Komentarze

Dorobek...
Zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej, pozwalam sobie opublikować część zarzutów, jakie nauczyciele dołączyli do wniosku o odwołanie Małgorzaty Gruszczyńskiej ze stanowiska dyrektora Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Śniadowie. Na podstawie ww. ustawy dokument jest ogólnie dostępny, bowiem jego kopia została przekazana przez nauczycieli również na adres Rady Gminy Śniadowo, celem zapoznania z jego treścią radnych. Ponadto nie zawiera żadnej klauzuli poufności, a wszystkie wyartykułowane zarzuty, poszerzone o dodatkowe wątki, zostały potwierdzone przez wnioskodawców podczas spotkania z radnymi 3 lutego 2009 r., o którym pisałem w dniu wczorajszym. W świetle wcześniejszych wydarzeń, postawy wójta oraz opinii kuratorium w Łomży i Białymstoku oraz bezpośrednio wyjaśnień dyrektora tej placówki, poddaję pod ocenę Czytelników bloga zasadność stwierdzenia, że pani dyrektor jest dobrym dyrektorem a wójt nie widzi w szkole żadnego problemu. Poczytajcie i oceńcie Państwo sami materiał dowodowy w całej sprawie, który według nie tylko mojej oceny próbuje się nieodpowiedzialnie „zamieść pod dywan”.

„- Na czerwcowej podsumowującej radzie pedagogicznej dotyczącej spraw wychowawczych zostałam wezwana przez Małgorzatę Gruszczyńską Dyrektor Zespołu, która zapytała mnie „dlaczego zabierałaś głos w obronie Pani ..........................., a tym samym podważyłaś mój autorytet pedagogiczny”. Jednocześnie Małgorzata Gruszczyńska zarzuciła mi, że wypowiedziałam słowa, których w rzeczywistości nie powiedziałam. Zaprzeczyłam tym zarzutom.
- Po nadzwyczajnej radzie pedagogicznej, która odbyła się 3 grudnia br. Małgorzata Gruszczyńska wezwała mnie do gabinetu i z oburzeniem powiedziała następujące słowa: „Złośliwie zwróciłaś mi uwagę, że nie było zaprotokołowanych słów Pani ........................... z poprzedniej rady pedagogicznej”. Poczułam się dotknięta, ponieważ skoro w protokołach znajdują się inne moje wypowiedzi, a pominięte zostały istotne dla nauczania początkowego informacje dotyczące promowania ucznia do następnej klasy. O te szczegóły pytałam na szkoleniowej radzie ...........................
- Pani Małgorzata Gruszczyńska nie jest osobą wiarygodną, ponieważ nie dotrzymuje obietnic danych podwładnym. Składa deklaracje ustne, a potem nie dotrzymuje ich. W miesiącu styczniu 2008 r. umówiłam się z panią Gruszczyńską, że wykonam badanie przesiewowe wzroku i słuchu dzieci sześcioletnich z naszej szkoły. Pani dyrektor wyraziła zgodę i obiecała, że godziny, które przepracuję w wolne soboty zostaną zwrócone mi. Przepracowałam 12 godzin i mam je udokumentowane. W czerwcu 2008 roku, w ostatnią środę roku szkolnego poprosiłam panią Gruszczyńską o zwolnienie tylko z 1 godziny zajęć w celu wypisywania świadectw, zgodnie z wcześniejszą umową. Pani Gruszczyńską odmówiła. Gdy powołałam się na umowę, z uśmiechem powiedziała ,,sama tego chciałaś - chciałaś to przebadałaś”. Odpowiedziałam ,,tak chciałam i cieszę się, że już dziecko nosi okulary, to jest mój sukces”. Takie postępowanie nie jest zgodne również  z uchwałą Rady Gminy Śniadowo z dn. 04 kwietnia 2008 r. paragraf 13.1. ,,nauczycielowi zatrudnionemu w szkole, który w dniu wolnym od pracy realizuje planowane i odpowiednio udokumentowane, zorganizowane zajęcia dydaktyczne i opiekuńczo – wychowawcze należy się za ten dzień inny wolny dzień od pracy lub przysługuje mu odrębne wynagrodzenie za wszystkie efektywnie przepracowane godziny ponadwymiarowe”.
- Pani Małgorzata Gruszczyńska nie udziela rzetelnej informacji, a później zarzuca nauczycielowi, że źle wykonał pracę. Robi to w taki sposób, że nauczyciel czuje się poniżony i zestresowany.
Na radzie klasyfikacyjnej w czerwcu 2008 r. nie wyjaśniła w jaki sposób nauczyciele nauczania zintegrowanego maja wypisywać świadectwa. Ja z koleżanką napisałyśmy w osiągnięciach ucznia o zajęciu pierwszych miejsc w różnych konkursach szkolnych, gminnych i międzygminnych. Tak wypełniałyśmy świadectwa w poprzednich latach. Na godzinę przed zakończeniem roku pani Gruszczyńska kazała wypisać mi jeszcze raz 5 świadectw, ponieważ nie powinno tam być ,,takich” osiągnięć. Czułam się upokorzona, ponieważ koleżance nie zwróciła uwagi. Tym bardziej mnie to zabolało, gdy dowiedziałam się, że moje świadectwa były już sprawdzone poprzedniego dnia w czwartek, a ja mieszkam 5 minut od szkoły i wystarczyło zadzwonić do mnie. Zestresowana i spłakana wypisywałam świadectwa w klasie, myląc się i pisząc nowe. Ta sytuacja doprowadziła do mojego zasłabnięcia w trakcie uroczystości, z której wyprowadziła mnie koleżanka i wezwała pielęgniarkę szkolną. Po zakończeniu roku i przeanalizowaniu aktów prawnych powiedziałam pani Gruszczyńskiej, że 2 świadectwa spełniały te wymagania, ale nie odpowiedziała na moje słowa.
- W projekcie organizacyjnym pracy szkoły na 2008 r. miałam przydzielone 8 godzin logopedii. Na pierwszej Radzie Pedagogicznej w sierpniu okazało się, że już nie mam tych  godzin bez słowa wyjaśnienia przyczyn zmiany tej decyzji. Po spotkaniu z wójtem gminy Andrzejem Zarembą pani Gruszczyńska poprosiła mnie na rozmowę i  próbowała w dziwny, nielogiczny sposób wyjaśnić mi przyczynę swej decyzji.  Zapytałam się ,,jak mogłaś bez słowa wyjaśnienia po 17 latach nienagannej pracy zabrać mi zajęcia, jak ty byś się czuła w takiej sytuacji”. Pani Gruszczyńska odpowiedziała ,,Klasy ci przecież nie zabrałam”. Przerażona zrozumiałam, że następnym krokiem może być odebranie wychowawstwa.
- W czerwcu lekarz audiolog wyznaczył mi kolejną wizytę na 26 listopada 2008 r. na godzinę 14.30. Dwa dni przed wizytą napisałam podanie i zaniosłam je do pani Gruszczyńskiej. Zgodnie z wcześniejszą umową powiedziałam również, kto mnie zastąpi na tej godzinie. Podanie zostało przyjęte. W dniu wizyty po 3 godzinie lekcyjnej zostałam wezwana i dowiedziałam się, że nie zwolni mnie. Zapytałam się, dlaczego nie poinformowała mnie o tym wczoraj, ponieważ przysługuje mi zwolnienie lekarskie na taką wizytę, więc otrzymałabym je od lekarza rodzinnego. Pani Gruszczyńska powiedziała, że mnie nie zwolni ,,ponieważ wy jesteście dla mnie niedobrzy to i ja będę dla was niedobra”. Postawiła mnie tym samym w upokarzającej stresującej sytuacji, ponieważ wcześniej i później były udzielane takie zwolnienia innym nauczycielom.
- Dziwi mnie również fakt, że pani Gruszczyńska mówi słowa, które niby ja powiedziałam. W grudniu br. pani ................. przedstawiła mi przebieg rozmowy z panią Gruszczyńską, która powiedziała, że ja obiecywałam matce niepełnosprawnego ucznia, że nauczę go mówić. Słowa te sprawiły mi przykrość, bo są niezgodne z prawdą, gdyż nigdy takich obietnic nie składałam. Trudno mi nawet zrozumieć cel takich wymyślonych wypowiedzi. Nie wiem, dlaczego i w jakim celu dyrektor szkoły rozsiewa nieprawdziwe informacje na mój temat.
- W czerwcu  w czasie rozmowy z p. Gruszczyńską, zwróciłam się z prośbą, aby pani ..................... przyznała więcej godzin, a nie tylko 7, ponieważ według mnie nie można tak postępować z doświadczonymi nauczycielami. Pani Gruszczyńska powiedziała, że „skoro Pani .................... była na skardze tak będzie miała; tak będzie z innymi, którzy się będą tak zachowywać”.
Czytelny podpis

„- Po radzie pedagogicznej w czerwcu zostałam wezwana przez Małgorzatę Gruszczyńską, która zapytała mnie: „czy uważasz, że słusznie zabrałaś głos na wczorajszej radzie”. Odpowiedziałam, że mam prawo zabrać głos na każdej radzie pedagogicznej.
- Dyrektor poniżała mnie w trakcie przygotowywania uroczystości szkolnej poprzez złośliwe komentowanie i krytykowanie podjętych działań.
- Uniemożliwienie przeprowadzenia lekcji otwartej dla nauczycieli zespołu przedmiotowego. Według Małgorzaty Gruszczyńskiej takie lekcje należy organizować po zajęciach.
-  Źle widziane i komentowane jest to, że nauczyciel przebywa na uzasadnionym zwolnieniu lekarskim, bo „nie chce mu się pracować”.
- W sprawie przydziału godzin w świetlicy szkolnej M. Gruszczyńska powiedziała, że pani ...................... nie da godzin na świetlicy, bo „lata na skargi do kuratorium”.
-  Przed sprawdzianem po szkole podstawowej powiedziała: „Że nikt z nauczycieli nie nadaje się do tego, żeby być przewodniczącym komisji, bo nauczyciele nie znają się na przepisach”.
-  Przy zgłoszeniu telefonicznym o zwolnieniu z powodu opieki nad chorym dzieckiem, dyrektor bezczelnie sugerowała, że dzieckiem może zając się opiekunka lub babcia.
-   Podczas tzw. „okienek” dyrektorka przydziela zastępstwa sobie i zastępczyni, pomimo dyspozycyjności nauczycieli określonych przedmiotów.”
Czytelny podpis

„- 4 grudnia br. razem z panem .................... udałam się do gabinetu  dyrektor Małgorzaty Gruszczyńskiej w celu odebrania zgłoszenia na zawody sportowe oraz omówienia organizacji szkolnych mikołajek. Podczas rozmowy Małgorzata Gruszczyńska powiedziała mi „jak ty się zachowujesz…. Twoje zachowanie na radzie było nie do przyjęcia”. Te słowa upokorzyły mnie, poczułam się jak uczennica. Małgorzata Gruszczyńska po wydaniu zgłoszenia kazała mi opuścić gabinet (zapytała, w jakim charakterze ja tu przyszłam).został Pan ........................        
- Moja pierwsza rozmowa po objęciu stanowiska przez Panią Dyrektor wyglądała w ten sposób: „Umowę z Tobą można bardzo łatwo rozwiązać”. Sugerując mi, abym opowiedziała się czy jestem za nią czy za poprzednią Panią Dyrektor.
- Będąc na ostatnim roku studiów magisterskich Wychowania Fizycznego, który jest zgodny z nauczanym przeze mnie przedmiotem, zwróciłam się z zapytaniem o urlop szkoleniowy (zjazdy dwutygodniowe w Gdańsku) dostałam odpowiedź od pani dyrektor, że moje skierowane na studia od poprzedniczki jest nie zgodne z prawem i przysługują mi tylko trzy dni urlopu bezpłatnego. Gdy zapytałam co mam dalej zrobić? Usłyszałam: „rób co chcesz”. Dyrektor Gruszczyńska zasugerowała mi rezygnację ze studiów lub z pracy. Zjazd przełożono mi na moją prośbę na ferie zimowe, dzięki czemu mogłam uczestniczyć w ostatnim zjeździe. Na obronę pracy magisterskiej, która odbyła się w marcu podczas rekolekcji, podczas których nie ma zajęć dydaktycznych w szkole, udzieliła mi urlopu bezpłatnego.
- Klucz do gabinetu pielęgniarki jest niedostępny dla pielęgniarki. Było wiele sytuacji, kiedy pani pielęgniarka nie mogła udzielić pomocy poszkodowanym dzieciom z powodu braku dostępu do gabinetu.
- W czerwcu 2008 roku chciałam podnieść kwalifikacje w kierunku oligofrenopedagogika lub pedagogika społeczna. Gdy zapytałam, czy dostanę ewentualnie urlop szkoleniowy, pani dyrektor powiedziała mi, że nie ma zapotrzebowania na żaden kierunek, a następnie we wrześniu przyjęła nową osobę na nauczyciela wspierającego w klasie integracyjnej.
- Po wyjściu z  gabinetu dyrektora zostałam wezwana ponownie na następnej przerwie, gdzie usłyszałam: „czemu śmiałaś się wychodząc ode mnie?”. Po zaistniałej sytuacji doszłam do wniosku, iż monitoring nie służy bezpieczeństwu lecz kontrolowaniu „podglądaniu” nauczycieli.”
Czytelny podpis

„-W rozmowie ze mną Małgorzata Gruszczyńska stwierdziła, że w tym roku szkolnym dostałem nagrodę dyrektora szkoły, a w dniu wczorajszym podczas rady zachowałem się niewłaściwie występując przeciw niej. „Ja ci w tym roku nagrodę dałam, a ty się wczoraj tak zachowałeś, jesteś dwulicowy”. Odpowiedziałem, że „widocznie zasłużyłem na tę nagrodę wg Pani Dyrektor”.
- W roku szkolnym 2007/2008 wyjście boczne na boisko szkolne było do grudnia 2007 niemożliwe, gdyż Pani Dyrektor uniemożliwiła nam korzystanie z klucza od tych drzwi. Klucz od tych drzwi otrzymałem po wielu wizytach u dyrekcji i tłumaczeniach, że jest on niezbędny dla korzystania z boiska szkolnego. Pani Gruszczyńska wydając mi klucz stwierdziła „Nie mogę dać go Pani ............... (...), bo ona wprowadza obce osoby na teren szkoły”. Zrezygnowałem z posiadania tego klucza i prosiłem, żeby dostępny on był u pani sekretarki.
- Po którejś radzie szkoleniowej zostałem wezwany do pani Gruszczyńskiej  i dowiedziałem się, że byłem jedyną osobą spośród członków rady pedagogicznej, która przeszkadzała w prowadzeniu tejże rady. Stwierdzam, że podczas tej rady nie zabrałem ani razu głosu.”
Czytelny podpis

„- Po październikowej radzie pedagogicznej zostałam wezwana przez Małgorzatę Gruszczyńską, która zarzuciła mi, że zakłóciłam porządek posiedzenia zabierając głos na zebraniu, twierdząc że nie miałam prawa się odezwać. Sprawa dotyczyła powierzenia mi stałego zastępstwa za nauczycielkę religii.
- Nie odczytano protokołu z rady pedagogicznej z czerwca (wychowawczej) na prośbę dwóch nauczycielek (.............. i .............). Natomiast na posiedzeniu rady w sierpniu wytknięto nam, że domagałyśmy się odczytania protokołu. Na każdą prośbę o odczytanie protokołu dyrektor odpowiada „znowu będziemy czytać cały protokół”, „Będziemy siedzieć do 20:00 bo chcecie czytać protokół”, „czy na pewno tego chcecie”. Praktycznie nikt z nas nie jest pewien czy treść protokołów jest zgodna z posiedzeniem rady, a mimo to „zaocznie” karze nam się go przyjąć.
-  Dyrektorka sama zarządza funduszem socjalnym, bez konsultacji z komisją; zmieniła regulamin rozdawania paczek dla dzieci z 16 do 14 lat (lista przyznawania paczek świątecznych dla dzieci).
-  we wrześniu 2008 roku dzieci klasy IIB  przebywały bez opieki, w tym czasie nauczycielka języka angielskiego przebywała na urlopie okolicznościowym.”
Czytelny podpis

„- Następnego dnia po nadzwyczajnym posiedzeniu rady pedagogicznej Małgorzata Gruszczyńska przyszła do mnie o godzinie 7 rano z pretensją, że odczytałam zarzuty sformułowane we wniosku o jej odwołanie. Wspomniała również o projekcie organizacyjnym na przyszły rok szkolny, który jak powiedziała „zrobi odpowiednio”. Poczułam się zastraszona utratą pracy.
- Wielokrotnie Małgorzata Gruszczyńska zastraszała mnie utratą godzin ponadwymiarowych, brakiem etatu a nawet utratą pracy (kwiecień 2007 i czerwiec oraz grudzień 2008). W rozmowach ze mną bardzo często oczerniała moją koleżankę .......................... próbując nas skłócić „............ będzie się z Ciebie śmiała bo ona to ma pieniądze”.
Czytelny podpis

„- Po wcześniejszym ustaleniu z Panią Dyrektor wyjazdu do kina dzieci z klas Va i VIa Małgorzata Gruszczyńska zmieniła zdanie, mówiąc: „rozrywki się już skończyły, nigdzie nie pojedziecie”. Termin seansu był już zarezerwowany w kinie i powstał poważny problem.”

Czytelne podpisy

„- Po wypadku na zajęciach wychowania fizycznego zgłoszonym do sekretariatu przez nauczyciela .................., Pani Dyrektor nie pozwoliła skorzystać z telefonu, odsyłając nauczyciela do wychowawcy. Naraziła tym dziecko na niepotrzebne cierpienie.”  
Czytelne podpisy

„- Na stanowisko wicedyrektora zostałam powołana przez p. Małgorzatę Gruszczyńską we wrześniu w roku szkolnym 2007/2008. Od grudnia 2007 r. zlecono mi prace na stanowisku intendenta, łącznie z przywożeniem produktów na stołówkę, odbieraniem towaru, zbieraniem opłaty za obiady i przedszkole (zdarzało się, że i w czasie lekcji musiałam wychodzić). Pracowałam od godz. 7.15 do 16.00 a nawet dłużej, i po pracy często odwoziłam panią dyrektor do domu, do Łomży, chociaż mieszkam w Śniadowie. Pani Gruszczyńska tłumaczyła, że nie może nikogo zatrudnić, bo pani intendent nie określiła dokąd będzie na zwolnieniu. Pracowałam całe ferie zimowe i wakacje. W tym okresie miałam tylko 3 dni wolne. Pani dyrektor Gruszczyńska mówiła: skoro ja jestem w pracy to ty też.
- Przez ten rok szkolny widziałam jakimi metodami p. Gruszczyńska walczyła z byłą p. Dyrektor, nauczycielami, którzy poszli szukać pomocy w Kuratorium w Łomży. Zwolnienia lekarskie byłej p. dyrektor, jak też pani intendent były na polecenie p. Gruszczyńskiej kontrolowane przez ZUS.
- W tygodniu na sali gimnastycznej po południu grali w piłkę mieszkańcy Śniadowa. Pani dyrektor wydała polecenie dla mnie i pani .................. (...) obowiązkowego bycia w tych dniach w szkole od godz. 18.00 do 21.00 mimo, że w zajęciach tych uczestniczyła nauczycielka wych. fiz. p. .........................
- Nauczycielka, która pojechała do Kuratorium „w myśl prawa” została ukarana w maju, a mianowicie dostała informację o tym, że będzie w tej szkole pracować jedynie na 7 godzinach, chociaż posiada uprawnienia do pracy w świetlicy i plastyki i jest nauczycielem kontraktowym. Pani Gruszczyńska do świetlicy przyjęła p. .........................., chociaż ta mogła pracować jako nauczyciel wspierający. Na to miejsce przyjęła zupełnie nową osobę z Łomży, protegowaną innej pani dyrektor. Podobnie „zgodnie z prawem” postąpiła z nauczycielką logopedii p. ....................... Jest to nauczyciel dyplomowany, z wieloma specjalizacjami. Zabrała jej te godziny, dając gimnastykę korekcyjną i przyjmując na 1/3 etatu + 1 godz. zastępczą nauczycielkę w ciąży (we wrześniu ta pani leżała w szpitalu na podtrzymaniu zagrożonej ciąży).
- W tym czasie bez konsultacji z p. Gruszczyńską nie mogłam podjąć żadnej decyzji. W obowiązkach miałam przyjmowanie dzieci do przedszkola, a wyglądało to tak: matka z dzieckiem przychodziła do mnie, ja miałam obowiązek wysyłania jej do p. Gruszczyńskiej, później wracała do mnie i mogłam wówczas dać kartę przyjęcia.
- Sposób załatwienia sprawy przez p. Gruszczyńską, gdy w szkole pobiły się nauczycielki (była pani dyrektor i nauczycielka ..............). Pani Gruszczyńska dyrektor Zespołu Szkolnego znalazła rozwiązanie zaistniałej sytuacji w ten sposób, że zadzwoniła po policję. Z wnioskiem o założenie sprawy dyscyplinarnej wystąpiła tylko dla jednej nauczycielki, byłej dyrektorki, z którą miała „na pieńku” od wielu lat.
- Sprawy omawiane przez dyrektor Gruszczyńską z danym nauczycielem były komentowane dość powszechnie w różnych miejscach i sytuacjach. Ciągle słyszałam, że ludzie pracujący w tej szkole to nic nie potrafią zrobić, niczego nie umieją, są nauczycielami z przypadku, jak mogą korzystać ze zwolnień. Byłam świadkiem rozmowy, kiedy p. wizytator przyjechała na kontrolę placówki a p. Gruszczyńska opowiadała jaki ma zespół ludzi, którzy nie potrafią pracować. Zastanawiam się tylko skąd są te wszystkie dokumentu, które musi przedstawić kontroli.
- Wszystkie dokumenty, na podstawie których pracuje szkoła są zamknięte w gabinecie p. dyrektor. Dostęp jest utrudniony. Chciałam skserować i oddać do biblioteki ewentualnie, aby drugi zestaw znajdował się w gabinecie wicedyrektora. Nie otrzymałam takie zezwolenia.
- Rozmowy z p. Gruszczyńską nie przynosiły poprawy, wręcz ludzie stawali się „wrogami” jak mogą się przeciwstawiać, powtarzała. Ludzie byli zastraszani, manipulowani i psychicznie się nad nimi znęcano. Często byli z byle powodu „na dywaniku”. „W myśl prawa” trudne do udowodnienia”. Tak minął pierwszy rok „rządów” p. dyrektor Gruszczyńskiej.
- Od września 2008 r. zaczęłam pracować z p. Gruszczyńską jako wicedyrektor. W tym czasie dokumenty, które dostarczałam p. Gruszczyńskiej, bez konkretnego uzasadnienia były negowane np. plan zespołu wychowawczego, dyżury, zastępstwa, każda decyzja, którą wydałam nauczycielom była w oczach p. dyrektor zła, i obrywało się mnie jak również nauczycielom. Rozmowy toczyły się w formie nakazów.
- Nakazywano mi sporządzanie notatek służbowych na pracę intendenta, sprzątaczek, obsługi w kuchni, chociaż moim zdaniem nie było takich sytuacji, które kwalifikowałyby się do obcinania tym ludziom premii. Przykładem takiego zdarzenia może być sytuacja tego rodzaju: blat pod zlewem w kuchni, który od wody napęczniał i oderwała się listwa osłaniająca jest powodem do obcięcia kobietom tam pracującym premii. Chciałabym dodać, że pobory tych kucharek są uzupełniane premią, aby osiągnęły kwotę najniższej krajowej.
- Od chwili przeciwstawienia się rządom p. dyrektor jestem ciągle na rozmowach, które są bezpodstawnymi oskarżeniami i udowadnianiem, że niczego nie potrafię zrobić mimo, że skończyłam studia na Uniwersytecie Warszawskim, jako jedna z pierwszych byłam nauczycielem dyplomowanym, mam ukończone studia podyplomowe z zakresu zarządzania oświatą.
- W zakresie obowiązków mam przydzielanie zastępstw za nieobecnych nauczycieli, nigdy nie pozwała mi tego robić, a po podpisaniu wniosku zlecono mi tę czynność na „pięć minut” dosłownie. Kiedy przydzieliłam je nauczycielom pracującym w świetlicy, dyrektor powiedziała mi, że zrobiłam to niezgodnie z regulaminem. Wtedy zapytałam, czy taki regulamin istnieje, dyrektor odpowiedział, że taki jest, a jest to nieprawdą.”
Czytelny podpis

„- Pani dyrektor uniemożliwia nam współpracę między grupami poprzez ograniczanie możliwości kontaktów zarówno dzieci jaki i nauczycieli poszczególnych grup, nie pozwalając nam wspólnie organizować uroczystości w oddziałach przedszkolnych.  Występować mogą tylko wybrane dzieci, gdyż pani dyrektor twierdzi, że „nie będzie słuchała seplenienia przez półtorej godziny”. Podczas uroczystości pasowania na starszaka publicznie wystąpiło po 5 osób z dwóch grup, natomiast wszystkie dzieci zaprezentowały swoje umiejętności recytatorskie swoim rodzicom wewnątrz grup. Ponadto grupa przedszkolna nie mogła brać udziału w uroczystości. Dzieci z oddziałów przedszkolnych nie mogą brać udziału w uroczystościach ogólnoszkolnych.
- Pani dyrektor uniemożliwiła nam współpracę z Gminną Biblioteką w Śniadowie, twierdząc że skończy nam wycieczki do biblioteki. Informację podała nam na sierpniowej radzie pedagogicznej.
- Od II semestru roku szkolnego 2007/2008 pani dyrektor zabrała nam bez wyjaśnienia godziny ponadwymiarowe w klasach integracyjnych na rzecz dobrej koleżanki pani dyrektor, nadmieniamy że mamy odpowiednie przygotowanie do prowadzenia tych zajęć (oligofrenopedagogika).”
Czytelne podpisy

„- Pod koniec listopada ubiegłego roku szkolnego pani dyrektor zarządziła ponowną inwentaryzację. Gdy zapytałam w jakim czasie będzie pracowała komisja (bo nie czuje się na siłach ani fizycznych ani psychicznych do pracy w godzinach popołudniowych lub nocnych co raz miało miejsce – 3 godzina w nocy)  pani dyrektor powiedziała, że jeśli uchylam się od obowiązku zawiadomi prokuratora. Słowa były skierowane do wszystkich członków komisji.”
Czytelne podpisy

„-  W październiku zgłosiłam się do pani dyrektor z prośba o możliwość prowadzenia zajęć dodatkowych z uczniami zdolnymi (nieodpłatnie) w sali komputerowej nr 2 cyt: „Tobie to bym dała, ale z tymi przygłupkami to nie mogę dojść do porozumienia” (miała na myśli resztę rady pedagogicznej).”                                           
Czytelny podpis

„- W roku szkolnym 2007/2008 kontynuowałam naukę na uzupełniających studiach magisterskich. Nie otrzymałam urlopu szkoleniowego, musiałam korzystać z urlopu bezpłatnego z możliwości zastępstw koleżeńskich. Gdy wystąpiłam z prośbą o zmianę planu od II semestru z możliwością mniejszej ilości godzin w piątki, to po zmianie planu w II semestrze przydzielono mi 2 godziny w czwartek i 6 godzin w piątek, a następnie pani dyrektor komentowała, iż wykorzystuje koleżanki prosząc je o zastępstwa. Ileż w tym wszystkim poniżenia i złośliwości.”
Czytelny podpis

„- Podczas uzasadnionej nieobecności nauczyciela wf uczniowie wysyłani są przez dyrektora do świetlicy, przez co nie realizują podstawy programowej.”      
Czytelne podpisy

„- Pod koniec roku szkolnego 2007/2008 propozycja przydziału dla mnie godzin przez dyrektora to 7 godzin plastyki, przy dwukierunkowym wykształceniu (plastyka, pedagogika opiekuńczo - wychowawcza). Uważałam to za krzywdzące. Z wyżej wymienioną informacją o niskim wymiarze zatrudnienia zapoznałam ówczesną wizytator Panią ..................... Pani wizytator w związku z moją sprawą zaprosiła na rozmowę i konfrontację dyrektor Gruszczyńską. W obecności wizytator dyrektor oświadczyła, że po odejściu na emeryturę pani ........................... przydział godzin jaki był jej przyporządkowany przypadnie mi. Jak podejrzewałam, zobowiązanie i zapewnienie wobec wizytator było czczą gadaniną i mydleniem oczu. W rezultacie ww. godziny otrzymała osoba trzecia zatrudniona na czas określony. Spowodowana sytuacja przez dyrektora szkoły jest ewidentnym przykładem na próbę skłócenia pracowników. Jak mi wiadomo osoba zatrudniona w to miejsce w roku szkolnym 2007/2008 została skierowana na kierunek oligofrenopedagogikę i miała zostać nauczycielem wspierającym. Tym czasem dyrektor zatrudniła na nauczyciela wspierającego osobę spoza szkoły, a osobę skierowaną na oligofrenopedagogikę zatrudniła na etacie mi obiecanym.
Nadmieniam że studia podyplomowe pedagogika opiekuńczo wychowawcza, które ukończyłam były współfinansowane przez szkołę. Nasuwa się pytanie, jak pani dyrektor gospodaruje zasobami ludzkimi i czym się kieruje budując plan organizacyjny, mając do dyspozycji wykwalifikowaną kadrę? Sugeruje mi to, że dyrektor Gruszczyńska kieruje się zemstą za konflikt jaki miała w relacji z moim mężem na początku minionego roku szkolnego.
Z relacji wielu koleżanek wiem, że dyrektor oświadczyła: „każdy kto będzie jeździł na skargi do kuratorium będzie tak potraktowany jak ...........................”.
W związku z niskim przydziałem godzin starałam się o dodatkowe zatrudnienie poza szkołą. Warunkiem jaki postawił pracodawca była dyspozycyjność przynajmniej 4 dni w tygodniu. Z tego powodu prosiłam dyrektor Gruszczyńską o przygotowanie planu w ten sposób, bym mogła podjąć tę drugą pracę. Koleżanki układając plan siedem godzin plastyki bez problemu zmieściły w dwa dni, ale na wyraźne polecenie dyrektorki „Ma być na trzy dni”, były zmuszone zmienić plan. W rezultacie nie mogłam podając pracy poza  szkołą.   
-  Przy moim wielkim zaangażowaniu społecznie w życie szkoły, wykonywałam zdjęcia prywatnym aparatem do kroniki szkolnej. Prowadzę kronikę szkolną, do każdej uroczystości przygotowuję dekoracje często angażując własne środki. Wykonuje suveniry na różne uroczystości. Dyrektor chętnie  korzysta z mojej pracy, a jednocześnie poddaje całe moje działanie silnej krytyce. Jest to dla mnie upokarzające, stresujące, dołujące mnie psychicznie i zniechęcające do dalszej twórczej pracy. Wielokrotnie usłyszałam z ust p. dyrektor: „ty w tej szkole nic nie robisz”.                  
Czytelny podpis

„-  Pod koniec września lub na początku października po zajęciach w LO dla dorosłych gdy wieszałam klucze (od pracowni informatycznej) zostałam poproszona przez dyrektor Gruszczyńską i poinformowana w obecności zastępcy ............................., że w przyszłym roku nie będę miała pełnego etatu, gdyż otrzymam tylko technikę i wychowanie komunikacyjne, a informatykę, której obecnie uczę otrzyma ktoś inny. W przeliczeniu na godziny etat mój będzie się mieścił w granicy 10 godzin tygodniowo. Mam 56 lat, więc dyrektor Gruszczyńska uznała, że czas odejść na emeryturę, ponieważ mnie nie będzie się opłaciło na pół etatu pracować.”      
Czytelny podpis

„-  Dyrektor Gruszczyńska podważa mój autorytet komentując głośno na korytarzu w obecności rodziców i uczniów, że jestem złym wychowawcą.
-  Dyrektor obiecała mi, że będę miała pełny etat, dopełnieniem do etatu będzie informatyka, do której nauczania posiadam kwalifikacje. Informacji takiej udzieliła mi telefonicznie, a następnie potwierdziła to na radzie pedagogicznej. Dzień później stwierdziła, że nie będę miała informatyki bo będę pracowała w gimnazjum. Nadmieniam, że w rozmowie telefonicznej powiedziała, że „docenia to, że nie biegałam na skargi” i dlatego będę miała informatykę i pełny etat.
-  Dyrektor Gruszczyńska nie uznawała moich kwalifikacji zawodowych. Stwierdziła, że kuratorium w Łomży poinformowało ją, że studia na kierunku informatyka i ukończony kurs nadający uprawnienia pedagogiczne nauczycielom czynnym zawodowo nie pozwala uczyć informatyki. Dopiero po pokazaniu pisma, w którym kuratorium w Białymstoku uznało moje kwalifikacje przychyliła się do sugestii kuratorium, ale obiecane wcześniej zatrudnienie odwołała. Pismo te dostarczyłam dyrektorce w maju, w sierpniu musiałam ponownie dostarczyć ponieważ dyrektorce „zaginęło”. Kilkakrotnie dyrektor Gruszczyńska powiedziała mi, że „nie przedłuży ze mną umowy”, co kłóci się z tym, że jestem zatrudniona na czas nieokreślony.
-   Według dyrektor Gruszczyńskiej opracowanie analizy sprawdzianu po klasie VI i sprawdzianów próbnych klas VI i V „to żadna praca”.
-  W maju 2008 roku dyrektor Gruszczyńska zleciła mi reorganizację ścieżek przedmiotowych realizowanych w naszej szkole. Podjęłam się tego zadania pod wpływem jej sugestii. Po opracowaniu projektu ścieżek edukacyjnych, zgłosiłam się do dyrektor Gruszczyńskiej i usłyszałam opinię, że jestem kłamczuchą, ponieważ sama zgłosiłam się do realizacji tego zadania i ją to nie interesuje. Po jakimś czasie okazało się, że mój projekt zaginął i razem z zespołem mamy go opracowywać jeszcze raz.  
- Pomimo zwolnienia lekarskiego i długotrwałego pobytu w szpitalu z powodu operacji, dyrektor Gruszczyńska domagała się mojego przyjazdu do szkoły w celu wypisania świadectw i arkuszy ocen.”  
Czytelny podpis

„- Dyrektor ogranicza dostęp do specjalistycznych zajęć dzieciom niepełnosprawnym, włącznie z komentarzem skierowanym do rodzica cyt.: „nie oszukujmy się, po co jemu logopedia, jak on i tak nigdy nie będzie mówił”.
Czytelny podpis

„- Pani dyrektor Gruszczyńska po wcześniejszym uzgodnieniu o wysłaniu pisma do Sądu, o sprawdzenie władzy rodzicielskiej rodziny naszego ucznia. Gdy po kilku dniach matka z wyrzutami przyszła do szkoły na rozmowę do dyrektora, została poinformowana, że była to decyzja wyłącznie pedagoga. Dyrektor Gruszczyńska wielokrotnie podważała moje decyzje.”
Czytelny podpis

„- W dniu przyjazdu przedstawicieli kuratorium łomżyńskiego do szkoły dyrektor Gruszczyńska dała mi do podpisania zaległe protokoły z ubiegłego roku.
Kiedy po nadzwyczajnym posiedzeniu rady pedagogicznej napisałam protokół, pani dyrektor zapytała „pod czyje dyktando go napisałam”, a następnie po konsultacji z wybranymi nauczycielami, wspólnie z panią dyrektor napisałam protokół.”
Czytelny podpis

„- Pierwsza rada pedagogiczna w roku szkolnym 2007/2008. Dyrektor Gruszczyńska przywitała nauczycieli i stwierdziła, iż udziela nagany panu ......................... za „złośliwość rzeczy martwych” (nie działanie mikrofonu). Zablokowała udzielenie wyjaśnienia i straszyła kolejną naganą.  Przy wstawiennictwie kolegów nauczyli im też groziła naganą. Na następnej radzie pedagogicznej pan ..................... zgłosił brak w protokole zapisu wyjaśnienia problemu. Dyrektor Gruszczyńska kolejny raz postraszyła kolegów nauczycieli naganą.”
Czytelne podpisy

Nazwiska osób w powyższym materiale dowodowym zostały wykropkowane. Nie pomijam imienia i nazwiska dyrektora, gdyż zeznania dotyczą bezpośrednio tej osoby a konflikt na linii dyrektor – nauczyciele jest ogólnie znany.

Konia z rzędem  temu, kto udowodni co ma wspólnego z problemem w Zespole Szkolno – Przedszkolnym w Śniadowie Stowarzyszenie „Solidarna Gmina” oraz hitlerowcy (patrz publikacja na blogu pt. "Hitlerowcy w Śniadowie?" z dnia 20 stycznia br.) !!!!!

Komentarze

  1. lajna@onet.eu4 lutego 2009 12:37

    Panie Zbyszku, dziękuję, że chociaz Pan w tej gminie potrafi zajAć obiektywne stanowisko w tej sprawie. Zobaczymy, czy radni też tak potrafią. Nauczyciele, trzymajmy się do końca, dzieci są Naszym największym dobrem! Dziękuję też w imieniu N. za postawę radnego C. P. brawo!!! Zawsze byłeś równym gościem! A od poniedziałku znowu się zacznie... Jeszcze raz.. trzymajmy się!!! Pozdro...

    OdpowiedzUsuń
  2. rudadwa@buziaczek.pl4 lutego 2009 23:16

    "Dyrektor ogranicza dostęp do specjalistycznych zajęć dzieciom niepełnosprawnym, włącznie z komentarzem skierowanym do rodzica cyt.: "nie oszukujmy się, po co jemu logopedia, jak on i tak nigdy nie będzie mówił".Wstrząsające. Łzy same lecą. Ta pani jeszcze jest dyrektorem!!!! SKANDAL SKANDAL SKANDAL

    OdpowiedzUsuń
  3. prawy_i_sprawiedliwy5@autograf.pl5 lutego 2009 07:54

    Tej pani już podziękujemy!

    OdpowiedzUsuń
  4. kufel28@op.pl5 lutego 2009 09:18

    nauczyciele powinni nien wpuscić tej dyrektor do szkoły,wtedy wyższe władze zajeły by się problemem na poważnie a tak to wszystko olewają

    OdpowiedzUsuń
  5. zyta435@wp.pl5 lutego 2009 09:37

    Honor tego babsztyla na drucie kolczastym sie za nia ciagnie

    OdpowiedzUsuń
  6. praw_nik@vp.pl5 lutego 2009 23:18

    PERSONA NON GRATA Tak opowiedzieli się nauczyciele w stosunku do dyrektorki. Tylko brak honoru i buta kieruje tą panią, że do tej pory trzytma się stołka jak "rzep psiego ogona"Nie chcą jej a ona, ta skompromitowana kobieta trwa nadal. Namaszczenie i parasol ochronny wójta już się skończy bo niebawan i on dostanie czerwoną kartkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. zyta435@wp.pl7 lutego 2009 03:42

    Po przeczytaniu tych zarzutow wlos na glowie sie jerzy. Az wierzyc sie nie chce ale przeciez tych mataczacych w naszej gminie jest wiecej delikwentow.Czy im to ujdzie gladko ? Powinnismy wszystkich pociagnac do odpowiedzialnosci moralnej przeciez wiemy doskonale kto jeszcze w tym cyrku uczestniczy .Przyczaili sie i czekaja do kogo teraz bedzie mozna sie przykleic .Nie pozwolmy na to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. Moze w koncu sprawiedliwosci stanie sie za dosc . A ten ze szlacheckiego rodu niech zacznie zarzadzac na swoim podworku bo tam tez ma balagam .

    OdpowiedzUsuń
  8. brama1000@autograf.pl7 lutego 2009 06:24

    Przed wyborem na dyrektora czy ta kobieta zwracała się o aprobatę swojej kandydatury do rady pedagogicznej? Nie! Bo skrzętnie ukrywała swoje zamiary do ostatniego dnia. Dlaczego? Niech czytelnicy bloga sami wyciągną logiczne wnioski. Ta pani nigdy nie chciała podnosić jakości pracy placówki. Tu zamiar brzmiał – ZEMSTA!Bo ludzi trzeba szanować ale zanim to, to siebie trzeba zaakceptować.

    OdpowiedzUsuń
  9. szuflada5@op.pl8 lutego 2009 05:58

    Poszła fama na powiat że dyrektorzy innych szkół straszą swoich nauczycieli, że jak będą niegrzeczni to na podmiankę przyjdzie dyrektorka podstawówki ze Śniadowa. Cwaniaki. Prawdopodobnie niektóre bajki też zmienią smoka na panią dyrektorkę. Ale to już nie będzie lektura dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie