Fakty i opinie
Sondażowa
KAKOFONIA
Dwa przodujące ugrupowania, których przedstawiciele prą dofotela prezydenta stają się coraz bardziej niecierpliwe. Pierwsi są nadalrozpoznawalni i przewidywalni. Drudzy stali się raptem „inni, potulni inadzwyczaj pokorni”, w co nawet ich fani nie chcą uwierzyć, a obserwatorom zwrażenia boki puchną. Wtórują im w tym praktycznie wszystkie ośrodki badaniaopinii publicznej. Pojawiające się sondaże ukazujące preferencje polityczneoraz słupki poparcia dla goniących do pałacu prezydenckiego wprawiająprzeciętnego kibica w osłupienie. Podejrzewam, że pretendentów i ich partyjnychkolegów również. W ostatnim okresie objawia się to niespotykaną dotąd naiwnością,oczywiście tych, którzy te sondaże na zamówienie m.in. różnych mediów wykonują.
Szczytuje Homo Homini, zwany Instytutem, którego podawane wśrodkach masowego przekazu sondaże wprawiają czytelnika w trudny do opanowaniaśmiech. Bo jakże by inaczej, skoro podaje się w nich, że kandydat PiS depcze popiętach kandydatowi PO. Tym czasem inne z nich pokazują totalną przewagępretendenta Platformy. I cała ta matematyka robiona jest w jednym czasie.Czyżby pod innego klienta?
Kiedyś podawano nam, że pomyłka tych speców może oscylować wzasięgu plus – minus 3 procent. Tym czasem spece od badań tak się rozdokazywali,że co sondaż to inny produkt finalny.
Podobnie sytuacja wygląda, kiedy spoglądamy na sondażepreferencji politycznych. Wyniki ostatnio tasują się niesamowicie w sprawnychdłoniach sondażowych potentatów. Dwucyfrowe wskaźniki są tylko dla wybranych, ajak ktoś wskoczy na trzeciego, to z reguły na kilka dni a nawet niekiedygodzin. Czyżby ludzie zmieniali poglądy z godziny na godzinę?
Prawda, że niezwykła to jest machina?! Przy takiej polskiejdokładności, podobne ośrodki „na zachodzie” mogą tylko nas podziwiać ioczywiście się uczyć, jak sondaże robi się. Ta sondażowa kakofonia rajcujeniewątpliwie wyłącznie tych, którzy w tej gonitwie biorą bezpośredni udział, wmniejszym stopniu nas – obserwatorów. Nie wykluczone jednak, a nawet pewne, żewybranym środowiskom te sondaże szarą masę zamieniają w wodę. Przykładem jestmój znajomy, któremu niemal codziennie z tego powodu rośnie wysoko poziomadrenaliny. Jest to dla mnie niesamowity kłopot, bo jak tylko procenciki spadnąlub wzrosną tym czy tamtym, natychmiast odwiedza mnie z prośbą, bym poziompodniecenia mu opuścił, co bez wielkiego wysiłku czynię. Wciąż zadając sobieprzy tym pytania: A gdzie u faceta własny pogląd? Czyżby sondaże potrafiły ażtak zawładnąć potencjalnym wyborcą?
Kiedy patrzę na te przedziwne sondażowe przepychanki, sądzę,że prowadzącemu w sondażach na prezydenta - czy się fantastom odprofesjonalnych badań podoba czy nie - lada dzień słupek poparcia ze stronyrozsądku, normalności i troski o państwo tak błyskawicznie wzrośnie, że niktnie będzie w stanie tego zatrzymać. Noszę w sobie taką nadzieję, tym bardziej,kiedy patrzę i słyszę, kto i jak chce tę naszą republikę dalej budować.
Komentarze
Prześlij komentarz