Prowokacje
Prawna PARANOJA
Czytamy na stronach internetowych:
„Sąd Okręgowy w Łodzi utrzymał w mocy wyrok skazujący na grzywnę łódzką emerytkę oskarżoną o narażenie Skarbu Państwa na stratę sześciu groszy (łącznie z odsetkami). Kobieta ma zapłacić 130 złotych grzywny i 170 zł kosztów procesu.
Wyrok w tej sprawie wydał w czerwcu Sąd Rejonowy w Łodzi. Emerytka odwołała się od niego; chciała uniewinnienia bądź umorzenia sprawy. Sąd odwoławczy oddalił jednak jej apelację. Orzeczenie jest prawomocne.
Sprawa zaczęła się w październiku 2008 roku. Pracownik Urzędu Kontroli Skarbowej, udając studenta, poprosił pracującą w kiosku kobietę o skserowanie legitymacji. Za usługę zapłacił 30 gr, ale nie otrzymał paragonu fiskalnego. Jak wyliczył, fiskus stracił 7 procent od 30 groszy - czyli dwa grosze. Zaczęło się postępowanie karno-skarbowe. Odsetki rosły.
W czerwcu sędzia Dorota Siewierska uzasadniając wyrok mówiła: - Gdyby nie zapadł wyrok skazujący, zachęcałoby to innych Polaków do łamania prawa podatkowego. A takiego przyzwolenia być nie może - mówiła. Zdaniem sądu emerytura kobiety wynosi 1,7 tys. zł, jeździ ona toyotą i stać ją na zapłacenie tej kary, która ma zadziałać na nią wychowawczo”.
Jak to się ma np. do tego, o czym kilka miesięcy temu pisałem na blogu, kiedy poruszałem sprawę „Orlika” powstałego z poważnymi defektami w gminie Śniadowo. Powstałe boisko wykonano o 67 m kw. mniejsze, ale wykonawca skasował za ten brak kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sprawę badały różne instytucje, w tym uprawnione do tego urzędy szczebla wojewódzkiego. I co? I nic! Sprawa poszła do szuflady. Metrów brak i kasy nie ma.
Ot, Polska rzeczywistość. Prawna paranoja, czy prawidłowość? CBA takimi duperelami się nie zajmuje. A może się mylę, bo były już as CBA poinformował wczoraj na konferencji prasowej, że przed odejściem skierował do Prokuratury Generalnej doniesienie o możliwości popełnienia różnych przestępstw przy realizacji projektu „Orlik 2012”? Być może Śniadowa to nie dotyczy, bo nie ta opcja?
Czytamy na stronach internetowych:
„Sąd Okręgowy w Łodzi utrzymał w mocy wyrok skazujący na grzywnę łódzką emerytkę oskarżoną o narażenie Skarbu Państwa na stratę sześciu groszy (łącznie z odsetkami). Kobieta ma zapłacić 130 złotych grzywny i 170 zł kosztów procesu.
Wyrok w tej sprawie wydał w czerwcu Sąd Rejonowy w Łodzi. Emerytka odwołała się od niego; chciała uniewinnienia bądź umorzenia sprawy. Sąd odwoławczy oddalił jednak jej apelację. Orzeczenie jest prawomocne.
Sprawa zaczęła się w październiku 2008 roku. Pracownik Urzędu Kontroli Skarbowej, udając studenta, poprosił pracującą w kiosku kobietę o skserowanie legitymacji. Za usługę zapłacił 30 gr, ale nie otrzymał paragonu fiskalnego. Jak wyliczył, fiskus stracił 7 procent od 30 groszy - czyli dwa grosze. Zaczęło się postępowanie karno-skarbowe. Odsetki rosły.
W czerwcu sędzia Dorota Siewierska uzasadniając wyrok mówiła: - Gdyby nie zapadł wyrok skazujący, zachęcałoby to innych Polaków do łamania prawa podatkowego. A takiego przyzwolenia być nie może - mówiła. Zdaniem sądu emerytura kobiety wynosi 1,7 tys. zł, jeździ ona toyotą i stać ją na zapłacenie tej kary, która ma zadziałać na nią wychowawczo”.
Jak to się ma np. do tego, o czym kilka miesięcy temu pisałem na blogu, kiedy poruszałem sprawę „Orlika” powstałego z poważnymi defektami w gminie Śniadowo. Powstałe boisko wykonano o 67 m kw. mniejsze, ale wykonawca skasował za ten brak kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sprawę badały różne instytucje, w tym uprawnione do tego urzędy szczebla wojewódzkiego. I co? I nic! Sprawa poszła do szuflady. Metrów brak i kasy nie ma.
Ot, Polska rzeczywistość. Prawna paranoja, czy prawidłowość? CBA takimi duperelami się nie zajmuje. A może się mylę, bo były już as CBA poinformował wczoraj na konferencji prasowej, że przed odejściem skierował do Prokuratury Generalnej doniesienie o możliwości popełnienia różnych przestępstw przy realizacji projektu „Orlik 2012”? Być może Śniadowa to nie dotyczy, bo nie ta opcja?
Wobec powyższego nie widzę przeszkód aby do sprawy "Orlika" ponowniewrócić, bo skoro organy kontrolne jej nie podjęły to rzeczywiście zakrawa na prawną paranoję. Ta sprawa była ogólnie znana, więc i kontrolujący powinni ponieść za to odpowiedzialność.Klasyczne zamiatanie pod dywan. Może z tego wyniknąć jeszcze niezły pasztet.
OdpowiedzUsuń