Fakty i opinie
Prawa i obowiązki Skarbnika Gminy nie wynikają tylko z Regulaminu Organizacyjnego Urzędu Gminy, ale także z art. 35 ustawy z dnia 26 lipca 1998 r. o finansach publicznych, ustawy o samorządzie terytorialnym z dnia 08 marca 1990 roku oraz innych ustaw.
Rola skarbnika gminy w samorządzie jest bardzo istotna. Skarbnik opracowuje m.in. kierunki polityki finansowej i w świetle obowiązującego prawa jest strażnikiem finansów gminy, a zatem bezpośrednio ponosi odpowiedzialność za najważniejszy obszar, który kształtuje kondycję ekonomiczną gminy.
Głupia i kosztowna
TRANSAKCJA
O transakcji, polegającej na wydzierżawieniu od PKP przez Gminę Śniadowo budynku byłego dworca kolejowego i przylegających do niego gruntów, mieszkańcy dyskutują od wielu miesięcy, my też publikowaliśmy co nieco na ten temat. Przypomnijmy. Na sesji w dniu 7 lipca 2008 r. radni przegłosowali uchwałę w tej sprawie, tym samym zaaprobowali ekstrawagancki pomysł wójta. Ta dziwna transakcja kosztuje gminnego podatnika 55.844,28 złotych rocznie. Korzysta PKP.
Aby samorząd wyraził zgodę na ten wątpliwy interes, wójt przekonywał radnych, że gmina na tym zarobi, bo będzie przejęte mienie poddzierżawiać z zyskiem. Niestety, wójt nie ujawnił komu, za ile a przede wszystkim kiedy?! Mało tego. Wójt wprowadził radnych w błąd, bo zgodnie z umową, którą w całości publikujemy jest zapisany cel najmu. A mianowicie w § 1 pkt. 1 ww. umowy czytamy: „(...) zwanej dalej przedmiotem najmu z przeznaczeniem w szczególności na cele statutowe gminy”.
Czy celem statutowym gminy jest poddzierżawianie dzierżawy? Czy celem statutowym gminy jest pompowanie kasy w coś, czego nie jest właścicielem i długo lub wcale nie będzie?
W tym samym paragrafie w pkt. 3 widnieje zapis: „Najemca oświadcza, że przedmiot najmu jest mu znany i odpowiada potrzebom prowadzonej działalności oraz, że zrzeka się roszczeń z tytułu wad fizycznych mogących się ujawnić w okresie najmu.”. Zauważmy: „odpowiada potrzebom prowadzonej działalności”. Co za bzdury! Jakiej działalności, niech odpowie wójt lub któryś z radnych? To kolejny znak zapytania i jedna z wielu tajemnic gminnego pryncypała. A kto zatroszczy się o wady fizyczne i ich usuwanie? Gmina, bo wójt ma kasy co niemiara!
Koszty opłat za utrzymanie przejętego majątku są znacznie większe, o czym wyraźnie mówi § 5 ww. umowy. Zatem do kwoty 55.844,28 zł należy dodać sporo kwot dodatkowych stałych tzw. amortyzacyjnych oraz kwoty za remonty, by nie dopuścić do dalszej degradacji dzierżawionego obiektu. Rocznie daje to ogromną sumę, którą na tym etapie gmina wyrzuca w błoto. Za tę kasę niejedno pożyteczne dzieło by wykonał. Wykonałby czy nie wykonał, zapytać należy szanowną panią Skarbnik i szanownego pryncypała?
Jak można wmawiać radnym, że gmina będzie miała z tej transakcji zyski, skoro jednoznacznie temu zaprzecza treść umowy, w której nie ma konkretnego zapisu np., że Najemca będzie mógł przedmiot umowy dzierżawy poddzierżawiać. Choć treść § 7 coś na ten temat mgliście wspomina, to nie jest to jednoznaczne i podlega ścisłej kontroli PKP oraz wymaga oddzielnej zgody wyrażonej w formie pisemnej przez PKP. W świetle tego zapisu wójt buja w obłokach i wprowadza Radę Gminy oraz mieszkańców świadomie w błąd.
Cała sprawa jest bardzo niejasna i w świetle pozostałych zapisów umowy, z dużym prawdopodobieństwem może gminę narażać regularnie przez kilka lat na poważne straty, a właściwie już naraża bo wykonano różne prace i remonty za znaczne kwoty. Przy nadzwyczajnym talencie biznesowym wójta czyli specjalności w rozpieprzaniu kasy, te kwoty będą wciąż rosły. Budynek jest mocno zdegradowany, wymaga bardzo kosztownego remontu. Na dzisiaj nie wiadomo kto pokryje tak poważne koszty? Umowa zaś mówi konkretnie, że: „koszty przystosowania przedmiotu najmu prowadzonej działalności obciążają Najemcę (czyt. Gminę Śniadowo) bez prawa zwrotu i po wygaśnięciu lub rozwiązaniu umowy ulepszenia podlegają zatrzymaniu przez Wynajmującego (czyt. PKP) (...)” oraz „Najemca zobowiązany jest do dokonywania na własny koszt remontów przedmiotu najmu”. To dopiero kop w budżet gminy, kop poniżej pasa! Prawda to czy nie, szanowna pani Skarbnik i szanowny panie pryncypale?
Jak z powyższego wynika, PKP znalazło „jelenia” w postaci Najemcy czyli Gminy Śniadowo (czyt. wójta) i pozbyło się na jakiś czas bardzo uciążliwego mola. Nie dość, że nie musi wnosić, jak dotychczas, opłat dla gminy, to jeszcze zarabia spory szmal i zacznie zapewne wymagać utrzymania przedmiotu najmu w należytym stanie, do czego wcześniej jako właściciel wcale PKP się nie kwapiło. A w § 12 umowy widnieje: „Każda ze stron w uzasadnionych przypadkach może rozwiązać umowę z zachowaniem sześciomiesięcznego okresu wypowiedzenia ze skutkiem na koniec miesiąca kalendarzowego”. A jaki problem znaleźć „uzasadniony przypadek” i przejąć odnowione? Żaden. PKP wiele potrafi dla ratowania swojej trudnej sytuacji ekonomicznej.
Wójt powinien odpowiedzieć radnym, którzy są reprezentantami społeczności gminnej, w jaki sposób sprosta tak ogromnym wymaganiom finansowym z racji przejęcia tego zdewastowanego obiektu? Czy znajdzie się podobny „jeleń” - poddzierżawca, aby (nie do końca zgodny z obecnym zapisem w umowie) wpompować wielkie pieniądze w remont czegoś, co nie jest i nie będzie jego własnością? Kto tu kogo roluje? A może wójt nosi w swej głowie cudowną receptę, która bez problemu odpowie na postawione pytania? Wątpliwe, bardzo wątpliwe.
Wszystkie wyrażone powyżej obawy i wątpliwości budzą tym bardziej niepokój, kiedy przeczyta się zapis § 15 pkt. 1, który brzmi: „Strony zobowiązują się do zachowania poufności, co do treści niniejszej Umowy, jak również co do wszelkich innych informacji zebranych w trakcie jej realizacji”. Cierpnie skóra, gdy czyta się takie zastrzeżenia, oj cierpnie.
Wójt tłumaczył, że wcale nie musiał się pytać radnych o zgodę, by taką umowę podpisać. To w jakim celu uchwała o treści: „Uchwała w sprawie wyrażenia zgody na zawarcie umowy na czas nieoznaczony, tj. na okres przekraczający rok budżetowy, na dzierżawę gruntów i budynku dworca PKP na terenie stacji PKP w Śniadowie”? Czy tak można lekceważyć samorząd? Kpina z radnych niesamowita. Bo w świetle tego, co powiedział wójt, nawet gdy radni nie dadzą zgody i „tak zrobię swoje”. Lub należy to interpretować jako zabezpieczenie dla wójta, gdyby pomysł nie wypalił. (A już wiadomo, że nie wypalił!!!) Już nie raz wójt pozwalał sobie zrzucać winę na radnych, mówiąc publicznie: „przecież radni tak chcieli, radni głosowali”. Czyżby tak należało to rozumieć? Raczej na pewno tak, gdyż podczas spotkania z mieszkańcami w GOK, na pytanie jednej z mieszkanek wójt obciążył radnych taką decyzją oraz bliżej nieokreślone osoby z ważnych instytucji. Dziwne to tłumaczenie, bo idąc takim tokiem rozumowania należy wnioskować, że jak ktoś ważny każe wójtowi sprzedać kawałek gminy, to on sprzeda? Czyżbyśmy mieli do czynienia z bezwolnym instrumentem?
Kiedy dochodziło do wprowadzenia ustawy pozwalającej gminom przejąć w przyszłości majątek po PKP, samorządy broniły się przed dzierżawami. Z prostego powodu. Balast ciążący na PKP, taki, jak np. w Śniadowie zobowiązywał tę firmę do płacenia rocznie sporej kwoty na rzecz gminy. W myśl ustawy gminie w przyszłości dużo łatwiej byłoby przejąć ten majątek za darmo, po skierowaniu wniosku do ministra infrastruktury. PKP mając rocznie spore obciążenie, bez problemu wyraziłoby zgodę na oddanie gminie tego zdewastowanego majątku. W przypadku Śniadowa nie zrobi tego. Bo i po co? Dzierżawi majątek, dostaje kasę, więc nie będzie dojnej krowy się pozbywać. Tłumaczenie wójta, że kiedyś ten majątek gmina przejmie jest błądzeniem w obłokach i oszukiwaniem siebie i wszystkich w koło. Jednym słowem: głupotą. Może kiedyś, kiedyś za parę ładnych lat. Tylko, że do tego czasu gmina Śniadowo będzie rocznie odpalała na rzecz PKP 55 844,28 zł plus spore koszty amortyzacyjne. Paranoja. Podczas wspomnianego spotkania w GOK i podczas ostatniej sesji wójt już nie krył błędu i w zawrotnym tempie szuka kozła ofiarnego niewypału w postaci dzierżawy majątku PKP. To kpina. Na spotkaniu w GOK jednocześnie głośno oświadczył, że był jedynie pomysłodawcą tej transakcji, ale to radni przegłosowali. Po raz pierwszy wójtowi udało się powiedzieć prawdę.
Ja myślę, że wójt nie szuka kozła ofiarnego we właściwym miejscu. Kozioł ofiarny funkcjonuje w urzędzie, którego on jest kierownikiem. A właściwie to nie kozioł ofiarny, tylko bezpośrednio odpowiedzialna osoba za wpuszczenie gminy w maliny i narażenie jej na poważne straty finansowe każdego roku z tytułu tej umowy, które w niedługim czasie urosną w steki tysięcy złotych. Między innymi ustawa o finansach publicznych jasno określa rolę, jaką pełni Skarbnik Gminy, w opisywanym przypadku konkretnie p. Ewa Szeląg. Tak naprawdę strażnikiem finansów gminy nie jest wójt a właśnie Skarbnik Gminy, który taką umowę zapewne kontrasygnował czyli wyraził zgodę na podpisanie czegoś, co każdego roku uszczupla budżet o 55 844,28 zł plus oczywiście o sporą kwotę na utrzymanie dzierżawy w odpowiednim stanie. Patrząc z prawnego punktu widzenia na problem, to winę za tak bzdurną i kosztowną transakcję ponosi przede wszystkim Skarbnik Gminy oraz radni Rady Gminy Śniadowo. Te osoby bowiem pozwoliły wójtowi na podpisanie bardzo głupiej i kosztownej umowy.
Do kosztów należy jeszcze dodać sporą kwotę, albowiem zakpiono z gminnego podatnika i niektórym pracownikom wypłacono bardzo duże nagrody po sfinalizowaniu umowy z PKP. Że nagrody z tego tytułu wypłacono mamy na to stosowny dokument. I to jest kpina z radnych i mieszkańców gigantyczna.
Skandal goni skandal, kpina goni kpinę a pieniądze płyną i płyną, nie tylko z budżetu lecz także z kredytów.
PS.
1. Powyższy przykład niegospodarności i głupoty osób odpowiedzialnych za finanse gminy jest wierzchołkiem góry lodowej. Jesteśmy na etapie weryfikowania i porównywania sterty dokumentów, których ewentualne upublicznienie niewątpliwie zatrzęsie gminą w posadach. Być może te informacje przekonają niedowiarków, że niewykluczone, iż mamy do czynienia z gigantycznymi szkodnikami, jakich gmina w swej długiej historii jeszcze nie miała.
2. Pozdrawiam Andrzeja J., weredyka zza węgła, siłacza w gębie, ale niestety konstrukcji z falistej tektury. Radzę sięgnąć do niższych partii mózgu w okolice potylicy i zrobić dogłębną analizę absolutów, jakie ponoć prowadziły i prowadzą Twoją osobę przez życie. To jest sprzyjający czas ku temu, bardzo sprzyjający. Odrobina autentycznej odwagi wobec siebie samego, ale i zarazem pokory jaka z tego wypływa jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Póki co w jednym masz rację – nie jesteśmy rodziną!
3. Przepraszam czytelników bloga za powyższą osobistą dygresję. Trochę mnie poniosło, ale ponieważ mam wielki szacunek do patyny musiałem to zrobić, kiedy widzę jak ktoś ją od wielu miesięcy pryncypialnie unicestwia.
Po to są radni i skarbnik gminy, żeby blokować durne pomysły wójta. Ja też słyszałem, że niektórzy urzędnicy dostali wysokie nagrody po podpisaniu tej głupiej umowy. W jakim świecie my żyjemy?
OdpowiedzUsuńPamiętam jak to było. Dostali nagrody w wysokości 100% uposażenia. W uzasadnieniu było podane, że to za umowę z PKP. Wstyd, żeby żerować w ten sposób na naszych wspólnych pieniądzach. Wójt sypie nagrodami jak z kapelusza. Trudno się dziwić, że wszyscy urzędnicy tańczą jak on im zagra. Kłamią za pieniądze, za judaszowe srebrniki.
OdpowiedzUsuńCytat:"Do kosztów należy jeszcze dodać sporą kwotę, albowiem zakpiono z gminnego podatnika i niektórym pracownikom wypłacono bardzo duże nagrody po sfinalizowaniu umowy z PKP."Prywata. Prywata. Prywata.Radni czas z tym skończyć. Opamiętajcie się bo może być za późno!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńCytat:„Strony zobowiązują się do zachowania poufności, co do treści niniejszej Umowy, jak również co do wszelkich innych informacji zebranych w trakcie jej realizacji”.Bunkier strategiczny tam ma być, ukryta siedziba ABW, CBŚ, CBA, tajny burdel, pralnia pieniędzy? Tajemnica handlowa powiedział wójt. Takie banialuki niech opowiada radnym bezradnym.
OdpowiedzUsuńci co wzieli za to pkp nagrody/wstydu nie majo/gmina ledwie zipie/oni se nagrody bioro/bulic trzeba tako kase dla pkp/wojt ma wszystko w nosie/kredyty bierze/oddajcie te pieniadze/w gardle wam stano/ale obciach
OdpowiedzUsuńCiekawe kto za to beknie, skarbnik czy wójt a może oboje. Niegospodarność i marnotrawienie pieniędzy podatnika to przestepstwo i należy je ścigać z urzedu. A w Śniadowie jak będzie ?????????????
OdpowiedzUsuń