą w fotel. Niesamowita muzyka, niesamowity balet z silnym podtekstem przesłań Barysznikowa, niesamowita scenografia z zaskakującymi w każdym utworze efektami specjalnymi. A w tym wszystkim dynamit i ekspresja, a równolegle ciepło, serce oraz nieudawana miłość i niezwykłe międzyludzkie relacje. I bezustanne odniesienie do Boga, i świadoma wiara, że Bóg trzyma nad tym pieczę.
Michael mówi: „Jak ważna jest miłość! Ona nie przemija”.
I dodaje: „Czuję, że natura chce naprawić człowieka. Niech Bóg Was błogosławi”.
Wielki artysta, skromny człowiek, nie zawiódł. Zawiedli ludzie, którzy nad geniuszem sprawowali opiekę. Geniusz do wielu spraw nie przywiązuje wagi, zwykłych spraw nie zauważa, nawet nie jest w stanie. Często jest jak dziecko, które nie ma odczucia co można a czego nie. To oni wzięli na siebie obowiązek troski. I niestety zawiedli.
Pokazany dzisiaj spektakl jest świadectwem, że Michael Jackson był w doskonałej formie psychicznej i fizycznej. Całym sobą uczestniczył w tych próbach, jego zaangażowanie i wypowiadane komentarze, dobry nastrój oraz radość z tworzenia dobitnie o tym świadczą.
Odszedł nagle, niespodziewanie, zostawiając po sobie hipnotyzującą przestrzeń.
Być może tak odchodzą geniusze...
Komentarze
Prześlij komentarz