Felieton
Czas na relaks,
mamy przecie weekend
Obecna władza gminna, nasza lokalna ma się rozumieć, jest dla mnie niewyczerpalnym źródłem wesołości i ubawu po pachy. Traktuję ją tak poważnie, jak ona mnie i ludzi podobnie myślących. Bardzo się ucieszyłem swego czasu, kiedy niewiasta o bliźniaczym imieniu pierwszej damy z arkadii awansowała na podwójta. Od wtedy żadna opozycja w gminie nie może powiedzieć, że władza ma długie ręce i kluczuje ile wlezie. Czy to jest kłamstwo?
Istnieje taka przepowiednia, że po wójcie z olejem w głowie musi nastąpić okres pustogłowia. Taka pseudodemokratyczna kosmetyka, aby gminy nie zajeździć autotematyzmem. A ja wszystko, za przeproszeniem, mam w kupie. I z olejem, i pustogłowiem, i króciakiem też.
Malkontenci złorzeczą, że władza gminna miała być oszczędna a jest rozrzutna, bo za gruby szmal organizuje sobie igrzyska, nagradza za śliczne nic i powiększa armię urzędników nieudaczników, przy powoływaniu których jedynym kryterium jest psie oddanie i wierność wójtowi, a nie kwalifikacje, i tak dalej, i tak dalej, i dalej. A wcale ponoć tak nie jest.
Jako gmina jesteśmy bardzo oszczędni, a te kilka zaplanowanych milionów złotych zadłużenia na koniec roku bieżącego to pestka. Może i pestka, tylko że niewielu ma świadomość z jakiego owocu.
Myślałem, że już mnie w tej gminie nic nie zaskoczy, ale myliłem się, bo aż siadłem z wrażenia, kiedy usłyszałem, że przy budowie „Orlika” wyparowało ok. 70 metrów kwadratowych wielofunkcyjnego boiska warte kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Pryncypał zwany wójtem orzekł, że na PKP kasę można zrobić. I słusznie, bo jedynym drobnym problemem jest wysokość dzierżawy, którą za zgodą skarbnika trzeba kasą podatnika karmić kolejarzy rok po roku. Kiedy dowiedziałem się, że skarbnik dała przyzwolenie na umowę dzierżawy dworca PKP, a iluś tam za zamknięcie tego tematu dostało wysoką nagrodę, to szczena mi opadła jak łycha od zdezelowanej kopary w ZGK. Po tym wytrysku służalczości strażniczki od finansów, przypomniał mi się dowcip o połkniętym przez wieloryba rybaku, który w trzewiach spotyka kobietę i pyta ją:
- Panią też połknął?
A ta odpowiada:
- Nie, ja wlazłam z drugiej strony.
Oj, naraził się nasz wójt proboszczowi, naraził. Tak sądzę, bo konfesjonał do urzędu chce asymilować. Otóż wójt podczas sesji odsyła uczestników do spowiedzi i komunii, a hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” jest w jego działaniu pierwiastkiem przewodnim. I słusznie, bo to w socjotechnice grubego kalibru artyleria i co mniej odpornych zwala poddańczo z nóg. Kiedy do tego dodamy słynne powiedzenie wójta: "zło dobrem zwyciężaj", które o ściany urzędu gminy, domu kultury i sądów odbijało się kilkakrotnie, to ja już, kurde, nie wiem co dobrem jest w tej gminie, a co złem godnym potępienia. Są granice obłędu, ale widać nie dla wszystkich. Co to się nie robi dla bycia dobrze opłacanym kierownikiem gminy.
Kończąc podpowiadam skromnie producentom TV. W naszej gminie są bardzo sprzyjające warunki do nakręcenia drugiej części „Rancza”, z bohaterskim męczennikiem panem Andrzejem Z. w roli głównej, z jego liczną kompanią kłamczuchów i kasożerców w tle. Film mógłby nosić wdzięczny tytuł „Szambo”. Ten sam zapach i zawartość, tylko bohaterowie inni. Sukces murowany!
mamy przecie weekend
Obecna władza gminna, nasza lokalna ma się rozumieć, jest dla mnie niewyczerpalnym źródłem wesołości i ubawu po pachy. Traktuję ją tak poważnie, jak ona mnie i ludzi podobnie myślących. Bardzo się ucieszyłem swego czasu, kiedy niewiasta o bliźniaczym imieniu pierwszej damy z arkadii awansowała na podwójta. Od wtedy żadna opozycja w gminie nie może powiedzieć, że władza ma długie ręce i kluczuje ile wlezie. Czy to jest kłamstwo?
Istnieje taka przepowiednia, że po wójcie z olejem w głowie musi nastąpić okres pustogłowia. Taka pseudodemokratyczna kosmetyka, aby gminy nie zajeździć autotematyzmem. A ja wszystko, za przeproszeniem, mam w kupie. I z olejem, i pustogłowiem, i króciakiem też.
Malkontenci złorzeczą, że władza gminna miała być oszczędna a jest rozrzutna, bo za gruby szmal organizuje sobie igrzyska, nagradza za śliczne nic i powiększa armię urzędników nieudaczników, przy powoływaniu których jedynym kryterium jest psie oddanie i wierność wójtowi, a nie kwalifikacje, i tak dalej, i tak dalej, i dalej. A wcale ponoć tak nie jest.
Jako gmina jesteśmy bardzo oszczędni, a te kilka zaplanowanych milionów złotych zadłużenia na koniec roku bieżącego to pestka. Może i pestka, tylko że niewielu ma świadomość z jakiego owocu.
Myślałem, że już mnie w tej gminie nic nie zaskoczy, ale myliłem się, bo aż siadłem z wrażenia, kiedy usłyszałem, że przy budowie „Orlika” wyparowało ok. 70 metrów kwadratowych wielofunkcyjnego boiska warte kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Pryncypał zwany wójtem orzekł, że na PKP kasę można zrobić. I słusznie, bo jedynym drobnym problemem jest wysokość dzierżawy, którą za zgodą skarbnika trzeba kasą podatnika karmić kolejarzy rok po roku. Kiedy dowiedziałem się, że skarbnik dała przyzwolenie na umowę dzierżawy dworca PKP, a iluś tam za zamknięcie tego tematu dostało wysoką nagrodę, to szczena mi opadła jak łycha od zdezelowanej kopary w ZGK. Po tym wytrysku służalczości strażniczki od finansów, przypomniał mi się dowcip o połkniętym przez wieloryba rybaku, który w trzewiach spotyka kobietę i pyta ją:
- Panią też połknął?
A ta odpowiada:
- Nie, ja wlazłam z drugiej strony.
Oj, naraził się nasz wójt proboszczowi, naraził. Tak sądzę, bo konfesjonał do urzędu chce asymilować. Otóż wójt podczas sesji odsyła uczestników do spowiedzi i komunii, a hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” jest w jego działaniu pierwiastkiem przewodnim. I słusznie, bo to w socjotechnice grubego kalibru artyleria i co mniej odpornych zwala poddańczo z nóg. Kiedy do tego dodamy słynne powiedzenie wójta: "zło dobrem zwyciężaj", które o ściany urzędu gminy, domu kultury i sądów odbijało się kilkakrotnie, to ja już, kurde, nie wiem co dobrem jest w tej gminie, a co złem godnym potępienia. Są granice obłędu, ale widać nie dla wszystkich. Co to się nie robi dla bycia dobrze opłacanym kierownikiem gminy.
Kończąc podpowiadam skromnie producentom TV. W naszej gminie są bardzo sprzyjające warunki do nakręcenia drugiej części „Rancza”, z bohaterskim męczennikiem panem Andrzejem Z. w roli głównej, z jego liczną kompanią kłamczuchów i kasożerców w tle. Film mógłby nosić wdzięczny tytuł „Szambo”. Ten sam zapach i zawartość, tylko bohaterowie inni. Sukces murowany!
Treść wpisu Szamota stała się niejako pewną inspiracją, do refleksji i rozwazań wekendowych, więc chętnie się w kilku zdaniach do trafnych sugestii przyłączę. Tym bardziej, że poruszony wątek obyczajowego serialu pasuje jak ulał do naszej gminnej rzeczywistosci.Serialowe perypetie bohaterów "Rancza" już się kończą. Niedzielny odcinek będzie prawdopodobnie ostatnim - podsumowującym. Mottem serialu było ukazanie zaścienkowosci i skrajności polskiej prowincji. Pokazanie tego w sposób humorystyczny było ubawem, ale tylko dla tych, którzy nie żyja w podobnej do serialowej rzeczywistości. Dla ludzi wrażliwych na zło i prymitywizm władzy prowincjonalnej stało się przestrogą i nauczka na przyszłość. Uświadamiająca rola serialu bedzie bardzo pomocna dla tych którzy pewnych spraw i zależnosci w prowincjonalnych samorzadach nie pojmują. Tak jest niestety, u nas w Śniadowie. Autor scenariusza czerpał wiedze, właśnie z takich środowisk. To nie jest bajka, to jeszcze nasza polska rzeczywistośc, choć morał bajkowy wystepuje. Walka dobrego ze złem. Zło, to oczywiście despota wójt a dobro to Lucy, która z tym złem wygra i będzie nowym wójtam. Czuję jednak pewien niedosyt, bo serial jednak nie wpełni odzwierciedla nasze gminne realia - brak w serialu radnych. To dopiero byłby ubaw, zajęcie się takim zlepkiem osobowosci, popadajacych ze skrajności w skrajność. Poczekajmy jednak do niedzielnego wieczoru i ostatacznego rozstrzygniecie. Zapewne nie zabraknie dyskusji na ten temat. Ja pewne wnioski już wyciągnęłam i z utęsknieniem będę oczekiwała chwili gdy w naszej gminie podobnie jak w serialu despotyczne zło przestanie robić szkody, nastąpi HAPPY END i powróci normalność. Rozalina
OdpowiedzUsuńJaka władza takie problemy się po niej dziedziczy!!! A tak miało być "Pięknie i Różowo". Hahaha
OdpowiedzUsuńNa weekend polecam :"Żaby i ich króle" Mickiewicza"Wół minister" KrasickiegoTych dwóch panów już dawno opisało naszą gminęWiadomo WIESZCZE
OdpowiedzUsuń