Opinie i fakty
W Polsce łamiący prawo
MOŻE BYĆ WÓJTEM
W naszym kraju łamiący prawo może być wójtem, mało tego, wójt łamiący prawo może pokazać gest Kozakiewicza polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Wójt może wraz z radnymi kpić sobie z polskiego systemu prawnego oraz polskich sądów. Pokazuje to wyraźnie m.in. przypadek gminy Śniadowo
Gdyby przeciętny Kowalski, który nie jest posłem, radnym czy wójtem, popełnił nawet jakieś drobne przestępstwo, zostałby nie tylko skazany, ale wdeptany w ziemię, gdyby to było na rękę komuś, kto ma tak zwane wpływy. Takie zdanie często o polskim wymiarze sprawiedliwości mają Polacy. A że jest to ocena często trafna, pokazują np. niedawno nagłośnione przypadki takich właśnie „Kowalskich”, którzy za kradzież kostki masła lub błąd w naliczeniu Vat-u o 12 groszy „ciągani” byli po sądach przez wiele miesięcy.
Upłynęło sporo czasu, jak wójt gminy Śniadowo, Andrzej Zaremba, został oskarżony o dwukrotne poświadczenie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym. Wojewoda Podlaski na tej podstawie wydał Zarządzenie zastępcze o wygaszeniu mandatu wójta. Z pomocą wójtowi pospieszyli radni gminy Śniadowo. Nie podjęli po tym zarządzeniu – czego wymaga polskie prawo – uchwały o wygaśnięciu mandatu wójta (jedynie mała grupa radnych wstrzymała się od głosu). Mimo, że wojewoda podlaski wydał zarządzenie stwierdzające wygaśnięcie mandatu wójta Andrzeja Zaremby, Rada Gminy Śniadowo oraz sam wójt wykorzystali absurd prawa polskiego i zagrali na czas, wnosząc skargę od ww. zarządzenia wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. Dzięki temu manewrowi, zarządzenie wojewody, stwierdzające pozbawienie stanowiska A. Zaremby, stało się nieprawomocne. Mimo, że wójt złamał prawo, mimo, że wojewoda wydał stosowne zarządzenie, nie można pozbawić A. Zaremby funkcji wójta Śniadowa.
Mimo, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku odrzucił skargę radnych gminy Śniadowo – co było do przewidzenia – dwukrotnie poświadczając nieprawdę w oświadczeniu majątkowym Zaremba nadal może pełnić funkcję wójta, gdyż skierowano do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę kasacyjną, której rozpatrzenie może trwać wiele miesięcy.
Absurdem polskiego prawa jest, że kasacja jest prawie niemożliwa w postępowaniu cywilnym czy karnym, a tak łatwo doprowadzić do niej w postępowaniu administracyjnym. Ponadto, Najwyższy Sąd Administracyjny pozostaje poza kontrolą administracyjną Ministerstwa Sprawiedliwości, a więc na jego pracę wpływ może mieć tylko jego prezes, mimo, że teoretycznie istnieje zależność między NSA a Prezydentem RP.
Co to wszystko oznacza? Mimo złamania prawa Andrzej Zaremba pozostanie wójtem do końca kadencji, a radni śmiać się będą mogli z polskiego systemu prawnego.
Oznacza to również, że nadal kierownik gminy Śniadowo będzie decydował według własnego „widzi mi się” o finansach gminy i ludzkich losach. A nie jest wesoło, bo dochodzą sygnały, że do końca roku może brakować pieniędzy na wypłaty (rzekomo już są z tym problemy, choć ponoć nagrody dla wybranych nadal płyną wartkim strumieniem). Już poważnie wzrósł deficyt budżetowy (przed miesiącem było tego ok. 250.000 zł), a wszystko wskazuje, że jeszcze znacznie wzrośnie do końca roku. A wszystko ma zostać pokryte z kredytu. To ile z wziętego obecnie kredytu w wys. ok. 2.500.000 zł pozostanie na drogi? I ile z nich zostanie zmodernizowanych, kiedy brakuje pieniędzy na bieżące wydatki? Śmiem twierdzić, że nikt tego nie wie, mało tego, nikt z szanownych samorządowców tego nie będzie dochodził, a już na pewno nie komisja rewizyjna, która w Śniadowie jest precedensowym tworem w skali kraju. Jak w PRL-u, nie moje, niech wydają. Sęk w tym, że to nasze, tylko świadomości i organów kontrolnych brak. Kwadratura koła naznaczona piętnem kulawego prawa.
MOŻE BYĆ WÓJTEM
W naszym kraju łamiący prawo może być wójtem, mało tego, wójt łamiący prawo może pokazać gest Kozakiewicza polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Wójt może wraz z radnymi kpić sobie z polskiego systemu prawnego oraz polskich sądów. Pokazuje to wyraźnie m.in. przypadek gminy Śniadowo
Gdyby przeciętny Kowalski, który nie jest posłem, radnym czy wójtem, popełnił nawet jakieś drobne przestępstwo, zostałby nie tylko skazany, ale wdeptany w ziemię, gdyby to było na rękę komuś, kto ma tak zwane wpływy. Takie zdanie często o polskim wymiarze sprawiedliwości mają Polacy. A że jest to ocena często trafna, pokazują np. niedawno nagłośnione przypadki takich właśnie „Kowalskich”, którzy za kradzież kostki masła lub błąd w naliczeniu Vat-u o 12 groszy „ciągani” byli po sądach przez wiele miesięcy.
Upłynęło sporo czasu, jak wójt gminy Śniadowo, Andrzej Zaremba, został oskarżony o dwukrotne poświadczenie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym. Wojewoda Podlaski na tej podstawie wydał Zarządzenie zastępcze o wygaszeniu mandatu wójta. Z pomocą wójtowi pospieszyli radni gminy Śniadowo. Nie podjęli po tym zarządzeniu – czego wymaga polskie prawo – uchwały o wygaśnięciu mandatu wójta (jedynie mała grupa radnych wstrzymała się od głosu). Mimo, że wojewoda podlaski wydał zarządzenie stwierdzające wygaśnięcie mandatu wójta Andrzeja Zaremby, Rada Gminy Śniadowo oraz sam wójt wykorzystali absurd prawa polskiego i zagrali na czas, wnosząc skargę od ww. zarządzenia wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. Dzięki temu manewrowi, zarządzenie wojewody, stwierdzające pozbawienie stanowiska A. Zaremby, stało się nieprawomocne. Mimo, że wójt złamał prawo, mimo, że wojewoda wydał stosowne zarządzenie, nie można pozbawić A. Zaremby funkcji wójta Śniadowa.
Mimo, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku odrzucił skargę radnych gminy Śniadowo – co było do przewidzenia – dwukrotnie poświadczając nieprawdę w oświadczeniu majątkowym Zaremba nadal może pełnić funkcję wójta, gdyż skierowano do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę kasacyjną, której rozpatrzenie może trwać wiele miesięcy.
Absurdem polskiego prawa jest, że kasacja jest prawie niemożliwa w postępowaniu cywilnym czy karnym, a tak łatwo doprowadzić do niej w postępowaniu administracyjnym. Ponadto, Najwyższy Sąd Administracyjny pozostaje poza kontrolą administracyjną Ministerstwa Sprawiedliwości, a więc na jego pracę wpływ może mieć tylko jego prezes, mimo, że teoretycznie istnieje zależność między NSA a Prezydentem RP.
Co to wszystko oznacza? Mimo złamania prawa Andrzej Zaremba pozostanie wójtem do końca kadencji, a radni śmiać się będą mogli z polskiego systemu prawnego.
Oznacza to również, że nadal kierownik gminy Śniadowo będzie decydował według własnego „widzi mi się” o finansach gminy i ludzkich losach. A nie jest wesoło, bo dochodzą sygnały, że do końca roku może brakować pieniędzy na wypłaty (rzekomo już są z tym problemy, choć ponoć nagrody dla wybranych nadal płyną wartkim strumieniem). Już poważnie wzrósł deficyt budżetowy (przed miesiącem było tego ok. 250.000 zł), a wszystko wskazuje, że jeszcze znacznie wzrośnie do końca roku. A wszystko ma zostać pokryte z kredytu. To ile z wziętego obecnie kredytu w wys. ok. 2.500.000 zł pozostanie na drogi? I ile z nich zostanie zmodernizowanych, kiedy brakuje pieniędzy na bieżące wydatki? Śmiem twierdzić, że nikt tego nie wie, mało tego, nikt z szanownych samorządowców tego nie będzie dochodził, a już na pewno nie komisja rewizyjna, która w Śniadowie jest precedensowym tworem w skali kraju. Jak w PRL-u, nie moje, niech wydają. Sęk w tym, że to nasze, tylko świadomości i organów kontrolnych brak. Kwadratura koła naznaczona piętnem kulawego prawa.
Ma Pan rację. Prawo chroni nieprawych. Przykre, że musimy czekać miesiącami na zatrzymanie degradacji gminy. Nie do końca tylko czekać. Radni w takiej sytuacji powinni się uaktywnić i zablokować bezmyślne wydawanie pieniędzy. Przewodniczący Rady Gminy Zdzisław Zaremba i przewodniczący komisji rewizyjnej Alfred Grodzki nie zatrzymując tego braku niegospodarności na pewno w niedalekiej przyszłości będą musieli się mocno tłumaczyć ze swojej bierności w tym trudnym okresie dla gminy, a przede wszystkim jej finansów. Na administrację płyną nadal ogromne pieniądze poza kontrolą radnych, którzy tylko później przegłosowują bezmyślnie uchwały o pokryciu deficytu budżetowego. Nie badają natomiast zasadności tych gigantycznych i nieuzasadnionych wydatków. Jeśli prawdą jest, że deficyt zostanie pokryty z tego kredytu teraz wziętego i wójt będzie finansował drogi w takich kosztach jak droga w Jakaci i Leśna w Śniadowie, to niewiele dróg za ten kredyt zrobi. Jako czynna urzędniczka potwierdzam, że nagrody płyną, jak Pan napisał, wartkim strumieniem dla wybranych, na ile wiem z płacami też mogą być problemy. Oczywiście wypłaty dostaniemy, gdyż dla wójta żadnym problemem jest powiększenie deficytu budżetowego. Nie rozumiem postawy radnych, bo przecież gmina od dłuższego czasu żyje na kredyt i nie może się to dobrze skończyć. Jedynie szybkie odwołanie wójta i wprowadzenie komisarza może zatrzymać dalsze zadłużanie i niegospodarność tego niekompetentnego człowieka, który robi pozory rządzenia pod publikę, aby za wszelką cenę utrzymać się przy władzy. Patrzę na ten bałagan każdego dnia ze łzami w oczach. Pozdrawiam Pana serdecznie i dziękuje za otwarte przedstawianie rzeczywistości. Bardzo marnej rzeczywistości. Uważam, że jak inni poznają prawdę o sposobach rządzenia wójta to również Panu podziękują.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z urzędniczką. Uzupełnię. Kasy płynie dużo więcej. Na przykład mało kompetentne urzędniczki z małym stażem zamiast przyuczać się do zawodu poświęcają czas, aby wozić tyłek wójta niczym ministra. Za to otrzymują spore gratyfikacje w postaci delegacji. Potem jeszcze je dodatkowo nagradza. To dopiero jest dojna krowa. Wójt jeździ niczym minister, nic nie załatwia dla gminy tylko bierze kredyty. Jak wam nie wstyd radni bezradni.
OdpowiedzUsuńJak sobie przypomnę wybory trzy lata temu i pomawianie Szabłowskiego, że złodziej i porównam z tym, co się obecnie dzieje, to uważam, że ktoś powinien Szabłowskiego przeprosić. Pilnie potrzebny komisarz bo pójdziemy z torbami. Panie przewodniczący rady Zaremba, czy Pan oślepł? Panie radny Grodzki, czy Pan ma zaćmę? Panowie radni czemu widzicie tylko czubek własnego nosa? Urzędniczka ma rację, ten blog nie wykluczone że ratuje nas przed ekonomiczną i moralną zagładą. Obudźmy się i popatrzmy prawdzie w oczy. Te słowa kieruje również do naszego przewodnika duchowego, który powinien nas w tym trudnym czasie wspomóc.
OdpowiedzUsuńJarosław Kaczyński powiedział tak:"Nie może być tak, że w Polsce prawo nie obowiązuje".Nic dodać, nic ująć. Zapraszam pana prezesa PiS do gminy Śniadowo, aby popatrzył co i kogo jego partyjni koledzy wspierają. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCzemu pomijacie skarbnik gminy. Przecież ona daje na to wszystko przyzwolenie. Czy robi to "na piękne oczy"?
OdpowiedzUsuńKatastrofalną niegospodarnością wójta i radnych powinny zająć się organa ścigania,wydaje się, że już najwyższy czas przerwać, ten proceder bezzasadnego trwonienia społecznych pieniędzy. Odnosząc się do zaciągniętego kredytu w wysokości 2 500 00 tys łatwo policzyć, ile już na wstępie jest rozdysponowane, bo; 250 000 tys. pójdzie na pokrycie deficytu, następnie należy uwzględnić, koszt obsługi tego kredytu to 700 00 tys. (informacja na BIP Śniadowo w internecie) co z tego, że kredyt długoterminowy, zobowiązania do banku trzeba oddać Prosty rachunek - łącznie 950 000 tys. czyli pozostaje 1 550 000 tys. Do końca roku deficyt zapewne wzrośnie, wiec znowu się uzupełni z kredytu . I co panowie radni? kasa robi się pusta a wy klaszczecie - tak trzymać i czekać końca.
OdpowiedzUsuńWysokość tego kredytu to jak przypuszczam, może być porównywalna do całorocznych dochodów własnych gminy lub je przekraczać.Może skarbnik nam to wyjaśni. Dzieje się źle, nawet bardzo źle.Taką sumę w ciągu trzech latkadencji samorządu można spokojnie zaoszczędzić ale nie przy takim gospodarzu jak wójt Zaremba. Ten pan nigdy nie "śmierdział groszem" więcwielką nieodpowiedzialnością było dopuszczenie go do takiej kasy społecznych pieniędzy. Mamy teraz tego następstwa a skutki mogą być opłakane. Dosłowniekilku radnych ma pojęcie o powadze sprawy. Co na to większościowa resztawybrańców ludu ? Pobudka - czas się obudzić z letargu, bo zabiorą wam diety
OdpowiedzUsuń