Opinie
Bankructwo murowane
W 2008 roku zadania inwestycyjne w gm. Śniadowo zostały zrealizowane w wysokości 1,5%, czyli wójt zakończył miniony rok inwestycyjną klapą. Mówiąc prościej: nie zrobił praktycznie nic. Tzn. zrobił, zrobił – wydał gigantyczne pieniądze ponad plan na administrację, co w sumie za minione dwa lata zamknęło się kwotą blisko 1 200 000 (milion dwieście tysięcy!!!). To tylko jedna z wielu pozycji świadczących o niegospodarności wójta i jego bezprecedensowej bezmyślności. Poza tym inwestycyjna plajta, nie oszukujmy się. Rok 2008 pełen festynów, igrzysk i gigantycznych nagród. Za co nagród? Tego nie rozszyfruje nikt. Oczywiście na wszystkie te finansowe rozrzutności wójt dostał przyzwolenie najpierw od skarbnik gminy Ewy Szeląg (strażnika gminnej kasy!), a później od radnych gminy (poza małymi wyjątkami).
Na 2009 rok wójt zaplanował inwestycje na kwotę 6 645 504 złotych. Ładnie to wygląda, ale wyłącznie teoretycznie. Na zrealizowanie tego przedsięwzięcia z dochodów własnych jest w tej kwocie jedynie 812 tys. reszta to dotacje z UE i budżetu państwa, no i 2 257 820 złotych planowanych kredytów. Przy braku zaradności ze strony wójta, nie ma żadnej gwarancji, że pieniądze z zewnątrz napłyną. Jest raczej pewne, że nie napłyną. Pewne jest natomiast, co zapisane jest w budżecie, że gmina zakończy rok 2009 z długiem w wysokości blisko 3 000 000 złotych (trzy miliony złotych!!!). Przy odliczeniu tych wirtualnych pomysłów wójta i subwencji (m.in. na oświatę), które są pieniędzmi „znaczonymi”, budżet gminy na 2009 rok jest mikry i przed ostatecznym uchwaleniem wymagał poważnych cięć oszczędnościowych, czego radni nie zrobili. Pozwolenie wójtowi na kolejny rok organizowania igrzysk i wydawanie pieniędzy na cele poza inwestycyjne, czyli na karygodną konsumpcję, świadczy o ogromnej niekompetencji naszego samorządu i prowadzi nas w szybkim tempie w kierunku nieuniknionego bankructwa. Pytanie, czemu skarbnik i radni na to pozwalają? Osobiście uważam, że mają pełną tego świadomość. Po prostu trafił im się szef, który za możliwość utrzymania władzy napełni niejedną pomocną kieszeń pieniędzmi podatników. Nowy na taką rozpustę nie pozwoli, więc tego będą bronić do upadłego, do ostatniego szeląga w gminnej kasie. Stąd zapewne cały ten wykolejony gminny system oparty jest na kłamstwach, które pozwalają ukryć rzeczywistość oraz ratować dojną krowę w osobie wójta, "strażnika prawa i gminnych pieniędzy".
Idąc w tym kierunku, niechybnie obudzimy się z rękami w nocniku. Przykre to, bo jesteśmy samorządem i w przypadku tak ogromnego zdołowania finansów gminy, w przyszłości nikt nam nie pomoże. Samorząd wojewódzki, wojewoda i ministrowie powiedzą krótko: to jest demokracja, macie tak jak się rządziliście, wasi przedstawiciele czyli radni dali na to przyzwolenie. Nie kto inny, tylko wszyscy mieszkańcy gminy będą musieli dziury budżetowe załatać. A to się wiąże w niedalekiej przyszłości ze wzrostem podatków lokalnych, podniesieniem opłat za wodę i ścieki itd. itp. Bo nikt za nas tego nie wyrówna. Możemy tego nie równać, ale wówczas w szybkim tempie zejdziemy do roli gminy, którą kompetentni urzędnicy w stolicy zechcą skreślić z mapy administracyjnej kraju, gdyż taki gminny bankrut w dzisiejszych czasach nikomu nie jest potrzebny. Wydaje mi się, że każdy rolnik w tej gminie zdaje sobie sprawę, że jeżeli krowy nie nakarmisz to mleka nie da. Dojna krowa, na jaką wykreował się wójt, szybko mleko straci, bo bez wsadu mleko czyli kasa szybko się skończy. Z cycka kasy gminnej ssie grupa, a spłacać będą wszyscy. Nadszedł czas próby. Tylko od nas zależy, na ile będziemy w stanie obronić się przed bankructwem finansowym, ale i moralnym, niestety.
W 2008 roku zadania inwestycyjne w gm. Śniadowo zostały zrealizowane w wysokości 1,5%, czyli wójt zakończył miniony rok inwestycyjną klapą. Mówiąc prościej: nie zrobił praktycznie nic. Tzn. zrobił, zrobił – wydał gigantyczne pieniądze ponad plan na administrację, co w sumie za minione dwa lata zamknęło się kwotą blisko 1 200 000 (milion dwieście tysięcy!!!). To tylko jedna z wielu pozycji świadczących o niegospodarności wójta i jego bezprecedensowej bezmyślności. Poza tym inwestycyjna plajta, nie oszukujmy się. Rok 2008 pełen festynów, igrzysk i gigantycznych nagród. Za co nagród? Tego nie rozszyfruje nikt. Oczywiście na wszystkie te finansowe rozrzutności wójt dostał przyzwolenie najpierw od skarbnik gminy Ewy Szeląg (strażnika gminnej kasy!), a później od radnych gminy (poza małymi wyjątkami).
Na 2009 rok wójt zaplanował inwestycje na kwotę 6 645 504 złotych. Ładnie to wygląda, ale wyłącznie teoretycznie. Na zrealizowanie tego przedsięwzięcia z dochodów własnych jest w tej kwocie jedynie 812 tys. reszta to dotacje z UE i budżetu państwa, no i 2 257 820 złotych planowanych kredytów. Przy braku zaradności ze strony wójta, nie ma żadnej gwarancji, że pieniądze z zewnątrz napłyną. Jest raczej pewne, że nie napłyną. Pewne jest natomiast, co zapisane jest w budżecie, że gmina zakończy rok 2009 z długiem w wysokości blisko 3 000 000 złotych (trzy miliony złotych!!!). Przy odliczeniu tych wirtualnych pomysłów wójta i subwencji (m.in. na oświatę), które są pieniędzmi „znaczonymi”, budżet gminy na 2009 rok jest mikry i przed ostatecznym uchwaleniem wymagał poważnych cięć oszczędnościowych, czego radni nie zrobili. Pozwolenie wójtowi na kolejny rok organizowania igrzysk i wydawanie pieniędzy na cele poza inwestycyjne, czyli na karygodną konsumpcję, świadczy o ogromnej niekompetencji naszego samorządu i prowadzi nas w szybkim tempie w kierunku nieuniknionego bankructwa. Pytanie, czemu skarbnik i radni na to pozwalają? Osobiście uważam, że mają pełną tego świadomość. Po prostu trafił im się szef, który za możliwość utrzymania władzy napełni niejedną pomocną kieszeń pieniędzmi podatników. Nowy na taką rozpustę nie pozwoli, więc tego będą bronić do upadłego, do ostatniego szeląga w gminnej kasie. Stąd zapewne cały ten wykolejony gminny system oparty jest na kłamstwach, które pozwalają ukryć rzeczywistość oraz ratować dojną krowę w osobie wójta, "strażnika prawa i gminnych pieniędzy".
Idąc w tym kierunku, niechybnie obudzimy się z rękami w nocniku. Przykre to, bo jesteśmy samorządem i w przypadku tak ogromnego zdołowania finansów gminy, w przyszłości nikt nam nie pomoże. Samorząd wojewódzki, wojewoda i ministrowie powiedzą krótko: to jest demokracja, macie tak jak się rządziliście, wasi przedstawiciele czyli radni dali na to przyzwolenie. Nie kto inny, tylko wszyscy mieszkańcy gminy będą musieli dziury budżetowe załatać. A to się wiąże w niedalekiej przyszłości ze wzrostem podatków lokalnych, podniesieniem opłat za wodę i ścieki itd. itp. Bo nikt za nas tego nie wyrówna. Możemy tego nie równać, ale wówczas w szybkim tempie zejdziemy do roli gminy, którą kompetentni urzędnicy w stolicy zechcą skreślić z mapy administracyjnej kraju, gdyż taki gminny bankrut w dzisiejszych czasach nikomu nie jest potrzebny. Wydaje mi się, że każdy rolnik w tej gminie zdaje sobie sprawę, że jeżeli krowy nie nakarmisz to mleka nie da. Dojna krowa, na jaką wykreował się wójt, szybko mleko straci, bo bez wsadu mleko czyli kasa szybko się skończy. Z cycka kasy gminnej ssie grupa, a spłacać będą wszyscy. Nadszedł czas próby. Tylko od nas zależy, na ile będziemy w stanie obronić się przed bankructwem finansowym, ale i moralnym, niestety.
Samorząd to nie prywata. Gmina jest naszą ojczyzną. Jak sobie pościelemy tak się wyśpimy. Czas pognać tego darmozjada. Podkreśla, że rolnikiem jest, niech się na roli sprawdza.
OdpowiedzUsuńJaki tam z niego rolnik, kiedy on pracował na polu? Gdyby nie dzierżawcywszystko dawno by zarosło krzakami. Ruina, nie gospodarka, to jest śmierdzacy leń. Jeszcze jak ojciec godpodarował to jakoś to wygladało, ale sam co mógł zrobić, na dodatek niezłych epitetów od synalka usłyszał, który zamiast pomagać ojcu, pił i udawał, że coś robi. Szokiem dla mnie była wiadomość, że takiego człowieka wybrali na wójta. To sie nie miesciw głowie, wogóle brak słów.Kto go wybrał, gdzie my żyjemy, ludzie !!!!
OdpowiedzUsuńTeraz rozumiem, że ten facio nie ma szacunku do publicznych pieniędzy. Jak nie umiał szanować swojego, to tym bardziej publicznego. Leń, leń, śpi jak szlachcic i na 11 do ug przychodzi. Szlachcic zaściankowy. Ludzi nie szanuje, tylko ich ogłupia obiecankami nie do spełnienia. Z takim to na taczkę się powinno.
OdpowiedzUsuńJak już wójtem nie będzie to zacznie pracować dojąc krowy. Tylko jak im przetłumaczy że pierwszy udój zaczyna się o 11.00. Pracuś.
OdpowiedzUsuńNiegospodarność, to forma przestepstwa ściganego przez prawo a tym bardziej kiedy dysponuje się kasą samorządową, czyli pieniedzmi nas wszystkich.Ktos może za to "beknąć". W takim przypadku nalezy wykonac ekspertyze finansowa, tylko nie przez RIO z Łomży.
OdpowiedzUsuń