Opinie

    
     Zgodnie z zapowiedzią dotarło do mnie oświadczenie p. Ryszarda Krajewskiego, które publikuję. Materiał jest tak obszerny, że za zgodą autora podzieliłem go na dwie części. Podział nie jest przypadkowy, lecz zamierzony z racji dwóch okresów, jakie autor opisuje. Przedstawiam część I.

Batalia o prawdę - część I

OŚWIADCZENIE

     Sytuacja do tego dojrzała i sprawy przybrały taki obrót a dotyczące bezpośrednio mojej osoby, że za zgodą właściciela bloga postanowiłem się do tego odnieść publicznie. Pewne sprawy należy wyjaśnić i zapoznać z nimi opinię społeczną. Wiadomym jest, jak szerokim echem odbiła się cała „batalia o prawdę”, jak i samo orzeczenie, które jest prawomocne, ale jednak nie zamykające drogi do ostatecznego rozstrzygnięcia w mojej jakże trudnej, okazało się, potyczce z kłamstwem. Pomówienie mojej żony i mnie o spalenie dokumentów było wręcz odrażające i obrzydliwe. W najczarniejszych myślach nie przypuszczałem, że może mnie coś takiego spotkać. I to gdzie? Na sesji Rady Gminy!!!
    
Postaram się, aby była to skrócona synteza, choć chcąc napisać wszystko, to sporą książkę z zebranej wiedzy i najważniejszych z faktów by można napisać. Na wstępie trzeba wrócić do zdarzeń sprzed lat, czyli aż do momentu przełomu ustrojowego w Polsce, a co za tym idzie, i w naszej gminie. W tamtym okresie nie było mnie w kraju, a szkoda, bo rzeczywiście nastąpił przełom, o którym marzyłem. Zapewne wziąłbym w tym aktywny udział – walił się zgorzkniały system, którego byłem zagorzałym przeciwnikiem, miałem powody (brak przynależności do PZPR zamykał mi drogę do awansu zawodowego). Mój aktywny udział w budowaniu pierwszego w Łomży zalążka „Solidarności”, gdy o Wałęsie jaszcze niewielu wiedziało, przyczynił się do wielokrotnych przesłuchań i wezwań na ówczesną milicję po ogłoszeniu stanu wojennego. Opozycyjność moja nie była aż tak groźna dla władzy, skoro więcej nie doznawałem szykan a nawet po pewnym czasie nie stwarzano przeszkód w otrzymaniu paszportu. Być może dlatego, że traktowaliśmy „Solidarność” jako rzeczywiście niezależny związek zawodowy, dogłębnie nie rozumiejąc, jakie to może przyjąć rozmiary polityczne. Tragedia osobista nie pozwoliła na dalsze aktywne zaangażowanie. Trzeba było ułożyć sobie na nowo życie i zadbać o rodzinę. Niedosyt pozostał, lecz całym sercem byłem związany z tym bezspornie postępowym zrywem społecznym. Będąc zagranicą, dokładnie śledziłem w polskojęzycznej prasie i telewizji sytuację panującą w kraju.
     W Polsce nastąpiły demokratyczne wybory. Euforia na zachodzie, wśród nas „turystów”, wyjątkowa. W takich chwilach, my Polacy, umiemy się jednoczyć. Gorzej jest później, kiedy entuzjazm mija, zaczyna się wzajemne podkopywanie. To jakby polska normalność.
Dowiaduję się o wyborach w Śniadowie. Andrzej Zaremba wybrany na wójta. Nie byłem tym zachwycony, bo jakoś nie widziałem go, aby mógł się sprawdzić w tej roli. I jak się później okazało – miałem rację. Nie znałem ordynacji, nie wiedziałem dokładnie, jak to się odbyło i czym się kierowano. Wójta wybrano.
     Kiedy wróciłem do kraju A. Z. już rok pełnił funkcję wójta. Wcale mi to nie przeszkadzało. Zdrowo nieraz popiliśmy, rozmawiając, jak to przy takich okazjach bywa, o wszystkim i o niczym. Było się młodszym, wódeczka nie szkodziła. A. Z. rządził gminą. Jak sobie przypominam, właśnie przy takiej okazji padło moje zapytanie: czy istnieje możliwość zatrudnienia mojej żony w urzędzie? Po moim powrocie, żona chciała wrócić do pracy w Łomży, dziecko miało być pod opieką mojej mamy. Rozmowa z A. Z. chwilowo wstrzymała tę decyzję.
     Po jakimś czasie potrzebowano kadrowej w urzędzie. Pod względem merytorycznym i posiadanym doświadczeniem praca akurat dla mojej żony. A. Z. dotrzymał słowa, miejsce się zwolniło bez żadnych kombinacji. Byłem przeciwnikiem, aby ktokolwiek ucierpiał z powodu szukania miejsca dla mojej żony. Wójt był zadowolony, że ma doświadczonego pracownika; żona również, że ma pracę na miejscu. Małżonka traktowała poważnie swoją funkcję i starała się odpowiedzialnie wypełniać powierzone w zakresie czynności obowiązki.
     Jakiekolwiek hamulce dla A. Z. przestały istnieć, popadał w coraz większe picie alkoholu. I to już nie po pracy, ale i w jej trakcie. Do tego doszło, że moja żona, jak i inne pracownice mające kontakt z petentami uciekały się do kłamstw: że wyszedł, że gdzieś wyjechał, choć w rzeczywistości upojony„szef” przebywał zamknięty w swoim pokoju. Te wybiegi miały na celu uchronić go przed kompromitacją. Co prawda w gminie problem był powszechnie znany, bardziej chodziło o gości z zewnątrz. Właśnie w tym okresie pojawiły się pierwsze oznaki, jak A. Z. rozumie lojalność międzyludzką. Brak doświadczenia w pracy, w zespole oraz negatywne cechy charakterologiczne wójta zaczęły ujawniać się lawinowo. Wiadomo, ciągły rausz robił swoje. A. Z. zaufanie i relacje międzyludzkie pojmował na swój wizjonerski sposób. Wzajemnej lojalności nie rozumiał kompletnie. Zresztą, do dzisiaj tak jest. To nie w stylu żony, aby na kogoś donosić. Jest wychowana po katolicku i nikomu nie chciała taką metodą robić krzywdy, więc i „zapłata” za taką usługę ją nie interesowała. Był to dla niej szok, a wójt tego oczekiwał. Nie tędy droga, nie dała się upodlić. Sumienie miała czyste i poważanie wśród pracowników urzędu.
     Atmosfera w pracy stawała się coraz bardziej napięta. Nastąpił moment, w którym za brak szacunku i współpracy z pracownikami oraz za picie już bez opamiętania, po wystąpieniu urzędników na sesji radni wójta odwołali. Wójt miał jeszcze wielu zwolenników, nie znających podłoża całego problemu. Sesja podobno była burzliwa. Większościowa grupa trzeźwo myślących radnych nie dała się zastraszyć, decyzja była ostateczna – skompromitowanego wójta odwołano. Taki człowiek nie może być wójtem i kropka. Radni stanęli na wysokości zadania. I właśnie tak powinno być, tak wygląda odpowiedzialność przed społecznością i wyborcami. Zwołane przez resztki popleczników A. Z. referendum nie było ważne, frekwencja śladowa.
     Zdymisjonowany po tych wydarzeniach nie miał sobie nic do zarzucenia, czysta hipokryzja. Zaczął szukać winnych, choć rozżalony w trakcie moich z nim rozmów przyznawał mi rację, że głównym winowajcą jest on sam i sam sobie zawinił. „Tak, to moja wina” potwierdzał, ale jednocześnie pokątnie zaczął pomawiać moją żonę, że przyczyniła się do jego odwołania. Zresztą nie tylko ją. Faktycznie na sesji zabierała głos, jak i inne urzędniczki. Ale to było naturalne. Praca z takim szefem powodowała coraz większą frustrację – to była udręka, wręcz gehenna.
„Oszukała mnie Krajewska, bo jak ją zatrudniałem, to była w ciąży”, zaczął głośno mówić (pomawiać). To właśnie było najśmieszniejsze, bo nawet nie potrafił policzyć kiedy rozpoczęła pracę a kiedy urodziła. Według bzdur opowiadanych przez A. Z. ciąża musiałaby trwać 12 miesięcy. Pośmiewisko nie pierwszy raz.
(Jakże odmienna jest obecna sytuacja, gdzie kobiety tuż przed rozwiązaniem są przyjmowane do urzędu. Zapomniał, jak oczerniał moją żonę. Każdy chce mieć pracę, przepisy na to pozwalają, nie jestem temu przeciwny. Przypominam tylko, gwoli nawiązania do opisywanych zdarzeń z przeszłości.)
     No i oczywiście powszechnie znana wypowiedź na pożegnanie z urzędem: „ja tu jeszcze wrócę i was wszystkie wyp........”. Już wtedy zemsta stała się jego obsesją. Obciążania pracownic za jego rodzinne przeżycia, nie będę poruszał, są zbyt intymne, zbyt osobiste i nie jest to celem tego oświadczenia, choć rzucane obelgi w kontekście tych spraw to perfidia urągająca człowieczeństwu.
     Po odwołaniu, A. Z. wrócił do swojej smutnej codzienności. Rada powołała pana Szabłowskiego na nowego wójta. Nie będę zagłębiał się w ten okres, wyłącznie wspomnę o pracownikach i, co zrozumiałe, o mojej żonie. Praktycznie żadna dobrze nie znała nowego szefa, lecz jego wybór stał się dla nich okresem miłych wspomnień, o dobrej atmosferze i zadowoleniu z pracy. Jeżeli pracodawca szanuje pracownika, emanuje z niego życzliwość i zrozumienie drugiej osoby, wzajemna tolerancja i zaufanie – praca staje się przyjemnością. Lech Szabłowski to diametralnie inna osobowość, kultura i styl – nieosiągalne dla A. Z. Pozytywne relacje pracodawca - pracownik i atmosfera w pracy w tamtym okresie są do dzisiaj mile wspominane przez ówczesnych urzędników i mogą być stawiane za wzór.

Ryszard Krajewski
Śniadowo, dn. 25 sierpnia 2009 r.


Komentarze

  1. urzedniczka_ug@op.pl25 sierpnia 2009 16:42

    Panie Krajewski zawsze uważałam Pana za poważnego i uczciwego człowieka. Podobnie jak Pana żona nie poddałam się temu tyranowi i głupcowi. To nie katolik lecz podła bestia wyzuta z wszelkich wartości. Gratuluje Panu trafnych ocen i opinii. Czekam na 2 część. Mam nadzieję że będzie równie interesująca i uczciwa w ocenie jak 1.

    OdpowiedzUsuń
  2. urzedniczka_ug@op.pl25 sierpnia 2009 16:59

    Czy to prawda że ekipa z włodarzem na czele ośmieszyli Pana od Agro w sądzie pytaniami o picie alkoholu? Jeśli to prawda to ten facio z urzędu już całkiem stracił kontakt z rzeczywistością. Kobity w ug mówią że tak było. To było czy nie było? A może kazali mówić że było. Już sama nie wiem. Panowie Ryszard i Jarosław to tacy porządni ludzie. Do czego to doszło żeby taki głupiec zasłużonymi dla gminy ludźmi pomiatał. Autor bloga powinien rozważyć czy nie powinien z imienia i nazwiska przedstawić głównych pomocników - ratowników tego ignoranta i jego kolesi.

    OdpowiedzUsuń
  3. paloma1@onet.eu26 sierpnia 2009 00:56

    Nie wnikam w komentarze a odnoszę się do treści oświadczenia. Właśnie taką prawdę znam a z treści wynika, że to tylko dokładne przypomnienie i przedstawienie faktów w sposób chronologiczny bez zbędnych emocji - jestem mile zaskoczona postawą p. Krajewskiego, czekam na dalszy ciąg.

    OdpowiedzUsuń
  4. zainteresowany3@poczta.onet.pl26 sierpnia 2009 02:30

    Lech Szabłowski może był i miły, ale nic nie zrobił dla Śniadowa. Zrobił za to wiele dla swojej wioski. A Pan Ryszard Krajewski powinien napisać książkę - piszę poważnie. Obszerność, ale i chaos z jakim opisuje i miesza wątki nie pozwala na trzeźwą ocenę sytuacji. Zresztą to mi wygląda na tłumaczenie się i tzw. "uderzenie" prewencyjne. Dzisiaj wszyscy walczyli o Polskę w czasach Solidarności i byli tymi pierwszymi, ale dziwnym trafem nie było ich wówczas, kiedy być powinni - bez komentarza. Po co w ogóle Pan Krajewski zamieszcza oświadczenie na Pańskim blogu? Wiemy wszyscy za co Zaremba wyleciał podczas poprzedniej kadencji i nei jest to wielkie odkrycie. Wiemy jak traktował współpracowników i to również nie jest nic nowego. Po co ta cała szopka z tym oświadczeniem? Nie rozumiem za bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  5. urzedniczka_ug@op.pl26 sierpnia 2009 02:58

    Zainteresowany piszesz ogólnikami, lubię jasne sytuacje, bardzo proszę wymień konkretnie co zrobił Pan Szabłowski dla swojej wioski, co dla gminy i co zrobił obecny wójt. To może być bardzo ciekawe, zaskakujące i bardzo pouczające zestawienie. Panu Ryszardowi jeszcze raz gratuluję odwagi walki ze złem, kłamstwem i obłudą. My katolicy przyłączmy się do walki o prawdę a nie marudźmy i nie udawajmy naiwnych. Najłatwiej krytykować. Napisz przy okazji co Ty zainteresowany zrobiłeś dla gminy. Na razie to ludzie walczący o prawdę są jakoś dziwnie spychani na margines, uważa się ich za dziwaków.

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Krajewski bardzo dobry tekst. Wreszcie ktoś to porządnie zebrał w całość. Z zainteresowanie przeczytam 2 część.A co do obecnego wójta szkoda gadać, ten człowiek depcze wartości i plącze w to wielu porządnych ludzi, którzy ciężko pracują na kawałek chleba.

    OdpowiedzUsuń
  7. zainteresowany3@poczta.onet.pl26 sierpnia 2009 04:48

    Przyjdzie czas, że napiszę o bilansie dokonań Pana Szabłowskiego. Aczkolwiek trudno o coś konkretnego. Ten człowiek po prostu niczego tutaj nie zrobił. Skoro wg Ciebie było odwrotnie to dlaczego ludzie ocenili go tak niesprzyjająco w wyborach? Ja dla gminy robię codziennie wiele, ale z tym się nie obnoszę.Proszę, nie powołuj się na katolicyzm, bo zalatuje tu niepotrzebnie fałszywym patosem. Ukrywasz się pod nickiem urzędniczki. Czy tak powinien zachowywać się katolik? Żyjesz w kłamstwie. Mniejsza z tym. Wracając do tematu - pan Krajewski też ma sporo za uszami, ale nie chcę go tutaj potępiąć, ani osądzać. Przecież nikt nie jest święty. Co do prawdy to zawsze ona leży gdzieś po środku. Razi mnie tylko chęć, taka na siłę, wybielenia się. Po co to? Dla kogo? Skoro ktoś pisze takie oświadczenie to znaczy, że coś jest nie tak. Jest wyrok sądu - prawomocny. Jeśli jest szansa na odwołanie to trzeba próbować. Ale po co ta szopka? Po co ten misz-masz zdarzeń, wydarzeń, wynurzeń? Po co to komu? Pan Krajewski, jak widać, ma bogaty życiorys, więc niech napisze książkę. Tym bardziej, że jak chodzą słuchy, będzie kandydował na wójta.Czy uważasz, że to oświadczenie cokolwiek wniesie do bieżącej sytuacji? Przecież to jest kolejny asumpt to kolejnej „pyskówki” na tym blogu i nie tylko.

    OdpowiedzUsuń
  8. absolutnie zgadzam sie z zainteresowanym, wszystko co robicie na tym blogu robicie pod publike, po to zeby przewalic ludzi na swoja strone "jacy to wy jestescie madrzy, uczciwi i wspaniali-dobra kampania przedwyborcza", urzedniczka to wg mnie sam P.Krajewski takie piekne pisze komentarze-nie ma on szacunku wsrod naszej spolecznosci-kazdy przeciez tu kazdego zna wiec nie bede rozpisywala sie na ten temat, mowiac obiektywnie poprzedni wojt nie zrobil nic dobrego dla gminy, siedzial cicho na stolku i dlatego tak dlugo siedzial obecny tez wiele nie nadzialal, ale jak ma dzialac skoro nie ma nawet takiej szansy?za duzo czasu zajmuja mu sprawy sadowe...tak jak napisal zainteresowany nikt nie jest swiety wiec opamietajcie sie ludzie to nie czasu PRL kiedy sledzilo sie kogos, przesladowano nie dano mu zyc tak wlasnie czynicie...

    OdpowiedzUsuń
  9. urzedniczka_ug@op.pl26 sierpnia 2009 07:12

    Wciąż ogólniki. Liczą się fakty. Nikt nikogo nie przeciąga. Rzeczywistość jest taka, że nie trzeba przeciągać. Ludzie są świadomi panującego marazmu. Nie jestem Krajewski, noszę w majtkach co innego, więc jest zasadnicza różnica.

    OdpowiedzUsuń
  10. mieszkankagminy@vp.pl26 sierpnia 2009 07:20

    Nie trzeba przepadać za Panem Krajewskim, by ocenić co się dzieje w gminie. A dzieje się dużo złego. Fakty mówią za siebie. Jeśli ktoś nie widzi zła jakie grasuje po ug i gminie i samorządzie to już nie wina Pana Krajewskiego. Jest jednym z nielicznych, który głośno nazywa rzeczy po imieniu. Resztę zweryfikuje najbliższa przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  11. jestem obiektywną obserwatorką wszystkich wydarzeą i po cząąci zgadzam sie z urzedniczka, ludzie zostali podzieleni(panujące zło), ale to nie tylko jest wina A.Z, ale też stowarzyszenia, bo one głównie buntuje ludzi przeciwko wojtowi...czyż nie prawda?

    OdpowiedzUsuń
  12. Zbigniew DULEWICZ26 sierpnia 2009 08:46

    Muszę zareagować. Kto kogo buntuje, o jakim buntowaniu piszesz? Proszę spojrzeć, jakie sprawy są poruszane na blogu i kto jest ich bohaterem. Jest zupełnie odwrotnie. Polemika bez wymiany konkretów nie ma sensu. Zlikwiduję blog, jeśli ktoś udowodni, że opisywana przeze mnie gminna codzienność mija się z prawdą. I jeszcze raz - nikt nikogo nie buntuje, proszę wskazać w którym miejscu i czym stowarzyszenie buntuje. Polemika bez wymiany konkretów nie ma sensu. Jeśli ktoś pisze, że p. Szabłowski robił tylko dla swojej wsi, to powinien wymienić co konkretnie zrobił. Tylko na podstawie konkretów możemy dokonywać ocen.

    OdpowiedzUsuń
  13. naga_prawda1@vp.pl26 sierpnia 2009 09:14

    Smiało karen przedstaw fakty, gdzie te buntowanie ludzi, w którym miejscui kogo stowarzyszenie buntowało ?

    OdpowiedzUsuń
  14. naga_prawda1@vp.pl26 sierpnia 2009 09:23

    Tu trzeba przyznać ci karen rację " to mnie czasy PRL" bo nawet komuna nie pozwo9liłaby sobie na taką kompromitecję i błyskawicznie nawet ten "przyniesiony w teczce " naczelnik z jej namaszczeniem po takich numerach dawno by poszedł w odstawkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. zgadzam sie poniekad P.Dulewicz ale nie do konca otoz cale zamieszanie w naszej gminie to wg mnie jedna wielka dziecinada wymienianie kto co zrobil kto nie zrobil to jedna wielka szarpanina a gdzie etyka gdzie moralnosc nie mieszajmy juz w te "go..no" Boga bo zarowna Pan jak i A.Z powolujac sie na takie prawa ponizacie swoje osobowosci, ludzie wybrali takiego a nie innego wojta i musza teraz z nim zyc do kolejnych wyborow, sama chcialabym zeby bylo inaczej ale nigdy nie bedzie tak pieknie jak bysmy tego chcieli...a tak apropo rozmawiamy to powie mi Pan skad wogule sie Pan wzial w Śniadowie bo ja tu mieszkam juz prawie 60 lat i widzialam Pana dwa razy na oczy, wiec nie rozumiem co ma Pan wogule do powiedzenia w tej spolecznosci w tej gminie, moze jedzie Pan na Kube glosic swoje teorie albo na Bialorus tam potrzebuja takich ludzi jak Pan...

    OdpowiedzUsuń
  16. Zbigniew DULEWICZ26 sierpnia 2009 10:16

    Bez komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeżyłaś 60 lat i co ? co zrobiłaś aby poprawić wizerunek twojej mieściny czy gminy. I tak żyjesz od wyborów do wyborów bo jak twierdzisz trzeba czekać.Tylko na co ? Świat ucieka a ty czekasz. Pewnie zza okna wyglądasz i czekasz, aż ktoś za ciebie coś zrobi. Klasyczna znieczulica i bezwład. Czekaj nadal i nie komentuj bzdurami /choć masz taką możliwość/ działań ludzi , krórzy chcą coś zmienić, czy na lepsze? czas pokaże. Ale coś robią a ty nadal czekasz - może na oklaski za czekanie ?

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobrze, kłamstwu trzeba podcinać nogi.Moja rodzina też zaznała wiele zła ze strony A. Zaremby.Wiem ile złości i samozachwytu ma w sobie ten człowiek. Jest butnym samolubem.Jak wiem wiele jest osób w Sniadowie , którzy doznali od niego i jego rodziny przykrości.Jezdzi od początku swojej kariery politycznej po całej gminie i pomawia przyzwoitych ludzi.Myślę że w końcu przyszedł i na niego czas.I jak nie wierzyć w mądre porzekadło BÓG JEST NIERYCHLIWY ALE SPRAWIEDLIWY.Cieszę się bardzo , że w końcu są ludzi, którzy próbuja ukazać prawdę. Wielkie dzięki za to. Popieram Stowarzyszenie w całej rozciąglości.

    OdpowiedzUsuń
  19. rozalina@autograf.pl27 sierpnia 2009 08:15

    Jakoś nie mogę się doczytać w tekście publikacji tematyki, co kto zrobił ?rozpatrując widoczne inwestycje. Dowiaduję się jednak jednoznacznie jaki obecnykierownik zrobił w urzędzie popularnie mówiąc "burdel"jak niszczy pracownikówa tym samym podcina kręgosłup gminny czyli urząd. Nie będę prowadziła polemiki z wpisami: zainteresowany czy karen. Zbędna paplanina, jazgotzagniewanych bo prawda boli, więc logiki brak. Uznanie dla autora, czyżby coś drgnęło w Śniadowie Rozalina

    OdpowiedzUsuń
  20. tez nie chce mi sie juz prowadzic zadnej polemiki, bo zarowno obecny wojt jak i cale stowarzyszenie z Panem Dulewiczem na czele nie doroslo do demokracji i nie rozumie wogule slowa demokracja, ludzie wszystko obserwuja i napewno nie dopuszcza do wladzy kogos z waszego grona bo nadal bedzie jak jest oby gorzej nie bylo...

    OdpowiedzUsuń
  21. Zbigniew DULEWICZ27 sierpnia 2009 11:56

    I bardzo dobrze, polemika na tym poziomie rozumienia rzeczy nie ma sensu.

    OdpowiedzUsuń
  22. naga_prawda1@vp.pl27 sierpnia 2009 14:20

    Nadal jestem pełna podziwu dla autora publikacji, to nie ...Nadal jestem pełna podziwu dla autora publikacji, to nie jest takie proste w takim stylu się wypowiadać publicznie. Trzeba mieć charyzmę i wiedzieć czego się chce. Popatrzmy wokół siebie, wokół nas anonimowych blogowych pisarzy. Ktosię ujawni i podpisze swoje teorie. Może karen zrobi nam tu wykład na tematjej teorii o słowie demokracja choć słowo to tylko znaczenie symboliczne. Demokrację trzeba czuć bo bez tego to lepiej milczeć. Śmiało karen, przecieraj szlakinaga_prawda1@vp.pl, 2009-08-27 21:08

    OdpowiedzUsuń
  23. Kupa śmiechu. Kobita najpierw wysyła ludzi na Kubę i Białoruś, a później poucza o demokracji. Kompromitacja do bólu. Daj sobie kobito spokój. Choć prawdę mówiąc ma podejrzenie, czy aby ta kobita w czarnych spodniach z rozporkiem nie chodzi. Ale to najmniej ważne. Nie kompromituj się karen i raczej o demokracji pojecia u Ciebie zero!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Dyktaturę od tej komentatorki czuć na odległość i Kubę z domieszką Białorusi oczywiście. Nie pouczaj karen i nie decyduj kto ma wygrać przyszłe wybory. Demokracja ma to do siebie, że decydują o tym wyborcy. Tobie podobni właśnie mają demokrację za nic, więc z góry sądzą kto może być wybrany, a kto nie. Przypuszczam z jakiego obozu jesteś, dlatego o demokrację nawet się nie otarłaś(łeś). Przetrzyj oczy, ale wątpię czy przy takiej interpretacji demokracji stać Ciebie na owo przetarcie. Zapamiętaj podstawową ideę demokracji: w niej jest miejsce dla wszystkich. Lepiej się więcej nie kompromituj.

    OdpowiedzUsuń
  25. jestem obiektywna obserwatorka, pamietam bardzo odlegle czasy i wiem w 100% co oznacza slowo demokrcja, nie wiem w ktorej wypowiedzi pisalam kto powienien rzadzic w Sniadowie itp bo o tym zadecyduja ludzie a nie wasze pisanie na blogu, natomiast jestem przekonana ze ani obecny wojt ani zaden czlowiek z waszego ugupowania nie nadaje sie na piastowanie tego urzedu...poprostu nie dorosliscie do tego...

    OdpowiedzUsuń
  26. naga_prawda1@vp.pl28 sierpnia 2009 04:34

    No i masz babo placek ! karen znowu się sili

    OdpowiedzUsuń
  27. naga_prawda1@vp.pl28 sierpnia 2009 04:37

    Może tylko 99%, niepoprawna megalomanka jesteś

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie