Opinie
Gmina, gdyby nie wyszła ze spółki to za te pieniądze mogłaby np.
w 2008 roku zrobić porządną ul. Leśną lub konkretny asfalt
z Mężenina do Ratowa Starego.
Gmina
UTONIE W DŁUGACH
Niemal równo rok temu, 9 marca 2008 roku, stowarzyszenie informowało:
„Wójt Andrzej Zaremba, za przyzwoleniem oczywiście radnych, rozdał lekką ręką na różne cele pieniądze, które zostały zebrane za wodę i ścieki”.
W innej informacji z tego samego okresu pisaliśmy:
„Tym czasem wójt za przyzwoleniem radnych rozdał grubo ponad 100 tysięcy złotych za wodę i ścieki podczas ostatniej sesji na cele zupełnie nie związane z nowo powstałym zakładem komunalnym, który według wszelkich prawideł ekonomicznych i w interesie mieszkańców powinien kumulować środki na jego rozwój i ewentualne większe inwestycje w przyszłości w zakresie infrastruktury a konkretnie wody i ścieków na terenie gminy. Paradoks w takich decyzjach wójta jest ogromny: na zasadzie rozdawnictwa buduje elektorat wyborczy, a jednocześnie tym rozdawnictwem ten elektorat dołuje, bo nie wójt i radni za te pomysły płacą lecz budżet gminny.”
25 października 2008 roku na str. 5 „Okna na Powiat” czytelnicy mogli przeczytać:
„Wystarczy powiedzieć, że koszty zarządu w spółce to niecały jeden etat administracyjny na jedną gminę. Trudno sobie wyobrazić, że można taniej zarządzać tak ogromnym majątkiem. Potencjał ludzki i sprzętowy firmy gwarantował obsługę wszystkich urządzeń bez najmniejszych problemów. Firma pracuje na rynku usług, zatrudnia ludzi również z gminy Śniadowo, osiąga zyski, płaci podatki, płaciła również podatek od nieruchomości dla gminy Śniadowo – ostatnio bodaj 70 tys. złotych. Wystąpienie gminy ze związku, to moim zdaniem najgłupsza decyzja jaka została podjęta przez samorząd Śniadowa”.
Jeszcze wcześniej, bo 26 września 2007 roku przestrzegaliśmy:
„Podjęcie tak strategicznej decyzji dla Gminy Śniadowo, jak wystąpienie ze spółki wodnej nie było podyktowane żadną konsultacją społeczną. Istnieje podejrzenie, że takiej szczegółowej debaty nie prowadzili również radni, co daje przypuszczenie, że decyzję o opuszczeniu tej spółki przez gminę podjęto w wąskim gronie. Tym czasem strategia dotycząca przyszłości gminy w tak ważnym obszarze, jak woda i ścieki powinna opierać się na dokładnej analizie, z wyszczególnieniem plusów i minusów, tak w przypadku przynależności do spółki jak i w chwili samodzielnego funkcjonowania gminy w tym zakresie”.
Okazuje się, że stowarzyszenie przewidziało konsekwencje wyjścia ze spółki wodnej.
Jak jest obecnie? Jak prosperuje, mający odnosić sukcesy ekonomiczne ZGK w Śniadowie?
Prosperuje fatalnie i przynosi ogromne straty. Leży przede mną „Sprawozdanie z działalności Zakładu Gospodarki Komunalnej w Śniadowie za 2008 rok”. Dokument ten jasno udowadnia, że okrzyczany przedwcześnie sukces, okazał się kompletną plajtą. W roku 2008 ZGK otrzymał z gminy dotację w wysokości 40.000 zł(!), natomiast stan środków obrotowych na koniec roku wyniósł minus 17.610,67 zł(!), który przecież trzeba pokryć. Po wyjściu ze spółki wodnej gmina nie dostaje zwrotu podatku, który rok rocznie opiewał na kwotę, plus minus, 80.000 zł(!). Po zsumowaniu daje to kwotę ok. 138.000 zł(!). I tyle wynosi strata za 2008 rok na pomyśle genialnego włodarza gminy. Można się jeszcze spierać i wg mnie kwota strat za miniony rok jest znacznie większa, bo ZGK wydał na płace 104.000 zł plus dodatkowe wynagrodzenia roczne ok. 8.000 zł, składki ZUS i FP wyniósł ponad 25.000 zł i wynagrodzenia na umowy zlecenie ok. 41.000 zł. W sumie daje to kwotę 178.000 zł. Dodając obie kwoty wychodzi spora sumka, bo ok. 316.000 złotych. I takie mniej więcej są straty gminy za 2008 rok z powodu utworzenia ZGK. Gmina, gdyby nie wyszła ze spółki to za te pieniądze mogłaby np. w 2008 roku zrobić porządną ul. Leśną lub konkretny asfalt z Mężenina do Ratowa Starego. I to za własne pieniądze! Tym czasem w 2008 roku nie zrobiono nic, nic konkretnego. Finansami gminy powinien kierować trzeźwy rachunek ekonomiczny, a nie działalność charytatywna i nieodpowiedzialne dołowanie budżetu. Wciąż się obiecuje, a setki tysięcy złotych od dwóch lat idzie w błoto. Co na to pani skarbnik, strażnik finansów gminy?
Nie ma 300.000 złotych, ale jest ZGK.
Wójt zapowiada branie dużych kredytów. Już jeden mądry w Polsce żył na kredyt, społeczeństwo spłaca go do dzisiaj. Czyżby gminę Śniadowo czekało to samo? Patrząc na poczynania wójta i rady gminy, jest to całkiem prawdopodobne, a wręcz prawie pewne. Przy takim gospodarowaniu staniemy w miejscu na kilka lat. Ale jakie to ma znaczenie dla obecnego samorządu, który zupełnie nie myśli co będzie jutro?! Widać żadne!!!
w 2008 roku zrobić porządną ul. Leśną lub konkretny asfalt
z Mężenina do Ratowa Starego.
Gmina
UTONIE W DŁUGACH
Niemal równo rok temu, 9 marca 2008 roku, stowarzyszenie informowało:
„Wójt Andrzej Zaremba, za przyzwoleniem oczywiście radnych, rozdał lekką ręką na różne cele pieniądze, które zostały zebrane za wodę i ścieki”.
W innej informacji z tego samego okresu pisaliśmy:
„Tym czasem wójt za przyzwoleniem radnych rozdał grubo ponad 100 tysięcy złotych za wodę i ścieki podczas ostatniej sesji na cele zupełnie nie związane z nowo powstałym zakładem komunalnym, który według wszelkich prawideł ekonomicznych i w interesie mieszkańców powinien kumulować środki na jego rozwój i ewentualne większe inwestycje w przyszłości w zakresie infrastruktury a konkretnie wody i ścieków na terenie gminy. Paradoks w takich decyzjach wójta jest ogromny: na zasadzie rozdawnictwa buduje elektorat wyborczy, a jednocześnie tym rozdawnictwem ten elektorat dołuje, bo nie wójt i radni za te pomysły płacą lecz budżet gminny.”
25 października 2008 roku na str. 5 „Okna na Powiat” czytelnicy mogli przeczytać:
„Wystarczy powiedzieć, że koszty zarządu w spółce to niecały jeden etat administracyjny na jedną gminę. Trudno sobie wyobrazić, że można taniej zarządzać tak ogromnym majątkiem. Potencjał ludzki i sprzętowy firmy gwarantował obsługę wszystkich urządzeń bez najmniejszych problemów. Firma pracuje na rynku usług, zatrudnia ludzi również z gminy Śniadowo, osiąga zyski, płaci podatki, płaciła również podatek od nieruchomości dla gminy Śniadowo – ostatnio bodaj 70 tys. złotych. Wystąpienie gminy ze związku, to moim zdaniem najgłupsza decyzja jaka została podjęta przez samorząd Śniadowa”.
Jeszcze wcześniej, bo 26 września 2007 roku przestrzegaliśmy:
„Podjęcie tak strategicznej decyzji dla Gminy Śniadowo, jak wystąpienie ze spółki wodnej nie było podyktowane żadną konsultacją społeczną. Istnieje podejrzenie, że takiej szczegółowej debaty nie prowadzili również radni, co daje przypuszczenie, że decyzję o opuszczeniu tej spółki przez gminę podjęto w wąskim gronie. Tym czasem strategia dotycząca przyszłości gminy w tak ważnym obszarze, jak woda i ścieki powinna opierać się na dokładnej analizie, z wyszczególnieniem plusów i minusów, tak w przypadku przynależności do spółki jak i w chwili samodzielnego funkcjonowania gminy w tym zakresie”.
Okazuje się, że stowarzyszenie przewidziało konsekwencje wyjścia ze spółki wodnej.
Jak jest obecnie? Jak prosperuje, mający odnosić sukcesy ekonomiczne ZGK w Śniadowie?
Prosperuje fatalnie i przynosi ogromne straty. Leży przede mną „Sprawozdanie z działalności Zakładu Gospodarki Komunalnej w Śniadowie za 2008 rok”. Dokument ten jasno udowadnia, że okrzyczany przedwcześnie sukces, okazał się kompletną plajtą. W roku 2008 ZGK otrzymał z gminy dotację w wysokości 40.000 zł(!), natomiast stan środków obrotowych na koniec roku wyniósł minus 17.610,67 zł(!), który przecież trzeba pokryć. Po wyjściu ze spółki wodnej gmina nie dostaje zwrotu podatku, który rok rocznie opiewał na kwotę, plus minus, 80.000 zł(!). Po zsumowaniu daje to kwotę ok. 138.000 zł(!). I tyle wynosi strata za 2008 rok na pomyśle genialnego włodarza gminy. Można się jeszcze spierać i wg mnie kwota strat za miniony rok jest znacznie większa, bo ZGK wydał na płace 104.000 zł plus dodatkowe wynagrodzenia roczne ok. 8.000 zł, składki ZUS i FP wyniósł ponad 25.000 zł i wynagrodzenia na umowy zlecenie ok. 41.000 zł. W sumie daje to kwotę 178.000 zł. Dodając obie kwoty wychodzi spora sumka, bo ok. 316.000 złotych. I takie mniej więcej są straty gminy za 2008 rok z powodu utworzenia ZGK. Gmina, gdyby nie wyszła ze spółki to za te pieniądze mogłaby np. w 2008 roku zrobić porządną ul. Leśną lub konkretny asfalt z Mężenina do Ratowa Starego. I to za własne pieniądze! Tym czasem w 2008 roku nie zrobiono nic, nic konkretnego. Finansami gminy powinien kierować trzeźwy rachunek ekonomiczny, a nie działalność charytatywna i nieodpowiedzialne dołowanie budżetu. Wciąż się obiecuje, a setki tysięcy złotych od dwóch lat idzie w błoto. Co na to pani skarbnik, strażnik finansów gminy?
Nie ma 300.000 złotych, ale jest ZGK.
Wójt zapowiada branie dużych kredytów. Już jeden mądry w Polsce żył na kredyt, społeczeństwo spłaca go do dzisiaj. Czyżby gminę Śniadowo czekało to samo? Patrząc na poczynania wójta i rady gminy, jest to całkiem prawdopodobne, a wręcz prawie pewne. Przy takim gospodarowaniu staniemy w miejscu na kilka lat. Ale jakie to ma znaczenie dla obecnego samorządu, który zupełnie nie myśli co będzie jutro?! Widać żadne!!!
Straszne marnotrawstwo. Ulica Leśna w Śniadowie byłaby przepiękna mając asfaltową drogę, jak cukiereczek. Zapomniał Pan dodać, że ZGK wydał w 2008 roku 7627,99 złotych na podróże służbowe i ryczałt samochodowy. To skandal. Ludzie pełniący w powiecie dużo ważniejsze funkcje nie wydają nawet połowy tej kwoty na te cele. Ale w naszej gminie to taka moda panuje wozić tyłki do woli bez konkretnego celu. Straszne marnotrawstwo.
OdpowiedzUsuńWspomnicie moje słowa, to sie wszystko musi zawalić, tak dalej być nie może, doprowadzą gminę do katastrofy. A wtedy, to nie tylko wójt, ale i klakierzy z rady zostaną pociągnieci do odpowiedzialności, to istny kant.Marnotrawstwem publicznych pieniędzy trzeba zainteresować prokuratora.Jako podatnik mam pełne prawo zrobić takie doniesienie.Tu już nie będzie manipulacji, liczby mówią same za siebie.
OdpowiedzUsuńZGK to wielki niewypał. Same straty. W administracji ZGK zatrudnionych jest tyle osób co w całej spółce do której należeliśmy. Koszty amortyzacyjne są ogromne. Wójt swoim zwyczajem kiedyś powie, że to radni chcieli wyjścia ze spółki. Szkoda p.o. kierownika bo to porządny człowiek.
OdpowiedzUsuń