Refleksje

Konstatacja

O KILKU SPRAWACH – 1

 

O PREZESOWANIU

Kiedy członkowie założyciele Stowarzyszenia „Solidarna Gmina” poprzez wybór zaproponowali mi funkcję prezesa, nie do końca byłem świadomy, że będzie to tak trudna i niewdzięczna rola. I to z wielu powodów. Z perspektywy czasu okazało się, iż pełnienie funkcji przewodnika nie jest łatwe, że poszczególni członkowie różnie rozumieją rolę takiej organizacji w środowiskach, w których stowarzyszenie fizycznie działa. Niektórzy mylą pojęcie partii politycznej, z tym co autentycznie powinno absorbować stowarzyszenie i ich członków. Uważam, że w jakimś stopniu i ja przyczyniłem się do wywołania takich postaw wśród niektórych z nich. Ale do tego nie tylko mnie zmuszała i zmusza sytuacja, z jaką mieliśmy i mamy do czynienia w naszej gminie.Generalnie przyznaję, że poprzez stowarzyszenie poznałem wielu wspaniałych, wartościowych ludzi, którym leży na sercu troska o los gminy i jej mieszkańców. Osoby, które działały i działają w stowarzyszeniu udzieliły mi ogromnego wsparcia moralnego i merytorycznego. Dzięki poznanym ludziom w stowarzyszeniu, mogłem przez te niemal trzy lata pełnić funkcję prezesa ze świadomością, że stoi za mną odpowiedzialne i rozsądne zaplecze. Poczytuję to za sukces wszystkich bez wyjątku członków stowarzyszenia, ale i satysfakcji, że w tak trudnym mentalnie środowisku, tego typu organizacja społeczna się sprawdziła i ma rację bytu, bez względu na achy i ochy przeciwników tego społecznego przedsięwzięcia.

 

O STOWARZYSZENIU

Wbrew plotkom niedowartościowanych, stowarzyszenie ma się dobrze, m.in. w ostatnim okresie ponownie przybyło kilku członków. A więc pomimo początkowego pesymizmu i dystansu, struktury stowarzyszenia są na dziś większe niż niejednej partii politycznej lub podobnej organizacji w powiecie. Ubolewam natomiast, że nielicznej grupie z naszego stowarzyszeniowego środowiska pomyliły się pojęcia i cele, do jakich stowarzyszenie zostało powołane. Teraz okazało się - z perspektywy czasu i postępujących po sobie zdarzeń - iż kilka osób zupełnie nie rozumie, że jesteśmy stowarzyszeniem a nie urzędem zatrudnienia poszukującym do pracy niekompetentnych ludzi, że nie jesteśmy tworem na siłę prącym do władzy, tylko organizacją, która ma jasno zapisane w statucie cele, a wśród nich zapis: „Stowarzyszenie za swoją misję uznaje: przeciwstawienie się wyuczonej bezradności, niekompetencji i marazmowi; pobudzenie i wyzwolenie społecznej, gospodarczej oraz kulturalnej aktywności Gminy Śniadowo wyłącznie w oparciu o merytoryczne jasno określone kryteria”. Tym czasem niektórzy (na szczęście nieliczni) wypinają pierś do orderów i zachowują się, jakby nadszedł czas dzielenia tortu, który przecież w ogóle nie został upieczony i nigdy nie będzie upieczony, bo nie w tym rzecz. Poza tym nie rozumieją, jak wiele jeszcze trzeba, aby cele statutowe można było uznać za w znacznej części zrealizowane. Fochy i próba osiągnięcia doraźnych korzyści nie mieszczą się w obszarze naszych działań. Partykularyzmowi, o niskich pobudkach prywacie zawsze powiemy głośne „nie!”. Natomiast pewne ruchy personalne były i są nieodzowne, aby w niedalekiej przyszłości przyspieszyć tempo rozwoju gminy i tym samym właściwie zaspokoić potrzeby grup oczekujących różnego wsparcia. Przy zrozumieniu i zaangażowaniu, nie tylko członków stowarzyszenia, można w dużym zakresie te oczekiwania zadowolić. Jeśli ktoś myśli, że moje obecne zatrudnienie i działania wynikają z osobistych potrzeb i aspiracji, ten nie ma wyobraźni i nieodpowiedzialnie próbuje spowolnić proces rozwoju gminy. Na szczęście osoby te dokonują tych pochopnych ocen na własną odpowiedzialność. Trzeba przetrzeć oczy zarośnięte pieniędzmi oraz osobistymi - nie zawsze szlachetnymi - celami, porzucić fałszywą dumę, zawiść, zemstę, chorą zazdrość, nienawiść, próby odgryzienia się i spojrzeć, ale i pomóc po ludzku przeobrażeniu, z którym mamy do czynienia w naszej gminie od niemal trzech lat. Każda inna droga prowadzi donikąd.

 

O BYŁYM WÓJCIE

O tym człowieku powiedziano i napisano wiele. Nie ma sensu się powtarzać, choć podświadomość napiera. Jasnym jest, że były kierownik gminy powinien mieć zamkniętą drogę do kandydowania. Nie jest to próba łamania zasad demokracji. Wręcz przeciwnie, właśnie demokracja powinna takim ludziom zamykać drogę do sprawowania publicznych urzędów i rządzenia. Albowiem ludzie tego typu budują antygminę w gminie, by dowieść wyłącznie miłości do samego siebie. Są nieuczciwi, dlatego nie dowierzają nikomu, nie wierzą w człowieka, wszędzie wietrzą podstęp, zakłamanie, fałsz i spisek, są jak ostatni wojownicy w oblężonej twierdzy głupoty. Sądzę, podobnie jak inni ludzie, że nadeszła pora, by były kierownik gminy zachował się chociaż raz jak osoba dojrzała i odpowiedzialna, nie tylko w obliczu bagna jakie po sobie zostawił, ale wobec „Boga, Honoru i Ojczyzny”, w którą to symbolikę fałszywie wierzy i przeprosił za wszystko, a następnie zajął się swoim prywatnym gospodarstwem. A jeżeli nie stać go na odwagę cywilną, a nie stać !!! niestety, niech to ktoś za niego zrobi, być może decydenci partyjni z PiS, z którymi ten szkodnik się utożsamia, lub ktoś z ważnych autorytetów lokalnych. Tylko tak można pomóc gminie i ludziom. Bo przecież wygaszonemu kierownikowi nie chodzi o gminę oraz jej mieszkańców i ich pomyślny los, jemu chodzi o fantazmat – rzeczywistość w jego głowie urojoną, sztuczną, podporządkowaną jego prywatnym doraźnym celom oraz chorym ambicjom kosztem pustoszenia publicznej kasy i moralnego zatracenia zdrowej substancji społecznej. Z byłym kierownikiem gminy nie zrobimy ani jednego kroku do przodu, bezustannie będziemy tracić w aspekcie ekonomicznym i moralnym, będziemy pośmiewiskiem. To najważniejsze powody, by się z nim rozstać w kontekście aspektu rządzenia. To obecne obnoszenie się po ulicach w towarzystwie osoby płci odmiennej, jest kolejnym hochsztaplerskim zagraniem pod wyborcę, naiwnego wyborcę. Kpina, nic poza tym, z całym szacunkiem dla tej drugiej osoby. Podobnie wykorzystał naiwnych na lep zwany: nie piję. A kogo to obchodzi!? Wygaszony dał zbyt dużo negatywnych powodów i powinien zniknąć z gminnego życia publicznego. Najgorsze rzeczy, jakie się działy w gminie w ostatnim trzechleciu, wiązały się na ogół z jego niekompetencją i brakiem jakichkolwiek predyspozycji do przewodzenia gminą i jej społecznością. Dorobek tego człowieka jest tak marny, że nie możemy sobie pozwolić na dalszą kompromitację w powiecie i regionie. Nam potrzebny skok do przodu, a nie zaspakajanie i finansowanie głupoty.

 

O WYBORZE KOMISARZA

O wyborze Cezarego Polkowskiego na funkcję komisarza krążą plotki bardziej niż wyssane z palca. Niewątpliwie przy tych ocenach dopuszczono się pomówienia, bezpodstawnego oskarżenia i tym samym skrzywdzenia tego człowieka przez grupę nieodpowiedzialnych radnych i ich słuchaczy. Nikt lepiej, jak ja nie zna kulis wyboru komisarza, z czym p. Polkowski nie miał nic wspólnego. Pogląd grupy radnych, że radny Polkowski w tajemnicy przed nimi starał się o tę funkcję jest od początku do końca fałszywy i nieuprawniony. Tajemnicę, jak doszło do wyboru komisarza zabrał do grobu śp. Sebastian Karpiniuk, mój nieodżałowany kolega z okresu, kiedy zajmowałem się działalnością społeczną w zachodniopomorskim. Jest za wcześnie, by takie rzeczy upubliczniać. Jedno jest pewne, że grupa osób, która bez wiedzy Cezarego Polkowskiego do ostatniej chwili trzymała w tajemnicy, kto zostanie komisarzem, wykazała się wielką troską o los gminy. Tak koncepcja przewodniczącego Rady Gminy, aby komisarzem została osoba z zewnątrz, jak i śmieszna koncepcja wygaszonego szkodnika, aby komisarzem została jedna z jego zaufanych urzędniczek szły w kierunku próby ukrycia tego wszystkiego, co przez niemal ostatnie trzy lata działo się i wyrabiało(!!!) w urzędzie gminy i gminie w ogóle. Na szczęście grupa osób postawiła na Cezarego Polkowskiego, o czym bezpośrednio dowiedział się niedługo przed nominacją, a to w konsekwencji pozwoliło na pozamiatanie kosztownego śmietniska, jakie wytworzył ze swoimi klakierami wygaszony szkodnik. Dało to możliwość rozpoczęcia porządkowania gigantycznego bałaganu, który prowadził gminę do ekonomicznej i moralnej zagłady. Natomiast wizyta „prezydium” Rady Gminy w Urzędzie Wojewódzkim, aby przeciwstawić się nominacji p. Polkowskiego na komisarza, była kompletną kompromitacją samorządu, zupełnym brakiem poczucia wstydu i troski o gminę, ale i poważnym afrontem kolegów radnych do kolegi radnego.


O WÓJCIE

Dziwnym i niezrozumiałym poglądem wyrażanym przez grupę mieszkańców jest, że wybrać trzeba tego, a nie innego, bo tamten to się już „nachapał”. Co to oznacza? Ano jawne społeczne przyzwolenie na chapanie, czyli korupcję. Kuriozum, w tym negatywnym znaczeniu. A może należy wybrać człowieka, któremu obce jest „chapanie”, bo własną pracą doszedł do wszystkiego. Doświadczone samorządy poszukują na funkcję swoich przewodników osoby, które w życiu do czegoś doszły, uzyskały uczciwością, a nie lenistwem, należyty status ekonomiczny i społeczny. Wybór takich ludzi, to przewidywalność jutra. Wybranie takiej osoby pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość gminy, bo takiemu człowiekowi „chapanie” nie w głowie. Postawienie na człowieka, którego cechy charakterologiczne, kultura osobista, rodzina, predyspozycje, osiągnięcia zawodowe, doświadczenie zaspokajają na dziś i na jutro oczekiwania oraz potrzeby gminy i jej mieszkańców - to pozytywne myślenie i autentyczna troska, a nie mariaż o chapaniu przez różne dwuznaczne koterie. To rozumowanie jest logiczne, a przewrotność, nieświadomość, brak troskliwości o gminę i w jakimś stopniu realizacja założeń, którymi ktoś dla zguby nas wszystkich, a interesu własnego, w brzydki sposób z tylnego siedzenia steruje nie ma racjonalnych przesłanek.
Osobiście przestrzegam przed fałszywymi doradcami, plotkarkami i plotkarzami oraz ludźmi, z którymi ma się kontakt na co dzień a widzącymi tylko czubek własnego nosa i własny interes.

O MINIONYM FESTYNIE

Trudno mi oceniać coś, co osobiście przygotowywałem. Powtórzę więc opinie ludzi („różnych” ludzi!!!): „dobra logistyka, bombowa atmosfera, duża frekwencja, dobra promocja, festyn stulecia, pełny wypas, bez drogich gwiazd też można się super bawić”. Od siebie dodam, że festyn zorganizowano za kwotę trzykrotnie mniejszą, jak w ubiegłym roku. I to jest najważniejsza satysfakcja. Festyn udany, bo tak chciał Wójt. Już tłumaczę dlaczego. Otóż po raz pierwszy od trzech lat decydent powołał zespół, dał zadania, wyraził oczekiwania i uwierzył w ludzi. Efekt końcowy znamy. Dziękuję urzędniczce, która „wypruła flaki” jako koordynator tego przedsięwzięcia, by produkt finalny mógł być podziwiany i w konsekwencji nazywany sukcesem. Jak będzie za rok? Tego nikt nie wie, nawet najtęższe umysły naszej pełnej wdzięku gminy.

 

O BYŁEJ z ZS-P

Módlmy się, aby nigdy więcej tak butna, bezwstydna, nieodpowiedzialna, łamiąca prawo, poniewierająca ludźmi czyli bardzo zła osoba nie przekroczyła murów tej wspaniałej, mającej ogromny dorobek szkoły. Módlmy się, aby w mury tej placówki w dniu 1 września 2010 roku weszły autorytety, profesjonalizm, godność, szacunek, umiar, radość i dobroć, które pozwolą kształcić w atmosferze pełnego komfortu światłe pokolenia.

Szczęść Boże.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie