Fakty i opinie

Czas podsumowania
Jestem SZCZĘŚLIWY

     Jestem szczęśliwy. Trzyletni marsz ku ozdrowieniu gminy osiągnął metę. Bazyliszek padł i poszedł w zasłużoną odstawkę. Wraz z nim zgraja pomagierów, którzy czynili szkody niemniejsze. Finał marszu przez mękę rajcuje, ale nie do końca tych, którzy wypruwali flaki, aby produkt finalny był satysfakcjonujący dla większości.
     Proces przeobrażenia gminy, który rozpoczęło Stowarzyszenie „Solidarna Gmina”, to pasmo wzlotów i upadków oraz bezmiar obojętności i znieczulicy obserwatorów, którzy od początku mieli świadomość zła drążącego gminną substancję. Dla nich liczy się produkt finalny, bo oni nauczeni zawłaszczania gotowego, brylowania w białych rękawiczkach, konsumowania niezasłużonego, ale nie wiedzieć czemu im należnego. To niewątpliwie pokłosie nieuczciwych postaw, wystawiania piersi do niezasłużonych orderów. Kolej rzeczy nie do zatrzymania.
     Patrząc z perspektywy minionych trzech lat, trzeba jasno stwierdzić, że zespołem, który odpowiedzialnie wziął na siebie zadanie odchwaszczenia gminy i w konsekwencji jej przeobrażenia byli członkowie Stowarzyszenia „Solidarna Gmina” i jego sympatycy, bo tacy też byli i są. Opluwani, poniżani, izolowani, piętnowani, stawiani poza nawias. A wszystko za to, że podjęli się naprawy czegoś, co już bardziej nienormalnie nie mogło wyglądać. To z perspektywy minionego czasu widać, iż ta grupa ludzi uratowała gminę przed moralno-ekonomiczną zagładą. Tego sukcesu nikt członkom stowarzyszenia nie jest w stanie odebrać. Można wiele działań różnie postrzegać, każdy popełnia błędy. Ale krzyk rozpaczy i obojętność środowisk nie mogły tych błędów wykluczyć.
     To właśnie ta odważna walka stowarzyszenia z korupcją, anarchią i sobiepaństwem (wielokrotnie sygnalizowane autorytetom lokalnym i regionalnym) zaowocowała produktem finalnym i rozsądkiem wyborców w dniu 5 grudnia br. Za przeobrażenie gminy i skierowania jej na tory normalności zapłacił Cezary Polkowski, zapłacił jego komitet wyborczy, zapłacili w różnej formie członkowie stowarzyszenia i wiele innych osób. To jest cena sukcesu dla gminy. Bo położenie hydry i bazyliszków na łopatki, to niewątpliwy sukces okupiony ofiarami. Rewolucje łakną, są wręcz głodne ofiar.
     Ale ta perspektywa czasu obrazuje również, jak wielu ludziom obojętny jest los gminy, jak trudno było im uświadomić wirus zła, który brutalnie zainfekował gminę. Budujące jest to, że gros mieszkańców pokazało, iż pora łączyć nie dzielić.

     Członkom stowarzyszenia gratuluję i dziękuję. Proszę zarazem, by nie czuli się w żadnej mierze pokonanymi, by zrozumieli, że są zwycięzcami. Bo sukces nie zawsze musi przekładać się na namacalne profity, a rewolucje bardzo często swoich bohaterów odstawiały na boczny tor. Często bywa, że po rewolucji satysfakcję mają nie ci, którzy na to zasłużyli. To nic. Życie. Ważne, że pokłosiem naszej pracy będzie, tak mniemam, codzienna normalność, a gmina przestanie być pośmiewiskiem. Tego dokonaliście Wy, nikt Wam nie jest w stanie tego odebrać. Tylko Wy wiecie, ile nas kosztowała ta walka o godne władze i normalny samorząd. A teraz bacznie się przyglądajcie i zwracajcie uwagę, by ta nasza gigantyczna praca nie była marnowana.
     Skutkiem działań stowarzyszenia jest zamknięcie bardzo konserwatywnego i jednocześnie otwarcie pozytywistycznego rozdziału w historii gminy Śniadowo. Teraz już tylko może być inaczej i lepiej. Nastąpił proces nieodwracalny, którego - mam nadzieję - pozytywne skutki będą się wyłącznie pogłębiały. Nie kto inny, tylko Stowarzyszenie "Solidarna Gmina" zmieniło oblicze tej gminy, inni tylko - nie mając wyjścia - nieśmiało, z niedowierzaniem lub zmuszeni biegiem wydarzeń przyklasnęli.

     Przepracowałem w ug dziewięć miesięcy. Poznałem ug od przysłowiowej kuchni, a poznanie kulis pewnych spraw i relacji pozwoliło mi wiele zrozumieć; zauważyć także postawy, sprzężenia i kompetencje. Odchodzę bogatszy o doznania, wiedzę i meandry ludzkich zachowań oraz zależności, ale i o obrazy nierzadko malowane brutalnym egoizmem i miałką pazernością. Życie? Być może... być może przyjdzie czas na oceny.

     Jestem szczęśliwy. Miałem dzisiaj okazję złożyć gratulacje Rafałowi Pstrągowskiemu. I byłem podwójnie szczęśliwy, kiedy usłyszałem z jego ust, że zrobi wszystko, aby otrzymanego kapitału nie zmarnować. Szczerze tego życzę, bo teraz jest szczególna szansa pokazać całemu podlaskiemu, że Śniadowo potrafi, że ma zaplecze, że ma wspaniałych ludzi, że można nadrobić zaległości i zatrzeć wszelkie ślady trzyletniej głupoty pana na urzędzie.
     Co pokaże życie? Będziemy się temu bacznie przyglądać. Kiedy trzeba - chwalić, kiedy zaistnieje potrzeba - krytykować. Demokracja!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie