Fakty


Takie sobie cytaty

Kto mówi prawdę a…
KTO KŁAMIE???

Anna G.:
„W stosunku do mnie wójt zawsze się zachowywał normalnie, tak jak pracodawca do pracownika, nigdy nie był w stosunku do mnie niegrzeczny, nie czepiał się do mnie, nie krzyczał na mnie. Nigdy nie wymagał ode mnie bezwzględnego podporządkowania się mu. (…) Nigdy nie widziałam żeby wójt w stosunku do jakiegokolwiek innego pracownika zachowywał się nieprawidłowo.”

Ewa J.:
„Nigdy nie słyszałam, żeby wójt był wulgarny, czy niegrzeczny w stosunku do innych pracowników (…) W stosunku do mnie zawsze się zachowywał poprawnie.”

Barbara A.:
„Nigdy nie widziałam, żeby w stosunku do kogokolwiek innego odnosił się niegrzecznie. (…) W stosunku do mnie wójt również zawsze zachowywał się prawidłowo, był grzeczny, kulturalny, nigdy nie składał mi też żadnych propozycji (…), których bym sobie nie życzyła.”

Krystyna O.:
„W stosunku do mnie wójt jest zawsze bardzo miły i grzeczny, nigdy nie był w stosunku do mnie wulgarny. Z tego co ja zaobserwowałam, to w stosunku do innych pracowników również wójt zachowuje się poprawnie i kulturalnie.”

Anna T.:
„Wójt w stosunku do mnie zawsze zachowywał się poprawnie. Gdy przychodzi do nas do (…) jest zawsze kulturalny i grzeczny. (…) nigdy się nie natknęłam na taką sytuację, żeby wójt krzyczał na kogoś z pracowników.”

Urszula D.:
„W stosunku do mnie wójt zawsze zachowuje się grzecznie i poprawnie. Nigdy nie widziałam, żeby wójt w stosunku do (…), czy też pozostałych pracowników zachowywał się niegrzecznie i niekulturalnie. Nigdy nie widziałam, żeby kogokolwiek z pracowników poniżał, czy też awanturował się.”

Halina K.:
„Ja nigdy  nie widziałam, żeby wójt zachowywał się agresywnie, czy też znęcał się nad którymś z innych pracowników (…) W stosunku do mnie też zawsze zachowywał się w porządku.”

Ewa P.:
„Jeśli chodzi o samego wójta (…), to chcę powiedzieć, że wójtowi zdarza się w urzędzie mocno zdenerwować. Różne rzeczy potrafią go wytrącić z równowagi. Gdy się zdenerwuje, to wstaje zza biurka i wtedy donośnym głosem mówi, to co mu „leży na sercu”, a potem, gdy już powie, co miał powiedzieć, uspokaja się i prosi mnie o zrobienie kawy. Ja już się do tego przyzwyczaiłam i te jego zachowania nie robią na mnie żadnego wrażenia. Wójt potrafi się zdenerwować zarówno przy którymś z pracowników (…), jak i przy petentach. (…) zdarza się, że na mnie też krzyczy, bo np. „zrobiłam mu za słabą kawę”. Ale mnie to wcale w żaden sposób nie denerwuje, ani tym bardziej nie czuję się, żeby się nade mną znęcał. (…) Nic mi nie wiadomo na ten temat, żeby wójt wymagał od swoich pracowników „bezwzględnej lojalności”.”

Małgorzata S.:
„Praktycznie od początku kadencji wójta wybrał on sobie mnie jako tego pracownika, nad którym się szczególnie znęcał. Zachowanie wójta w stosunku do mnie to po prostu mobbing. Pan wójt zawsze podważał wszystkie moje decyzje. Już od stycznia 2007 r. moje umiejętności i kwalifikacje podważał na każdym kroku. W styczniu był konkurs na stanowisko dyrektora (…) w (…) Dyrektorem została osoba wybrana z konkursu, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Wtedy wójt, który chciał, żeby dyrektorem został kto inny, próbował wbrew z obowiązującym stanem prawnym, sprawić, żeby ta osoba była powołana tylko na jeden rok. Ja wtedy tłumaczyłam wójtowi, że tak jest niezgodnie z przepisami (…) Wójt od tego czasu, skupił całą swoją złość na mojej osobie i od tego czasu nasilił negatywne zachowania w stosunku do mnie. Praktycznie codziennie wójt zastraszał mnie i groził zwolnieniem z pracy, krzyczał na mnie, awanturował się, kolejno odbierał mi moje obowiązki, gdyż odmówiłam rozliczenia paliwa samochodu, który był użytkowany niezgodnie z przepisami. (…) Wymagał „bezwzględnej lojalności” (…) Ja wójta zapytałam, co to znaczy „bezwzględna lojalność”, to on mi powiedział, żebym spytała koleżanek, które ze mną pracują i wiedzą, co to znaczy. Wójt wielokrotnie tak się denerwował, że ja bałam się, że mnie uderzy. (…) Tak samo jak do mnie, wójt zachowywał się w stosunku do innych pracowników. (…) To, że pracownicy nie chcą tego potwierdzić jest pewnie spowodowane tym, że się boją, że zostaną zwolnieni z pracy.”

Irena K.:
„Gdy wójt (…) został wójtem po raz kolejny (…) od razu „wybrał” mnie sobie jako osobę, wobec której stosował mobbing. (…) po kolei odbierał mi obowiązki, żeby mi dokuczyć. (…) W grudniu (…) wszyscy pracownicy dostali nagrody „za sumienne wykonywanie obowiązków”, gdzie nie dostałyśmy tych nagród ja, pani S. i pani O. Dostali nawet pracownicy interwencyjni, pracujący po dwa miesiące, po miesiącu. (…) W dzień kobiet tylko ja jedna nie otrzymałam od wójta życzeń z okazji tego święta, co też było wg mnie formą dokuczenia mi. (…) Poza tym latem (…) otrzymałam pismo od wójta o rzekomym trwającym w moim pokoju nr 4 remoncie (remontu do tej pory nie przeprowadzono) i że przenosi mnie do drugiego budynku. Chciał mnie przenieść do pokoju, gdzie nie ma nawet biurka, gdzie byłabym odizolowana od większości pozostałych pracowników.
(…) Ona też przebywała na długotrwałym zwolnieniu lekarskim, gdyż miała problemy ze zdrowiem psychicznym po tym, jak zachowywał się w stosunku do nie wójt (…) przyjaźniłam się z (…) opowiadałyśmy sobie o wszystkim. Kiedyś była taka sytuacja, że (…) przyszła do mnie do pokoju bardzo zdenerwowana. Ja zapytałam, co się stało. Ona mi powiedziała, że wójt „złapał ją za dupę”. Na co ona albo go pięściami biła, albo go odepchnęła. Mówiła, że wójt, gdy wyjeżdżał z Urzędu gdzieś w godzinach pracy, czy też przychodził do Urzędu to chciał od sekretarki „buziaczka”, czego oczywiście nie chciała robić.”

Jan K.:
„Potem raz byłem świadkiem, jak (…) wróciła do swojego pokoju po rozmowie z wójtem i powiedziała, że „już dłużej tego nie wytrzyma”. (…) Wtedy w pokoju oprócz mnie były też inne pracownice, ale nikt się nie dopytywał, o co chodzi.
- poprosiłem panią (…), aby po pracy pojechała z wójtem (…) w teren, ale ona kategorycznie odmówiła „(…) Poza tym powiedziała, że sama boi się z wójtem jechać i nie pojedzie”;
- byłem świadkiem zdarzenia, jak w sąsiadującym z moim pokojem wójt (…) przebywającą tam pracownicę, po krótkiej rozmowie, zaczął obmacywać i całować; była to (…) zatrudniona jako pracownik robót interwencyjnych;
- dokładnie mi jest znany fakt, że wójt (…) znęcał się psychicznie nad pracownicą panią (…), która kilkakrotnie przybiegała do pokoju, gdzie wówczas pracowałem ja oraz pan (…) i pani (…) i opowiadała zdenerwowana, że wójt jej dokucza i stwierdzał, że się nie nadaje do żadnej pracy i wyganiał ją z sekretariatu, wówczas ta pani przez dwa-trzy dni przesiadywała u nas, po czym wójt kazał jej wracać do sekretariatu;
- byłem kilkakrotnie świadkiem, jak wójt (…) łykał duże ilości różnych tabletek, nie wiadome mi jest co to za leki, ale wiem że robi to regularnie;
- znany mi jest fakt, kiedy (…) po zatrudnieniu pani (…), zabrał ją jako kierowcę na dwudniowe szkolenie do (…); po powrocie był wściekły na tą panią, nie mógł sobie darować że przyjął ją do pracy; również mówił, że podczas tego szkolenia było spotkanie integracyjne i pani (…) nie chciała przebywać w jego towarzystwie, nie chciała z nim tańczyć i niepotrzebnie ją zabrał; od tamtego zdarzenia, przez cały okres pracy tej pani dawał do zrozumienia, że jest niemile widziana (…).”

Zofia W.:
„Ja przed odejściem z pracy przebywałam na długotrwałym zwolnieniu lekarskim, leczyłam się w Poradni Zdrowia Psychicznego z powodu zachowania wójta w stosunku do mnie. (…) ja wielokrotnie widziałam jak wójt znęcał się nad swoimi podwładnymi. (…) Wielokrotnie podkreślał: „Ja tu rządzę, jestem wójtem”. Widziałam, jak się tak zachowywał w stosunku do pani (…), do pani (…) do pani (…) do pani (…) i do innych pracowników urzędu. Wiem na pewno, że pani (…) i pani (…) skarżyła się na zachowanie wójta w stosunku do niej (…) Jeśli one powiedziały, że nic takiego nie słyszały, to kłamały. Ja uważam, że pracownicy Urzędu nie potwierdzają tych faktów przed organami ścigania, gdyż wójt wymaga całkowitej lojalności i obawiają się, że wójt ich zwolni. Wiem, że wójt pracownikom za „lojalność” wypłaca wysokie nagrody. (…) kiedyś sam wójt powiedział do mnie, że gdyby chciał to by „miał każdą”, że „przychodzą do niego pod dom i pukają w okno, żeby je wpuścił. (…) Wtedy wójt krzycząc do mnie podniesionym głosem wójt kazał mi się wynosić z gabinetu i wypchnął mnie swoim ciałem z gabinetu. (…) Wtedy, gdy wójt mnie wypchnął z gabinetu, widziała to na pewno jego sekretarka (…)”.

Magdalena F. (inicjały celowo zmienione):
„Wtedy ja (…) powiedziałam o tym, że u mnie też była taka sytuacja, że wójt (…) przyszedł do mnie, gdy (…) w budynku (…) Próbował on mnie wtedy pocałować, rozpinać mi bluzkę, ale ja mu się wywinęłam i wyszłam na korytarz.
(…) Jest możliwe, że propozycje odbycia stosunku seksualnego wójt składał mi kilkakrotnie. W tej chwili już nie pamiętam, czy mówił dosadnie, o co mu chodzi, czy też „oczekiwał wdzięczności”, a ja się miałam domyślić o co mu chodzi. Po tym, jak przyszedł do mnie wtedy do (…) i mnie całował, ja wiedziałam o co mu chodzi. Po tym jak wtedy uciekłam od wójta w (…) to okazało się, że pracy już dla mnie w (…) nie ma.
(…) Jeśli chodzi o wdzięczność za założenie wody, to ja we wrześniu (…) dowiedziałam się, że jakiejś rodzinie w (…) wójt za darmo założył wodę. Poszłam do niego i poprosiłam, czy jest taka możliwość, żeby i nam została założona woda. Wójt polecił mi złożyć podanie. (…) I jeszcze jesienią (…) woda została mi za darmo z doprowadzeniem do domu. Wtedy nie było mowy o żadnej wdzięczności z mojej strony. Natomiast później, gdy już (…), to wójt do mnie powiedział, że chce ode mnie wdzięczności za to założenie wody. Wtedy, gdy ja mu w (…) się „wywinęłam” on do mnie powiedział: „to jaka ta twoja wdzięczność”. Wtedy ja zrozumiałam, że w zamian za założenie mi wody wójt chce ode mnie „seksu”. Ale ja nie chciałam mieć z wójtem nic wspólnego.”

Joanna K.:
„Dwa trzy tygodnie po moim zatrudnieniu przypominam sobie fakt, że byłam u niego w gabinecie. Jeszcze raz dziękowałam mu za zatrudnienie, a on mi wówczas odpowiedział: „a co ja z tego będę miał” ja odpowiedziałam, że „wielką zasługę u Boga”.
(…) Po powrocie z festynu  do (…) wróciliśmy do (…), w między czasie dojechał wójt. (…) Tańczyliśmy także. Był ta jeszcze: kierowca (…), (…), (…) i jeszcze kilka innych osób. Wójt prosił mnie do tańca. Podczas wolnego tańca powiedział do mnie dosłownie: „długie wieczory, mamy dużo czasu, będziesz musiała się ze mną przespać. Odezwę się do ciebie”. Ja się bardzo zdenerwowałam, nogi się pode mną ugięły, ale nic mu nie odpowiedziałam. (…) Wówczas zauważyłam, że wójt zachowywał się trochę agresywnie. (…) Przypominam sobie też sytuację, że we wrześniu (…), wieczorem, wójt zadzwonił do mnie i też skierował w moją stronę taki tekst: „a co ty taka jesteś, chłopa ci potrzeba”. Ja odpowiedziałam mu wtedy, że znam swoje potrzeby i dobranoc.
(…) Po objęciu stanowiska (…) poszłam do wójta do gabinetu – było to dzień, dwa po objęciu stanowiska. Po rozmowie dotyczącej spraw służbowych wójt powiedział do mnie coś takiego: „no to się w końcu może ze mną prześpisz”. Ścięło mnie z nóg. Ja powiedziałam coś w tym sensie: „ja się do tego nie nadaję”. (…) Ja chcę powiedzieć, że wójt generalnie jest arogancki wobec kobiet. Zdarzało się, że mówił bez ogródek na kobiety: psiuty, głąby kapuściane. Wykazywał lekceważący stosunek do personelu. Wszyscy się go jednak boją, więc nic nie mówią, bo nie chcą być zwolnieni z pracy.
(…) Po odmowie przeze mnie, tej ostatniej, arogancja wójta jeszcze przybrała na sile. Puścił mi też taki tekst: „karmię twoje dzieci, karmię ciebie, żadnej wdzięczności”. Wówczas drzwi od gabinetu były uchylone, nie wiem, czy koleżanki to słyszały.
(…) Był szereg takich sytuacji, kiedy czułam się poniżana i upokarzana przez niego. (…) Pastwił się nie tylko nade mną, ale i nad innymi pracownicami.
(…) Była sytuacja taka, że w grudniu (…) wójt zadzwonił do mojej matki. Chciał się wprosić. Matka skłamała, że mnie nie ma. Tego samego dnia wieczorem dobijał się do mnie do domu przez około pół godziny. Ja mu nie otworzyłam. (…) Powiedział do mojej matki między innymi: „Co ona tam opowiada. Ja nie jestem mściwy, ona mi nie zaszkodzi, ale ja jej mogę”. Wójt jest w ogóle generalnie bardzo trudnym człowiekiem. Trudno się z nim współpracuje. Nie ufa on nikomu. Wytworzył w pracy atmosferę zastraszenia, napięcia. Ktokolwiek ma wejść do niego do gabinetu, to się boi. Potrafi też być hojny, ale za lojalność. Często przydziela nagrody.
(…) Chciałabym też zapobiec takim sytuacjom w przyszłości wobec innych pracowników. On czuje się bezkarny i uważa, że mu wszystko wolno. Chcę nadmienić, że odniosłam wrażenie, że te wszystkie składane przez wójta propozycje to powinna być forma mojej wdzięczności za to, że dał mi pracę.”

Wójt:
„(…) Ja nigdy nie znęcałem się nad swoimi pracownikami, nie krzyczałem na nich, nie wyganiałem ich ze swojego pokoju, nie traktowałem nikogo gorzej, niż innych pracowników.
(…) Moim zdaniem to pani K. złożyła to zawiadomienie, gdyż ona chciała, żebym był jej kochankiem, chciała mieć pracę w (…) i zarabiać dobre pieniądze, a ja nie byłem zainteresowany jej osobą. Nie jest ona dla mnie atrakcyjna i możliwe, że poczuła się tym urażona. Teraz tak myślę, że to jej zawiadomienie może z tego wynikać. Ja nie potrafię podać dokładnie sytuacji, z których wynika to, że moim zdaniem (…) K. była zainteresowana moja osobą. Ale ja mam już 48 lat i po prostu takie rzeczy „się czuje”.”

Tyle cytatów fragmentów zeznań.
Bez komentarza, nie mam siły, po tej lekturze rozbolała mnie głowa.

Komentarze

  1. temida2@amorki.pl1 grudnia 2009 11:28

    Apogeum zła, kompletne dno, z "watażką" w tle. Autorki pierwszych ( 6) wypowiedzi muszą widocznie zażywać chemię, czyli Atche. Zło im się tak wybieliło, że skutkiem tego jest, nałóg kłamstwa. A może w Śniadowie ktoś postawił niewidoczny szlaban, dla Prawa i Sprawiedliwości i nie dociera do tej gminy?

    OdpowiedzUsuń
  2. polak10@poczta.onet.pl1 grudnia 2009 12:29

    Zakład psychiatryczny ! Koniecznie trzeba wszystkich przebadać i postawić konkretną diagnozę . Wypisać wszystkim L-4 bezterminowo. Władcę zamknąć w pokoju bez klamek.

    OdpowiedzUsuń
  3. cyklista@op.pl1 grudnia 2009 12:52

    karen, a prokuratura mówi że wszystko jest ok. A to okazuje się, że horror jest.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe co na to nasi radni nasza opoka nasz fundament gminy.Zapewne znacie już te zeznania pracowników. Co wy na to ,czy rzeczywiście dobrze robicie popierając tego człowieka.Popatrzcie jakie jarzmo dzwigacie, Nie on tylko wy.Ruszcie w końcu swoimi łepetynami i zastanówcie sie czy warto kłaść zdrową głowę w chore łóżko.Pozdrawiam odważnych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. bufetowa@vp.pl1 grudnia 2009 13:20

    Do prokuratora, a nie do Trybunału Konstytucyjnego. Jak wam nie wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  6. zofiamkw@vp.pl1 grudnia 2009 13:38

    Zrozumiem dlaczego Anna G tak zeznaje nie znam powodu dlaczego inne panie tak zeznają ale jeżeli chodzi o Krystynę O to nie rozumiem jak spoglądasz w lustro?i ty chodzisz do kościoła?jak ci nie wstyd?

    OdpowiedzUsuń
  7. nie chce mi sie wierzyc w to co piszecie, gdyby tak bylo, on dawno by nie byl wojtem...Panie Z.D przeciez zna Pan tak dobrze prawo dlaczego nie pomoze Pan tym bezbronnym kobietom?jesli Pan im nie pomoze ja sama sie ta sprawa zajme...

    OdpowiedzUsuń
  8. urzedniczka_ug@op.pl1 grudnia 2009 15:51

    Bardzo dziękuję za opublikowanie tego tekstu. Zapraszam radnych do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  9. urzedniczka_ug@op.pl1 grudnia 2009 15:53

    Jak długo jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
  10. "Bóg, Honor, Ojczyzna"

    OdpowiedzUsuń
  11. Wartości, hahahaha !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Chodzące morale. teraz ich wszystkich do spowiedzi i zobaczymy kto pójdzie do komunii.Ładnie postępujecie wobec bliźnich. Wstyd i hańba dla tych ludzi , tak dać się omotać jednemu człowiekowi dla paru groszy .Pamiętajcie te wasze nagrody to są oblane łzami niewinnych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  13. baja_bara@amorki.pl2 grudnia 2009 05:24

    A co tu jest to zrozumienia wypaczone charaktery i dno moralne a wszystko przez jednego kamasia, to jest chore to trzeba leczyć, wyeliminować go, żeby więcej nie robił zła!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. smutna1@onet.pl2 grudnia 2009 06:34

    Domyślam się prawdopodobnie, kogo dotyczy pierwszy cytat. Może się wypowie ta osoba, w temacie narzędzia obronnego, jakim dla niej, swego czasu, był dziurkacz biurowy.

    OdpowiedzUsuń
  15. szkoda ludzi, zyta postaw sie na ich miejscu maja rzucic prace i gdzie pojsc? pod Kosciol?bo za co utrzymaja rodzine, za co beda zyc?przypuscmy ze ktos z solidarnej gminy zostaje w przyszlosci wojtem i co wtedy?? bylo by tak samo jak obecnie, wybralibyscie swoich ludzi, a tych ktorzy sa wam nie na reke byscie dyskryminowali zwalniali z pracy spojrzcie na to tez z tej strony i zrozumcie choc po czesci naszego kochanego wojta...pozdrawiam karen

    OdpowiedzUsuń
  16. smutna1@onet.pl2 grudnia 2009 10:19

    Zrozumiałe, że wójt i tylko on, wykorzystuje to co się dzieje na rynku pracy. Zresztą o odwecie krzyczał już jak go wywalali za gorzałę i właśnie za to, co teraz wyprawia. Więc o czym ty piszesz karen ? a może masz nieczyste sumienie? Innej drogi nie ma, z takimi trzeba walczyć i usuwać na bok. To też człowiek, ale do pracy z ludźmi się nie nadaje. Społeczny wirus powinien być wyeliminowany, bo infekcja już się roznosi. Masz przykład urzędu, jak zakaził wydawało się przedtem w miarę porządnych ludzi. Ciężko teraz im będzie pozbyć się tego "ogona" perfidii i niewyobrażalnego kłamstwa. Czyżby infekcja już i w twoim umyśle, robiła spustoszenie?

    OdpowiedzUsuń
  17. urzednik0@vp.pl2 grudnia 2009 10:57

    Jak się dowiedziałem przed chwilą, Pani K. po przeczytaniu paranoicznych mrzonek z ostatniego cytatu - zwymiotowała na samą myśl !

    OdpowiedzUsuń
  18. Karen czym się różnisz od tirówki. Dla forsy wszystko zrobisz to podaj swój adres.

    OdpowiedzUsuń
  19. nie bede sie znizala do "twojego" poziomu wojas nie dam sie wytracic z rownowagi pewenie jestes na utrzymaniu swojej mamy i nie wiesz co to znaczy utrzymywac rodzine prawda boli niestety...

    OdpowiedzUsuń
  20. A gdzie BÓG HONOR potem rodzina inaczej będziesz szmatą i dla siebie, rodziny i otoczenia.Dla twojej wiadomości, rodzinę mam i to niemało pracuję w pewnej firmie i jeszcze dorabiam po godzinach. Wierz jest mi ciężko, ale nie mój honor upodlić się dla pieniędzy.Jak to mówi twój idol ''Historia rozliczy''.

    OdpowiedzUsuń
  21. wyborca1@vp.pl4 grudnia 2009 00:08

    Nie popieram inwektyw ze strony wojasa, sam unikam takiego tonu. Temat rodziny jest zbyt drażliwy, aby poruszać go w polemice do tego tematu. Osoba, o której w podtekście cały czas się nawiązuje zdaje się nie ma pojęcia co to jest rodzina. Można wręcz twierdzić, że z nim jest coś "nie tak" skoro nie potrafił założyć podstawowej komórki społecznej jaką jest rodzina a uzurpuje sobie prawo na ten temat zabierać głos, co zresztą dobitnie wynika z wypowiedziach tego "pana" przy różnych okazjach np. w szkolę. Nie powinien w ogóle zabierać głosu bo nie ma o tym pojęcia. Raczej życie rodzinne niszczy, bo szykanując pracowników wpływa na nastroje w domu i w wychowywaniu dzieci. Jak można normalnie żyć po pracy, skoro w perspektywie jest następny dzień i powrót do urzędowego - niestety "piekła". Skoro, to po Tobie Karen, popularnie mówiąc "spływa" to radzę - może utwórzcie parę.

    OdpowiedzUsuń
  22. baja_bara@amorki.pl4 grudnia 2009 00:53

    Do wyborcy masz dobry pomysł niezła by była z nich para i może będzie bo karen chyba od 1 grudnia pracuje razem z AZ, wszystko przed nimi

    OdpowiedzUsuń
  23. juz dawno jestem na emeryturze, powtorze to poraz kolejny nie bede sie znizala do waszego poziomu bo nie jestescie warci....wychowalam 5 dzieci wiec wiem co znaczy wychowanie, boli was to co pisze, bo tylko i wylacznie pisze prawde...

    OdpowiedzUsuń
  24. W naszej gminie nawet nie znacie pojęcia co to jest prawda,od kiedy przy władzy siedzi być może człowiek psychicznie niezrównoważony.On w życiu prawdy nie mówił. Pękaliśmy razem kawalerkę, drugi człowiek nie istnieje dla niego,tylko wcześniej musi go jeszcze wykorzystać dla siebie.Ty kobieto mówisz o prawdzie.? Współczuję tej twojej piątce dzieci ,jak ty też uczysz ich takiej prawdy .Serdecznie współczuję!

    OdpowiedzUsuń
  25. wyborca1@vp.pl5 grudnia 2009 01:16

    Karen, ciągle sobie zaprzeczasz, może już masz rozdwojenie jaźni. Coś mi się wydaje, że nieźle kręcisz, albo zapominasz co pisałaś. Ten odwraca "kota ogonem" kto nie pisze prawdy, bo prawda jest tylko jedna. Raz chcesz pomagać udręczonym pracownikom w urzędzie a innym razem piszesz chwalby na temat wójta, który jest tego przyczyną. Genetyczne niebezpieczeństwo dla Twoich wnuczków, bo jak inaczej to skwitować? Udzielanie się kłamstwa, dla ludzi chwiejnych, jest wyjątkowo niebezpieczne, grozi utratą osobowości - więc uważaj karen, bądź czujna. Pisz prawdę, ale tę najprawdziwszą, nie Twoją, ani wójta, bo " ta jego prawda" jest powszechnie znana.

    OdpowiedzUsuń
  26. niczym sie nie roznicie od wojta...zgadza sie prawda jest tylko jedna i oczywiscie jest po waszej stronie, nawet jak sad orzeknie co innego...nie chce mi sie z wami juz dyskutowac szkoda czasu

    OdpowiedzUsuń
  27. wyborca1@vp.pl5 grudnia 2009 05:55

    I słusznie, tylko czy to prawda?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie