Przedświąteczne refleksje
SZCZĘŚCIE...
Za kilka dni, jak każdego roku, zgromadzimy się ze swoimi rodzinami, przyjaciółmi przy wigilijnym stole. I jak zawsze głównym akcentem wigilijnej wieczerzy będzie składanie sobie nawzajem życzeń: wszelkiej w życiu pomyślności, dużo zdrowia i oczywiście przede wszystkim życzyć będziemy sobie szczęścia.
Jak świat długi i szeroki, wszyscy ludzie pragną być szczęśliwi. Różna jest miara szczęścia, i na pewno dla każdego człowieka co innego znaczy. Zapewne istnieje tyle terminów jego rozumienia, ilu jest ludzi na świecie. Ale sztuką jest niebywałą, by owo poczucie szczęścia osiągnąć, w każdym jego rozumieniu, nie niszcząc szczęścia innych. Powinniśmy wciąż pamiętać, że obok nas żyją ludzie chcący osiągnąć podobne doznania. Tacy sami jak my ludzie – żywi, czujący, myślący, mający takie same prawa do osiągania zadowolenia z życia. Codzienność dostarcza licznych dowodów, że ludzie zatracają się, zapominają coraz częściej o szacunku dla bliźniego, coraz mniej w tej gonitwie za szczęściem jest ludzkiego, uczciwego wymiaru, a coraz więcej zawiści i pomstowania. Przykrym jest to tym bardziej, że szczycimy się od rana do wieczora, każdego dnia, iż jesteśmy narodem chrześcijańskim, religijnym, katolickim, miłującym Boga.
Zapomnieliśmy również zupełnie, że wbrew złudzeniu dawanie może przynieść nie mniejszą radość, satysfakcję i spełnienie niż przyjmowanie. Aby zaznać szczęścia dogłębnie, należy posiąść sztukę dawania. W przeciwnym razie uczucie szczęścia będzie powierzchowne, pozorne i na wskroś sobkowskie. Dawanie miłości, szacunku, przyjacielskiej uczciwej rady przychodzi ludziom z coraz większym, niestety, trudem.
Pod koniec roku dokonujemy różnorakich podsumowań. Zmuśmy się do rzetelnej oceny i odpowiedzmy sobie, ile z tych minionych dwunastu miesięcy nieroztropnie roztrwoniliśmy, ile z nich mogliśmy spożytkować lepiej, uczciwiej, ciekawiej, radośniej i w zgodzie z innymi ludźmi - właśnie my i dzięki nam inni żyjący obok nas. Uwierzmy i pamiętajmy, że największe niebezpieczeństwo zagraża nam zawsze od nas samych.
Jakie będą tegoroczne święta? Co nam przyniesie nowy rok? Czy poradzimy sobie z trudnościami? Czy potrafimy wyminąć liczne zagrożenia, jakimi nafaszerowane jest nasze codzienne bytowanie? Co w roku nadchodzącym osiągniemy?
W końcu roku będziemy zadawać sobie takie lub podobne pytania, robiąc to częściej niż w trakcie całego roku. Miejmy odwagę marzyć, w marzeniach szukajmy na nie odpowiedzi, albowiem marzenia są niezbędne dla naszego zdrowia psychicznego, i niekoniecznie muszą okazać się jedynie ucieczką od zmartwień dnia powszedniego. Nierzadko pomagają w urzeczywistnieniu naszych pragnień, w podjęciu słusznych decyzji. Aby choć część z nich się spełniła. Tego przede wszystkim życzę wszystkim moim Czytelnikom z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku.
Może powyższe moje osobiste refleksje spowodują choć w minimalnym stopniu, że w Nowym 2009 Roku dokonamy jakichś pozytywnych zmian w swoim życiu, działaniu, postępowaniu, które odsuną od wielu ludzi poczucie poniesionej klęski i przyniosą szczęśliwe jutro.
PS.
Wszystkim samorządowcom oraz urzędnikom gminy Śniadowo życzę więcej powagi i roztropności oraz trzeźwej oceny rzeczywistości i troski o dobro nas wszystkich. Wspólnie możemy z naszej gminy zrobić cukierek, którego słodyczy będą nam inni zazdrościć.
Za kilka dni, jak każdego roku, zgromadzimy się ze swoimi rodzinami, przyjaciółmi przy wigilijnym stole. I jak zawsze głównym akcentem wigilijnej wieczerzy będzie składanie sobie nawzajem życzeń: wszelkiej w życiu pomyślności, dużo zdrowia i oczywiście przede wszystkim życzyć będziemy sobie szczęścia.
Jak świat długi i szeroki, wszyscy ludzie pragną być szczęśliwi. Różna jest miara szczęścia, i na pewno dla każdego człowieka co innego znaczy. Zapewne istnieje tyle terminów jego rozumienia, ilu jest ludzi na świecie. Ale sztuką jest niebywałą, by owo poczucie szczęścia osiągnąć, w każdym jego rozumieniu, nie niszcząc szczęścia innych. Powinniśmy wciąż pamiętać, że obok nas żyją ludzie chcący osiągnąć podobne doznania. Tacy sami jak my ludzie – żywi, czujący, myślący, mający takie same prawa do osiągania zadowolenia z życia. Codzienność dostarcza licznych dowodów, że ludzie zatracają się, zapominają coraz częściej o szacunku dla bliźniego, coraz mniej w tej gonitwie za szczęściem jest ludzkiego, uczciwego wymiaru, a coraz więcej zawiści i pomstowania. Przykrym jest to tym bardziej, że szczycimy się od rana do wieczora, każdego dnia, iż jesteśmy narodem chrześcijańskim, religijnym, katolickim, miłującym Boga.
Zapomnieliśmy również zupełnie, że wbrew złudzeniu dawanie może przynieść nie mniejszą radość, satysfakcję i spełnienie niż przyjmowanie. Aby zaznać szczęścia dogłębnie, należy posiąść sztukę dawania. W przeciwnym razie uczucie szczęścia będzie powierzchowne, pozorne i na wskroś sobkowskie. Dawanie miłości, szacunku, przyjacielskiej uczciwej rady przychodzi ludziom z coraz większym, niestety, trudem.
Pod koniec roku dokonujemy różnorakich podsumowań. Zmuśmy się do rzetelnej oceny i odpowiedzmy sobie, ile z tych minionych dwunastu miesięcy nieroztropnie roztrwoniliśmy, ile z nich mogliśmy spożytkować lepiej, uczciwiej, ciekawiej, radośniej i w zgodzie z innymi ludźmi - właśnie my i dzięki nam inni żyjący obok nas. Uwierzmy i pamiętajmy, że największe niebezpieczeństwo zagraża nam zawsze od nas samych.
Jakie będą tegoroczne święta? Co nam przyniesie nowy rok? Czy poradzimy sobie z trudnościami? Czy potrafimy wyminąć liczne zagrożenia, jakimi nafaszerowane jest nasze codzienne bytowanie? Co w roku nadchodzącym osiągniemy?
W końcu roku będziemy zadawać sobie takie lub podobne pytania, robiąc to częściej niż w trakcie całego roku. Miejmy odwagę marzyć, w marzeniach szukajmy na nie odpowiedzi, albowiem marzenia są niezbędne dla naszego zdrowia psychicznego, i niekoniecznie muszą okazać się jedynie ucieczką od zmartwień dnia powszedniego. Nierzadko pomagają w urzeczywistnieniu naszych pragnień, w podjęciu słusznych decyzji. Aby choć część z nich się spełniła. Tego przede wszystkim życzę wszystkim moim Czytelnikom z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku.
Może powyższe moje osobiste refleksje spowodują choć w minimalnym stopniu, że w Nowym 2009 Roku dokonamy jakichś pozytywnych zmian w swoim życiu, działaniu, postępowaniu, które odsuną od wielu ludzi poczucie poniesionej klęski i przyniosą szczęśliwe jutro.
PS.
Wszystkim samorządowcom oraz urzędnikom gminy Śniadowo życzę więcej powagi i roztropności oraz trzeźwej oceny rzeczywistości i troski o dobro nas wszystkich. Wspólnie możemy z naszej gminy zrobić cukierek, którego słodyczy będą nam inni zazdrościć.
Jeśli Pan Redaktor pozwoli, to dołączę się do życzeń. Ale chyba nim życzenia, to rzeczywiście wielka prośba - podsumujcie mijający rok, tak bez oszukiwania samych siebie, bez owijania w bawełnę i wyciągnijcie wnioski... lepiej późno niż wcale.
OdpowiedzUsuńMam podobne refleksje. Myśli przez Pana przedstawione są uniwersalne dotyczą także mieszkańców naszej gminy. Do życzeń się dołączam. Pozdrawiam Pana i Czytelników Pana bloga.
OdpowiedzUsuńNiech nowy rok oczyści gminę z moralnej zgnilizny. Wszystkiego dobrego.
OdpowiedzUsuń