Wspomnienie
Przestałem dostawać
LISTY Z OBELGAMI
Pamiętam, jak przed kilkoma laty spacerowałem z Wackiem Chylińskim. Przybył wtedy na chwilę ze Szwecji, wspaniały człowiek, facet z klasą, dobry siatkarz. Pamiętam jak kiedyś, jako mały dzieciak(!) pomagałem mu malować dach jego domu na łomżyńskiej. Stoi do dzisiaj, teraz pusty, cichy, zimny. Wspominam Wacka często, był dla mnie, młokosa, gminnym morale. „Wyjechałeś?” – zapytałem. Odpowiedział spokojnie: „Byłem taki młody. Zacząłem się dusić. Brakowało atmosfery. Poczułem się dyrygentem własnego życia. Nie żałuję. To była pokusa. Kto by się oparł w tamtych czasach?”.
Co miałem mu odpowiedzieć. Też miewałem pokusy i im czasami ulegałem.
LISTY Z OBELGAMI
Pamiętam, jak przed kilkoma laty spacerowałem z Wackiem Chylińskim. Przybył wtedy na chwilę ze Szwecji, wspaniały człowiek, facet z klasą, dobry siatkarz. Pamiętam jak kiedyś, jako mały dzieciak(!) pomagałem mu malować dach jego domu na łomżyńskiej. Stoi do dzisiaj, teraz pusty, cichy, zimny. Wspominam Wacka często, był dla mnie, młokosa, gminnym morale. „Wyjechałeś?” – zapytałem. Odpowiedział spokojnie: „Byłem taki młody. Zacząłem się dusić. Brakowało atmosfery. Poczułem się dyrygentem własnego życia. Nie żałuję. To była pokusa. Kto by się oparł w tamtych czasach?”.
Co miałem mu odpowiedzieć. Też miewałem pokusy i im czasami ulegałem.
Komentarze
Prześlij komentarz