Opinie
Ufam w...
MĄDROŚĆ WYBORCÓW
Upływa niemal cztery miesiące od gonitwy do pałacu. Rozpoczyna się kolejna pogoń, tym razem do struktur samorządowych różnych szczebli. Niby inaczej, ale zatracenie co poniektórych kandydatów żądnych uzyskania poparcia społecznego przybiera formy przedziwne. Przede wszystkim zadziwia brak samokrytycyzmu u tych, którzy w minionym czteroleciu niczym szczególnym się nie wyróżnili, za to napsuli aż nadto i, na przekór trzeźwym ocenom, będą próbowali ponownie zawalczyć o mandaty w radach różnych szczebli. Gdyby chucpa oraz brak poczucia wstydu były karalne, to już obecnie niewydolne sądy niewątpliwie zostałyby sparaliżowane na trudne do wyobrażenia lata. Niestety jest inaczej i wyłącznie wyborcy, w poczuciu odpowiedzialności i trzeźwym spojrzeniu na otaczającą nas rzeczywistość, podejmą rolę tychże sądów w dniu wyborów. Noszę w sobie nie tylko ja nadzieję, że wyborcom nie zabraknie wyobraźni i potrafią ze sporego grona uczestników gonitwy wybrać tych najwłaściwszych.
Natomiast obserwacje czynione przeze mnie w niektórych gminach i powiatach, nie tylko podlaskiego, nasuwają na myśl pomysł zupełnie nie utopijny. Otóż wnoszę, aby wybory samorządowe odbywały się każdego roku, czyli aby kadencje rad trwały nie dłużej jak dwanaście miesięcy. Wspomniane obserwacje są dowodem, że same korzyści mogą z tego zamysłu wynikać. Walka o stołki każdego roku nie pozwoli władzom na moment błogiego rozleniwienia, gdyż ledwo wybrani już będą zmuszeni walczyć ponownie o elektorat. Znajdą się wówczas pieniądze i praca szła będzie pełną parą od jesieni do jesieni. Niewątpliwie również rajcy gminni i miejscy niezaprzeczalnie tym sposobem w pełni zapracują na niemałe kwoty, jakie każdego miesiąca pobierają z kasy publicznej. Jednym zdaniem: same plusy reformy, którą warto przemyśleć! Coroczne koszty przeprowadzania wyborów będą niczym w porównaniu do korzyści, jakie otrzymają gminy i miasta z racji pędu ambitnych do bycia na fotelach. Oczywiście znam gminy, miasta, które zaliczam do tzw. wyjątków od reguły, kiedy widzę, że z różnych – wcale niewyborczych powodów – mają szansę nasilić prace za pozyskane środki zewnętrzne.
Co zaś się tyczy bezpośrednich wybór wójtów, burmistrzów i prezydentów, to w tym przypadku główny ciężar o dalsze losy małych ojczyzn spoczywa na wyborcy, który odda w wyborczą niedzielę głos. Albo wejdą w nową, być może fascynującą przyszłość, albo władzę obejmą ci, którzy nie zapowiadają nic nowego a jedynie rzeczy, które już przerabialiśmy. A więc przed nami, albo kolejne lata marazmu i iluzorycznego rozwoju z dodatkiem dobrobytu dla pseudo elit, albo nowy wymiar i godne życie dla wszystkich bez wyjątku. Na dwoje babka wróżyła, powiadają doświadczeni. A ja sądzę, że nastąpi wreszcie przełom i wiecznie spychani na bandę osiągną sukces, który w niedalekiej przyszłości okaże się sukcesem nas wszystkich.
Parcie do władzy zgranych, mających tyle razy szansę wykazania, jest niepoważne, nieodpowiedzialne, porażające i poniżające dla tych, którzy latami noszą w sobie nadzieję na lepsze jutro. Nadszedł czas rozliczenia dokonań i w tym przypadku ufam w mądrość wyborców. Nie dumajcie w domach. Odwiedźcie 21. listopada lokale wyborcze. Nie czekajcie, weźcie odpowiedzialność za swoje regiony i walczcie o wspólną przyszłość.
MĄDROŚĆ WYBORCÓW
Upływa niemal cztery miesiące od gonitwy do pałacu. Rozpoczyna się kolejna pogoń, tym razem do struktur samorządowych różnych szczebli. Niby inaczej, ale zatracenie co poniektórych kandydatów żądnych uzyskania poparcia społecznego przybiera formy przedziwne. Przede wszystkim zadziwia brak samokrytycyzmu u tych, którzy w minionym czteroleciu niczym szczególnym się nie wyróżnili, za to napsuli aż nadto i, na przekór trzeźwym ocenom, będą próbowali ponownie zawalczyć o mandaty w radach różnych szczebli. Gdyby chucpa oraz brak poczucia wstydu były karalne, to już obecnie niewydolne sądy niewątpliwie zostałyby sparaliżowane na trudne do wyobrażenia lata. Niestety jest inaczej i wyłącznie wyborcy, w poczuciu odpowiedzialności i trzeźwym spojrzeniu na otaczającą nas rzeczywistość, podejmą rolę tychże sądów w dniu wyborów. Noszę w sobie nie tylko ja nadzieję, że wyborcom nie zabraknie wyobraźni i potrafią ze sporego grona uczestników gonitwy wybrać tych najwłaściwszych.
Natomiast obserwacje czynione przeze mnie w niektórych gminach i powiatach, nie tylko podlaskiego, nasuwają na myśl pomysł zupełnie nie utopijny. Otóż wnoszę, aby wybory samorządowe odbywały się każdego roku, czyli aby kadencje rad trwały nie dłużej jak dwanaście miesięcy. Wspomniane obserwacje są dowodem, że same korzyści mogą z tego zamysłu wynikać. Walka o stołki każdego roku nie pozwoli władzom na moment błogiego rozleniwienia, gdyż ledwo wybrani już będą zmuszeni walczyć ponownie o elektorat. Znajdą się wówczas pieniądze i praca szła będzie pełną parą od jesieni do jesieni. Niewątpliwie również rajcy gminni i miejscy niezaprzeczalnie tym sposobem w pełni zapracują na niemałe kwoty, jakie każdego miesiąca pobierają z kasy publicznej. Jednym zdaniem: same plusy reformy, którą warto przemyśleć! Coroczne koszty przeprowadzania wyborów będą niczym w porównaniu do korzyści, jakie otrzymają gminy i miasta z racji pędu ambitnych do bycia na fotelach. Oczywiście znam gminy, miasta, które zaliczam do tzw. wyjątków od reguły, kiedy widzę, że z różnych – wcale niewyborczych powodów – mają szansę nasilić prace za pozyskane środki zewnętrzne.
Co zaś się tyczy bezpośrednich wybór wójtów, burmistrzów i prezydentów, to w tym przypadku główny ciężar o dalsze losy małych ojczyzn spoczywa na wyborcy, który odda w wyborczą niedzielę głos. Albo wejdą w nową, być może fascynującą przyszłość, albo władzę obejmą ci, którzy nie zapowiadają nic nowego a jedynie rzeczy, które już przerabialiśmy. A więc przed nami, albo kolejne lata marazmu i iluzorycznego rozwoju z dodatkiem dobrobytu dla pseudo elit, albo nowy wymiar i godne życie dla wszystkich bez wyjątku. Na dwoje babka wróżyła, powiadają doświadczeni. A ja sądzę, że nastąpi wreszcie przełom i wiecznie spychani na bandę osiągną sukces, który w niedalekiej przyszłości okaże się sukcesem nas wszystkich.
Parcie do władzy zgranych, mających tyle razy szansę wykazania, jest niepoważne, nieodpowiedzialne, porażające i poniżające dla tych, którzy latami noszą w sobie nadzieję na lepsze jutro. Nadszedł czas rozliczenia dokonań i w tym przypadku ufam w mądrość wyborców. Nie dumajcie w domach. Odwiedźcie 21. listopada lokale wyborcze. Nie czekajcie, weźcie odpowiedzialność za swoje regiony i walczcie o wspólną przyszłość.
Komentarze
Prześlij komentarz