Fakty i opinie

Podsumowanie i
PROGNOZA


Zacznę od podsumowania,
którego dokonałem wcześniej bardzo pobieżnie. Wyniki pierwszej tury wyborów na wójta gminy Śniadowo tylko pozornie świadczą o nienaturalnym rozłożeniu głosów.

Wynik Rafała Pstrągowskiego
to niewątpliwie sukces, ale ilość oddanych na niego głosów świadczy o poważnym problemie, z jakim musi uporać się jego komitet wyborczy. Widać wyraźnie, że wyciśnięto soki. Pytanie zasadnicze, co zrobić, żeby wycisnąć więcej? A przede wszystkim – z czego wycisnąć? Bo jak by było z czego, to wyciśnięto by w pierwszej turze. Zadanie więc trudne, ale zapewne do wykonania.

Liczba oddanych głosów
na Andrzeja Zarembę jest dla większości zaskoczeniem, podejrzewam, że dla niego również. Ten wynik to wiatr w żagle, i nie byle jaki potencjał do możliwości powrotu na stolec. Zapowiedzi części wyborców, że nie mają zamiaru uczestniczyć w drugiej turze wyborów, mogą wywołać absencję bardzo korzystną dla tego kandydata. Na ile z tego skorzysta, i na ile w dalszym ciągu potencjalni wyborcy dadzą się nabrać na jego głoszone wszem i wobec banialuki, tak naprawdę zależy od niego, bo jest w tej kampanii bardzo aktywny i widać skuteczny. Jak nie odpuści kłamania i obiecywania gruszek na wierzbie, może po władzę z rozpędu głupoty sięgnąć.

Natomiast niedomiar wyniku
Cezarego Polkowskiego, według mnie mimo wszystko dobrego, to pokłosie i koszty rewolucji, jaką utożsamiane z nim i ze mną stowarzyszenie prowadziło przez blisko trzy lata. Sądzę, że Cezaremu Polkowskiemu zabrakło dosłownie kilku miesięcy, aby bez problemu wygrać te wybory w pierwszej turze. Czas ten bowiem pozwoliłby wyborcy oswoić się z pozytywnymi skutkami tej rewolucji, a jednocześnie dałby możliwość wykonania gigantycznej pracy w obszarze infrastruktury, co zsumowane razem świadczyłoby o jego nieprzeciętnej skuteczności. I w konsekwencji zaskutkowało zdecydowanym zwycięstwem.

W tym wszystkim tkwi
tylko pozorny paradoks. Uważam bowiem, że społeczność powinna podziękować Rafałowi Pstrągowskiemu i Cezaremu Polkowskiemu za to, że ich kandydatury i wyniki zablokowały w pierwszej turze sukces szkodnika. Natomiast Rafał Pstrągowski powinien osobiście złożyć podziękowania głównie mojej osobie, gdyż wywołana przeze mnie rewolucja otworzyła mu nową drogę w jego dotychczas monotonnym życiu zawodowym. W przeciwnym razie siedziałby skromniutki w ZGK i patrzył biernie wraz z „cała ferajną” z podkulonymi ogonami przez kolejne cztery lata, co wyprawia największy szkodnik w historii gminy. Zresztą, stowarzyszeniu „Solidarna Gmina” i mi powinna podziękować cała gmina. Jest za co! Każda inna postawa jest nieuczciwa.

Wszelkie więc fochy,
achy i ochy są odzwierciedleniem braku uczciwej oceny rzeczywistości i próbą zepchnięcia na margines zasług i sukcesu, jakie osiągnęło stowarzyszenie pod moim przewodnictwem. Drogi do ratunku dla gminy przed zagładą moralną i ekonomiczną nie otworzyło stojące obecnie zaplecze za Rafałem Pstrągowskim, a wyłącznie stowarzyszenie „Solidarna Gmina” i moja skromna osoba. Pozostali zaś są wyłącznie konsumentem naszego dorobku. Miejmy nadzieję, że potrafią odpowiednio z tego skorzystać i pokazać, że gminę stać na wiele pozytywnych działań we wszystkich obszarach naszego życia, co w rezultacie powinno rozwinąć gminę i ukrócić wyrażanie złych o niej opinii oraz jej władzach. Czego im z całego serca życzę, bo nie kurczowe trzymanie się pracy bez względu na koszty moralne, a wyłącznie interes gminy liczyć się najbardziej powinien. Reszta, to odpryski i pochodne.

Spora część mieszkańców
gminy Śniadowo zadaje sobie, po pierwszej turze wyborów, pytania, które jeden z moich znajomych artykułował kilkakrotnie: Czy Rafała Pstrągowskiego stać na wygraną? Czy Śniadowo stać na sukces? Na oba pytania udzielę odpowiedzi pozytywnej, mimo, że byłem tym, który parł w sukces Cezarego Polkowskiego. Ależ to naturalne. Bo kiedy opadła powyborcza gorączka, dokonano rozliczenia i oceny sytuacji zastanej w dniu 22 listopada, innego poglądu wyrazić nie można. Albowiem w ocenie tej sytuacji pierwszoplanowym być powinien interes gminy, a nie dalsza próba zaspakajania ambicji grupy, która uczestniczyła w wyborach. Pierwsza tura to już historia. Nauczono mnie, że po takich bataliach dokonuje się trzeźwej, uczciwej oceny rzeczywistości i szuka optymalnego rozwiązania, upatrując dalszych szans dla pomyślności gminy. Zwiera się przede wszystkim szeregi przeciw zagrażającemu nam złu, a nie świergoli na lewo i prawo dla pozyskania względów. To takie miałkie jest i mało godne.

Wyborcy w drugiej turze

wyborów na wójta gminy Śniadowo powinni postawić na osobę, której ocena płynąca z ust różnych ma różne odcienie. Ale już tak jest, że ilu ludzi tyle ocen. Ja sądzę, a w kampanii poddawałem Rafała Pstrągowskiego wielu różnym ocenom, więc o egocentryzm nie można mnie posądzić – że zaistniała potrzeba zebrania sił, chłodnej oceny, odrzucenia fochów. Że należy porzucić dyskusję z pozycji pokrzywdzonego i niepokrzywdzonego, kwilącego i radosnego, lecz z pozycji stron proponujących coś merytorycznego. Wówczas, sądzę, produkt finalny będzie fartowny. 5 grudnia pójdę głosować za pomyślnością gminy, do czego wszystkich namawiam. To dyktuje rozsądek. Dość kompromitacji i bezustannego kabaretu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie