Fakty
Radni zatwierdzili
i przegłosowali, wójt umył ręce
Kilkakrotnie na łamach „Okna na Powiat” w różnych publikacjach przestrzegaliśmy radnych, że wcześniej czy później przy niepowodzeniach swojej strategii wójt, aby ratować własną skórę, obciąży odpowiedzialnością radnych. Pisaliśmy o przełożeniu odpowiedzialności na radnych także w kontekście przyjmowania uchwały w sprawie przejęcia w dzierżawę obiektów PKP. Gminna rzeczywistość potwierdziła nasze przewidywania. Okazuje się, że po raz kolejny stowarzyszenie miało rację.
Na spotkaniu w dniu 30 marca br. w GOK, mieszkanka Śniadowa wyraziła swoją negatywną opinię o dzierżawie od PKP, a następnie zadała pytanie wójtowi czy gmina zarabia na tym dziwnym interesie, czy też traci? Jeżeli traci, to ile? Wójt miał poważny problem z udzieleniem konkretnej odpowiedzi. Gaworzył we wszystkim znanym stylu, kluczył, opowiadał dyrdymały. Mieszkanka nie dała za wygraną, ponowiła pytanie i poprosiła, aby wójt krótko odpowiedział, czy są straty, czy zyski? Nic z tego, konkretnej odpowiedzi nie usłyszała. Wójt opowiadał o jakichś wirtualnych zyskach, które przyjdą nie wiadomo kiedy, czego zbadać na dzień dzisiejszy nikt nie potrafi. Przyciśnięty do muru przez pytającą, wycedził przez zęby, że ktoś (???) mu radził, żeby ten obiekt w dzierżawę wziął. Niestety odpowiedzi o stratach lub zyskach nie udzielił. Bardzo opanowana mieszkanka po raz ostatni ponowiła pytanie. I stało się coś, co przewidywaliśmy w ubiegłym roku. Mniej opanowany w tym momencie wójt odparł, cytuję:
„Było to przedstawione na komisjach. To mój wniosek, to moja propozycja, ale zatwierdziła go rada gminy i przegłosowała. I tak to wygląda”.
I w ten niewyszukany sposób wójt znalazł kozła ofiarnego. Jest nim rada gminy, bo to ona według wójta wyraziła zgodę na dzierżawę, i to rada gminy – według cytowanych słów wójta – odpowiada za straty w budżecie gminy, jakie dzierżawa od PKP przynosi.
Sytuacja staje się napięta, padają coraz częściej niewygodne pytania i będą padać kolejne, kolejne, także w obszarze gigantycznych wydatków na administrację i taśmowych nagród dla urzędników. Radni powinni się przygotować, bo z powyższego przykładu wynika, że za niejeden przegłosowany pomysł wójta przyjdzie im w niedalekiej przyszłości odpowiadać. Wójt jest zabezpieczony i będzie w razie niebezpieczeństwa rzucał sloganem: „ale zatwierdziła to rada gminy i przegłosowała”. Zakończę ten wątek słowami kierownika gminy: „I tak to wygląda”.
A poza tym, to dowiedzieliśmy się na spotkaniu, że będziemy mieli lodowisko zamrażane kosztownym ciekłym azotem (może przykryte dachem), kolejne obiekty sportowe, ulice niczym autostrady, przestrzenne parkingi, kolektory słoneczne, elektrownie wiatrowe, ubikacje dla "niepełnosprawnych, emerytów i ludzi" oraz fontanny, dwie nowe kawiarnie i wiele, wiele innych atrakcji za dziesiątki milionów złotych, które jedynie Bóg wie jak zdobędziemy.
Idąc takim tokiem rozumowania, dodam od siebie, że będziemy oprócz tego mieli nadal sołectwa tonące w błocie, rozsypujące się remizy z nowymi drzwiami, szkołę w Szczepankowie bez nowej hali, niebawem rosnące ceny za wodę i ścieki, Biały Dom zamieniony w bunkier i estetykę jak za króla ćwieczka oraz armię bezproduktywnych urzędników i nagrody, nagrody, nagrody... Jednym słowem: obłęd.
Przepraszam, kończę, bo rozbolała mnie głowa i pół zęba.
i przegłosowali, wójt umył ręce
Kilkakrotnie na łamach „Okna na Powiat” w różnych publikacjach przestrzegaliśmy radnych, że wcześniej czy później przy niepowodzeniach swojej strategii wójt, aby ratować własną skórę, obciąży odpowiedzialnością radnych. Pisaliśmy o przełożeniu odpowiedzialności na radnych także w kontekście przyjmowania uchwały w sprawie przejęcia w dzierżawę obiektów PKP. Gminna rzeczywistość potwierdziła nasze przewidywania. Okazuje się, że po raz kolejny stowarzyszenie miało rację.
Na spotkaniu w dniu 30 marca br. w GOK, mieszkanka Śniadowa wyraziła swoją negatywną opinię o dzierżawie od PKP, a następnie zadała pytanie wójtowi czy gmina zarabia na tym dziwnym interesie, czy też traci? Jeżeli traci, to ile? Wójt miał poważny problem z udzieleniem konkretnej odpowiedzi. Gaworzył we wszystkim znanym stylu, kluczył, opowiadał dyrdymały. Mieszkanka nie dała za wygraną, ponowiła pytanie i poprosiła, aby wójt krótko odpowiedział, czy są straty, czy zyski? Nic z tego, konkretnej odpowiedzi nie usłyszała. Wójt opowiadał o jakichś wirtualnych zyskach, które przyjdą nie wiadomo kiedy, czego zbadać na dzień dzisiejszy nikt nie potrafi. Przyciśnięty do muru przez pytającą, wycedził przez zęby, że ktoś (???) mu radził, żeby ten obiekt w dzierżawę wziął. Niestety odpowiedzi o stratach lub zyskach nie udzielił. Bardzo opanowana mieszkanka po raz ostatni ponowiła pytanie. I stało się coś, co przewidywaliśmy w ubiegłym roku. Mniej opanowany w tym momencie wójt odparł, cytuję:
„Było to przedstawione na komisjach. To mój wniosek, to moja propozycja, ale zatwierdziła go rada gminy i przegłosowała. I tak to wygląda”.
I w ten niewyszukany sposób wójt znalazł kozła ofiarnego. Jest nim rada gminy, bo to ona według wójta wyraziła zgodę na dzierżawę, i to rada gminy – według cytowanych słów wójta – odpowiada za straty w budżecie gminy, jakie dzierżawa od PKP przynosi.
Sytuacja staje się napięta, padają coraz częściej niewygodne pytania i będą padać kolejne, kolejne, także w obszarze gigantycznych wydatków na administrację i taśmowych nagród dla urzędników. Radni powinni się przygotować, bo z powyższego przykładu wynika, że za niejeden przegłosowany pomysł wójta przyjdzie im w niedalekiej przyszłości odpowiadać. Wójt jest zabezpieczony i będzie w razie niebezpieczeństwa rzucał sloganem: „ale zatwierdziła to rada gminy i przegłosowała”. Zakończę ten wątek słowami kierownika gminy: „I tak to wygląda”.
A poza tym, to dowiedzieliśmy się na spotkaniu, że będziemy mieli lodowisko zamrażane kosztownym ciekłym azotem (może przykryte dachem), kolejne obiekty sportowe, ulice niczym autostrady, przestrzenne parkingi, kolektory słoneczne, elektrownie wiatrowe, ubikacje dla "niepełnosprawnych, emerytów i ludzi" oraz fontanny, dwie nowe kawiarnie i wiele, wiele innych atrakcji za dziesiątki milionów złotych, które jedynie Bóg wie jak zdobędziemy.
Idąc takim tokiem rozumowania, dodam od siebie, że będziemy oprócz tego mieli nadal sołectwa tonące w błocie, rozsypujące się remizy z nowymi drzwiami, szkołę w Szczepankowie bez nowej hali, niebawem rosnące ceny za wodę i ścieki, Biały Dom zamieniony w bunkier i estetykę jak za króla ćwieczka oraz armię bezproduktywnych urzędników i nagrody, nagrody, nagrody... Jednym słowem: obłęd.
Przepraszam, kończę, bo rozbolała mnie głowa i pół zęba.
Dzień po dniu przeprowadzono na wniosek wójta „konsultację społeczną” w sprawie różnych przedsięwzięć, jakie ewentualnie mają mieć miejsce na terenie miejscowości Śniadowo. Co to jest „konsultacja społeczna”? Konsultacja społeczna, to inicjatywa demokracji bezpośredniej. Polega na wyrażeniu przez członków danej społeczności, w drodze głosowania, opinii o przedstawionej sprawie. Wyniki konsultacji nie są wiążące dla organów władzy publicznej.Wczorajsze spotkanie to jednak farsa. Na ok. 1400 mieszkańców Śniadowa, w konsultacji społecznej wzięło udział 27 osób, w tym podczas głosowania za wyrażeniem pozytywnej opinii było 25 osób. Sądzę, że to nie wina mieszkańców, lecz wójta, który wszystko robi za pięć dwunasta. Taka konsultacja społeczna powinna być poprzedzona kilkutygodniową polemiką, a spotkanie produktem finalnym zakończonym głosowaniem. Cóż, amator na urzędzie wciąż traktuje nas niepoważnie i za każdym razem gotuje nam niestrawne potrawy.
OdpowiedzUsuńCałym sercem jestem za rozwojem Śniadowa, za jego pozytywnym wizerunkiem i za wzajemną życzliwością mieszkańców. Możliwości jednakrozpatruję z punktu widzenia realisty, który potrafi liczyć i analizować. Przy takim gospdarzu jakim jest obecny wójt, szanse są nikłe. Wizjonerskie opowiadania na spotkaniu z grupką mieszkańców świadczą o oszołomstwie i populiżmie, nijak sie mającym do rzeczywistości.Nie posiadając własnych środków jako atutu przetargowego przy pozyskiwaniu funduszy nie mamy wielkich szans na pozyskanie środków na wizjonerskie plany wójta. Klepie aby klepać czym oszukuje naiwnych, którzy jeszcze w topniejącej ilości obok niego trwają. Którzy to są? było widać na spotkaniu, wiec i dziwić się nie ma czym.Przy takich stratach jakie ponosimy po dzierżawie PKP, po przejęciu wodociągów czy przy gigantycznym rozdawnictwie publicznych pieniędzygmina popada w coraz wiekszy dołek.Wyimaginowane wizje i skrajny egocentryzm osoby jeszcze pełniącej funkcję wójta prowadzi Śniadowo raczej do pogłębiającego się marazmu a nie do rozwoju
OdpowiedzUsuń