Opinie

Marsz
KU NORMALNOŚCI


   Patrzę na wynik wyborów prezydenckich przez pryzmat zamieszkiwanej przeze mnie gminy. Obserwuję ewolucję społeczności gminnej, na pewno powolną, która jest pewnego rodzaju marszem ku normalności.
   Nie wygrana Komorowskiego, lecz porażka Kaczyńskiego jest zwiastunem normalności i przejrzystości zachodzących zmian. Bo przecież nie inaczej, jak forpocztą PiS należy nazwać wygaszonego i jego mierne zaplecze. Porażka wygaszonego, a właściwie upadek, który sposób jego rządzenia już wcześniej zapowiadał jest odzwierciedleniem tego, co niebawem czeka formację prawem i sprawiedliwością zwaną.
   Nie ulega wątpliwości, że sukces Komorowskiego, a właściwie sukces jego sztandarowej normalności, jest zapowiedzią początku końca ugrupowania, które w sposób nieprzyzwoity wykorzystało nie tylko Kościół, ale i wielu nieświadomych ludzi do próby ratowania przed definitywnym politycznym utonięciem stylizowanych augurów.
   Podobnie rzecz przedstawia się z wygaszonym, do którego świadomości nie trafia, iż jego powrót jest rzeczą raczej wątpliwą, bez względu na farmazony, które tu i ówdzie pozwala sobie opowiadać wolnym słuchaczom. Nie pomoże ubliżanie Dulewiczowi, nie pomoże grożenie Dulewiczowi, nie pomogą kłamstwa i pomawianie. Nie pomogą łgarstwa w rodzaju, że obecny wójt obiecuje wykonanie wielu inwestycji i przedsięwzięć, bo On, wygaszony, zostawił kupę szmalu. Brednie, niech wygaszony przyjdzie na sesję i powie, gdzie i ile tej kasy zostawił? Chętnie posłuchamy!
   A tak naprawdę, to  i formacji, i wygaszonego polityczny koniec rychły. Agonia niewątpliwie, przy tak forsownym sianiu kłamstw, jeszcze nieco potrwa, ale jakby nie patrzeć to jest jazda po równi pochyłej w dół. Następuje powolne odstawianie od michy PiS-owskich kadr, które karmiły się z publicznej kasy. Podobnie, jak wygaszonego z kasy gminnej. Teraz i jedni i drudzy zaczną karmić klakierów z kasy partyjnej i prywatnej. A to jest niestety ograniczone, bo tego typu studnia nie jest bez dna. Intrygi w obarczaniu winą za porażkę podważą wewnątrz zaufanie do genialnego mikrego wodza i psychopatycznego wygaszonego. Zaplecze zacznie topnieć, albowiem każdy z nich chce żyć, i każdy z nich chce nadal być. I to nie ważne gdzie, lecz jak.
   Ponadto, jeszcze wczoraj wspomagająca ten tani blichtr siła nie raz pokazała, iż zbyt długo nie kocha przegranych, gdyż ponad miłość bliźniego uwielbia kasę. Poza tym bardzo lubi być przyjmowana pod żyrandolami. Ot co!
   No i najważniejsze: tak PiS, jak i wygaszony tracą media. A bez tej tuby propagandowej ponownie zejdą do roli marginesu. W ten oto niewyszukany sposób skończy się, jednych i drugich, kilkuletnie hasanie pod niezbyt zaszczytnym hasłem: kłamiemy, pomawiamy, wciskamy a ciemny lud to kupi.

Patrzę na wynik wyborów prezydenckich przez pryzmat zamieszkiwanej przeze mnie gminy. Obserwuję ewolucję społeczności gminnej, na pewno powolną, która jest pewnego rodzaju marszem ku normalności. Ten proces trwa i nikt go nie zatrzyma, nawet gigantyczne kłamstwa niedawno wygaszonego i jego miałkich klakierów. Tak to widzę.
Szczęść Boże.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie