Refleksje
Wina i…
ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Do określenia „winy” i „odpowiedzialności” niezbędne są określone społecznie instytucje, stosujące legalne, społecznie aprobowane formy sankcji i tryb procedury. W obszarze prawa są to różnego rodzaju trybunały i szczeble sądów powszechnych, instancje zawodowe, a powszednio opinie społeczne oraz oczywiście własne sumienie. Przecież ono jest zawsze „w człowieku” i „z człowiekiem”, działa stale, niezależnie od świadków, „gryzie” i nie daje spokoju nawet wtedy, gdy otoczenie o niczym nie wie, lub nawet już nic nie pamięta. To jest także zdolność odczuwania wstydu z powodu niewłaściwego postępku. Mówił o tym już Demokryt: „Także, kiedy jesteś sam, niemów, ani nie czyń nic szpetnego – naucz się wstydzić o wiele bardziej samego siebie niż innych”.
Istotna jest sprawa psychicznej i moralnej zdolności, gotowości jednostki do ponoszenia odpowiedzialności i jej moralnej dojrzałości. A to oznacza także odwagę przyznania się do błędu, niezbędną zwłaszcza ludziom podejmującym ważkie decyzje o społecznych następstwach, wzięcie na siebie skutków swych ewentualnych błędów.
„Wina” i „odpowiedzialność” to niewątpliwie cena płacona za bycie człowiekiem – cena człowieczeństwa. Jest to przede wszystkim jego miara. Nie można od niego uciec, można je tylko w sobie „zabić” swym postępowaniem, utratą poczucia godności i odpowiedzialności.
Można oczywiście odnotować przesadną skłonność niektórych ludzi do doszukiwania się wszędzie jakichś win, przywar i winnych, owego przysłowiowego „polowania na czarownice”, ferowanie wyroków, obarczanie odpowiedzialnością. Niekiedy wynika to z mizantropii, nienawiści do bliźnich, niekiedy zaś ze źle pojętej potrzeby sprawiedliwości i zadośćuczynienia. A także z chęci ukrycia własnych win, uniknięcia własnej odpowiedzialności, albo dla własnej miałkiej satysfakcji. Voltaire pisał: „Z upodobaniem dopatrujemy się wszędzie zła i przesadzamy w tym znaczeniu”. Wiele racji zawartych jest w strofie Szekspira: „Człowieka wady ryjemy na spiżu, na wodzie zaś zapisujemy jego cnoty”.
Wynika z tego jeden wniosek: należy unikać pochopnych osądów i wyroków, oceniać i skazywać równie rozważnie i odpowiedzialnie.
Z drugiej strony wiele przypadków wskazuje, że ludzie nie potrafią przyznać się do błędów, wziąć na siebie „zasłużonej winy”, a poniesioną odpowiedzialność traktują wyłącznie jako wyrządzoną im krzywdę. A także, zasłaniają się decyzjami i poleceniami innych, jakąś koniecznością. Nie mają odwagi, nie potrafią działać z własnej inicjatywy, na własny rachunek i ryzyko, czyli na własną odpowiedzialność. Można także mówić o biernym poczuciu winy, nie skłaniającym do wyrównania wyrządzonych krzywd.
Mówiąc o odpowiedzialności, mamy na myśli szerzej rozumiane odpowiedzialne postępowanie człowieka, trafne, przemyślane oraz słuszne. „Ani na oślep, ani lękliwie”, jak głosiła starożytna maksyma. Czyli rozważnie i odpowiedzialnie. Człowiek odpowiedzialny, to w tym znaczeniu nie tylko człowiek ponoszący odpowiedzialność za swoje czyny, ale zawsze zdający sobie sprawę z tego, co mówi i co czyni, przewidujący, unikający pochopnych decyzji, ważący, rozumiejący sprawy, które rozstrzyga.
Pisząc o „winie” i „odpowiedzialności” celowo nie wymieniałem przykładów. Niech każdy sam przeprowadzi inferencję, którą i ja często w swoim sumieniu bardzo rygorystycznie czynię.
Szczęść Boże.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Do określenia „winy” i „odpowiedzialności” niezbędne są określone społecznie instytucje, stosujące legalne, społecznie aprobowane formy sankcji i tryb procedury. W obszarze prawa są to różnego rodzaju trybunały i szczeble sądów powszechnych, instancje zawodowe, a powszednio opinie społeczne oraz oczywiście własne sumienie. Przecież ono jest zawsze „w człowieku” i „z człowiekiem”, działa stale, niezależnie od świadków, „gryzie” i nie daje spokoju nawet wtedy, gdy otoczenie o niczym nie wie, lub nawet już nic nie pamięta. To jest także zdolność odczuwania wstydu z powodu niewłaściwego postępku. Mówił o tym już Demokryt: „Także, kiedy jesteś sam, niemów, ani nie czyń nic szpetnego – naucz się wstydzić o wiele bardziej samego siebie niż innych”.
Istotna jest sprawa psychicznej i moralnej zdolności, gotowości jednostki do ponoszenia odpowiedzialności i jej moralnej dojrzałości. A to oznacza także odwagę przyznania się do błędu, niezbędną zwłaszcza ludziom podejmującym ważkie decyzje o społecznych następstwach, wzięcie na siebie skutków swych ewentualnych błędów.
„Wina” i „odpowiedzialność” to niewątpliwie cena płacona za bycie człowiekiem – cena człowieczeństwa. Jest to przede wszystkim jego miara. Nie można od niego uciec, można je tylko w sobie „zabić” swym postępowaniem, utratą poczucia godności i odpowiedzialności.
Można oczywiście odnotować przesadną skłonność niektórych ludzi do doszukiwania się wszędzie jakichś win, przywar i winnych, owego przysłowiowego „polowania na czarownice”, ferowanie wyroków, obarczanie odpowiedzialnością. Niekiedy wynika to z mizantropii, nienawiści do bliźnich, niekiedy zaś ze źle pojętej potrzeby sprawiedliwości i zadośćuczynienia. A także z chęci ukrycia własnych win, uniknięcia własnej odpowiedzialności, albo dla własnej miałkiej satysfakcji. Voltaire pisał: „Z upodobaniem dopatrujemy się wszędzie zła i przesadzamy w tym znaczeniu”. Wiele racji zawartych jest w strofie Szekspira: „Człowieka wady ryjemy na spiżu, na wodzie zaś zapisujemy jego cnoty”.
Wynika z tego jeden wniosek: należy unikać pochopnych osądów i wyroków, oceniać i skazywać równie rozważnie i odpowiedzialnie.
Z drugiej strony wiele przypadków wskazuje, że ludzie nie potrafią przyznać się do błędów, wziąć na siebie „zasłużonej winy”, a poniesioną odpowiedzialność traktują wyłącznie jako wyrządzoną im krzywdę. A także, zasłaniają się decyzjami i poleceniami innych, jakąś koniecznością. Nie mają odwagi, nie potrafią działać z własnej inicjatywy, na własny rachunek i ryzyko, czyli na własną odpowiedzialność. Można także mówić o biernym poczuciu winy, nie skłaniającym do wyrównania wyrządzonych krzywd.
Mówiąc o odpowiedzialności, mamy na myśli szerzej rozumiane odpowiedzialne postępowanie człowieka, trafne, przemyślane oraz słuszne. „Ani na oślep, ani lękliwie”, jak głosiła starożytna maksyma. Czyli rozważnie i odpowiedzialnie. Człowiek odpowiedzialny, to w tym znaczeniu nie tylko człowiek ponoszący odpowiedzialność za swoje czyny, ale zawsze zdający sobie sprawę z tego, co mówi i co czyni, przewidujący, unikający pochopnych decyzji, ważący, rozumiejący sprawy, które rozstrzyga.
Pisząc o „winie” i „odpowiedzialności” celowo nie wymieniałem przykładów. Niech każdy sam przeprowadzi inferencję, którą i ja często w swoim sumieniu bardzo rygorystycznie czynię.
Szczęść Boże.
Komentarze
Prześlij komentarz