Felieton

Kurtyna opadła

OBY NA ZAWSZE

 

     Niedawno odbyła się sesja. Według mnie przełomowa, ale mimo to wciąż zastanawiałem się, czy powinienem o niej napisać. Doszedłem bowiem do wniosku, że tak naprawdę występ „wygaszonego” i jego klakierów - z racji głównie poziomu tych wystąpień - podczas sesyjnej debaty należy potraktować epizodycznie i zbagatelizować, gdyż ten spektakl był bardzo niepoważny, wręcz kompromitujący i wywołuje do dzisiaj u zdecydowanej większości śmiech z domieszką politowania.

 

     Tak, drodzy państwo, król okazał się nagi. Miałkość intelektualna i miernota wypełzła wraz z utratą władzy. Kłamstwo i lenistwo też zostało w sposób niepodważalny upublicznione. Taki typ, co  próbowano na tym blogu wieloma publikacjami czytelnikom unaocznić. Teraz nastąpiła kumulacja miałkości i niepojętności, więc pora powiedzieć: totalny kicz, w drogim choć nie zawsze dobrze skrojonym garniturze.

 

     Obywatelowi na sesji wolno wiele. Ale w wolnych wnioskach. Można wyrażać opinie, oceniać, nawet żądać. To daje prawo. Demokratyczne, podkreślam. Ale w cywilizowanym świecie nie wolno obrażać i bić na oślep mieczem, który, jak każdy zauważył, okazał się tępy jak kawał zardzewiałego żelastwa na złomowisku, miecz dzierżący w tle całości popularny mops do zmywania własnych popłuczyn posypanych pozimowym popiołkiem.

 

     Próba kabaretowego miotania się osoby dla osiągnięcia prywatnych zrakowaciałych ambicji, kiedy jeszcze nie tak dawno kopał wszystkim tyłek, aby zasadzić przysłowiowe bratki – jest mistrzostwem niekompetencji i lekceważenia przyzwoitych obywateli. Sądzę, że większość uczestników tej przełomowej sesji nie zasłużyła sobie, by ich autorytetem w tak nieodpowiedzialny sposób bez ich przyzwolenia publicznie frymarczyć oraz słuchać bzdur wypłukanych z faktów i rzeczowych argumentów. Pomijam już zakulisowe roszady, jakich dopuszczał się aspirant na wieczne rządzenie m.in. doprowadzając ludzi do ostateczności. A wierzcie mi, coś na ten temat wiem, lecz z szacunku dla wielu osób pozwolę sobie te ekwilibrystyczne  mezalianse aspiranta do dalszego bycia na świeczniku kulturalnie przemilczeć. Jam nie drób, grzebać nie będę.

 

     Dyskredytowanie większościowej reprezentacji samorządu oraz obecnego Wójta powołanego przez Premiera RP, plucie w uczciwych, obrażanie rozsądnych i dalsza próba skłócania środowisk, a jednocześnie kreowanie siebie na augura zaprzecza wyrażanej trosce o rozwój gminy. To droga w przepaść, to droga do likwidacji gminy a nie jej rozwoju. Taką drogą prowadził nas „wygaszony”, szastając publicznym groszem na lewo i prawo, kwotami niebagatelnymi, za które dzisiaj każde sołectwo w gminie miałoby należyte drogi, a furtka do dalszego rozwoju gminy stałaby otworem. Wstyd, kiedy słyszę, że niektórzy nadal rozpatrują ten problem w kategorii skrzywdzenia „wygaszonego” i gminy. Skala niegospodarności i marnotrawstwa, jakiego dopuścił się „wygaszony” nie ma odpowiednika nie tylko w historii gminy.

 

     Na spektakl podczas sesji pozwolił przewodniczący, ale nie dziwię się, bo to człowiek, który walczy ze sobą od dłuższego czasu i wciąż nic z tego nie wynika. Być może nie walczy sam i dlatego takie marne tego efekty. Gdzie był i co robił przewodniczący, kiedy zwalniano z pracy uczciwych i kompetentnych? Gdzie był przewodniczący, kiedy w szkole grasowała gehenna? Za kim się wstawił i komu w tej życiowej tragedii pomógł? Teraz raptem rozmownym się stał! To niepojęta zmiana! Obaj wiceprzewodniczący zaś po trzech latach zabrali głos. To niemałe zaskoczenie! Nagłe ozdrowienie z niemocy? Według mnie to wyłącznie ich osobista porażka. Bo tak naprawdę za sprawą czego i kogo, można na komisjach rady i sesji wreszcie normalnie dyskutować, zadawać pytania i uzyskiwać merytoryczne odpowiedzi oraz wypracowywać wspólne stanowisko z szacunkiem i zrozumieniem dla każdego z uczestników? Dzięki komu można chodzić po urzędzie, gminie, szkole uśmiechniętym i nie bać się własnego cienia oraz pozdrawiać każdego bez obawy o skarcenie, że pozdrowiliśmy nie tego kogo wielbią fałszywi augurzy? Dzięki komu petenci w urzędzie smakują od rana kulturę, należyty sposób bycia i znajdują zrozumienie dla swoich problemów w gabinecie Wójta Gminy? Pytania łatwe, odpowiedzi tym bardziej.

 

     Kiedy zacząłem wertować historię najnowszą gminy i umocowanie w niej „wygaszonego”, okazało się, że każdorazowo był przypadkowo sadzany na stolcu władzy. Tym razem - patrząc z perspektywy czasu i jawności zdarzeń - stało się inaczej, fałszywy augur sam się wysadził. Obecnie przedstawiciele społeczności gminy mają możliwość bezpośredniego porównania zła i dobra, gdyż w momencie odejścia ówczesnego decydenta jesienią 2006 roku tej szansy oceny nie było, bowiem trzeźwości spojrzenia na rzeczywistość niestety zabrakło.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie