Jesteśmy skazani na marazm

DWIE NOCNE ROZMOWY
Skarbnik gminy jest głównym księgowym budżetu. Obecnie skarbnika, obok spełniania wymienionej funkcji, należałoby utożsamiać z menedżerem przygotowującym decyzje w sprawach finansowych, prowadzącym analizę budżetu, ustalającym optymalne metody pozyskiwania dochodów i wydatkowania pieniędzy przez daną jednostkę organizacyjną samorządu terytorialnego. W przypadku, o jakim poniżej pod zwrotem „daną jednostkę organizacyjną” należy rozumieć gminę. Konkretnie gminę Śniadowo.

W pierwszym kwartale mijającego roku ze Skarbnikiem Gminy Śniadowo, p. Ewą Szeląg, przeprowadziłem dwie nocne rozmowy. W moim przekonaniu obie były oparte na idei wypływającej z troski o finanse gminy. Do debaty ze skarbnikiem uprawniła mnie Ustawa Prawo o stowarzyszeniach swoim zapisem w art. 1 pkt. 3 oraz jasno określone cele statutowe stowarzyszenia, którym mam zaszczyt prezesować. W obliczu perturbacji finansowych w roku bieżącym i bardzo złej konstrukcji budżetu gminy Śniadowo na 2009 rok (powiększa zadłużenie bez możliwości realizacji potrzebnych inwestycji) oraz powyższej wykładni roli skarbnika czuję się uwolniony ze zobowiązania, że nasze dwa spotkania miały nie być upublicznione. Z obietnicy tej ww. powody zupełnie mnie zwalniają, a wręcz zobowiązują do przekazania ich treści szerszej publice, gdyż leżą w interesie ogółu.

Pierwsza z wielogodzinnych rozmów oparta była na ogólnikach oraz wymianie opinii i poglądów na temat finansów gminy. W tym uwidaczniających się zagrożeń w związku z niezbyt rozsądnym wydawaniem pieniędzy na mniej priorytetowe cele. W większości opinii byliśmy zgodni i oboje widzieliśmy podobne zagrożenia, mogące rok 2008 zakończyć niezbyt ciekawą sytuacją gminnych finansów, czyli spowodować zadłużeniowy dołek. Oboje również przyznaliśmy sobie rację, że trzeba by było poczynić kroki mogące zastopować rozdawnictwo pieniędzy, jakie wójt bardzo nierozważnie praktykuje. Na moją sugestię, że Skarbnik Gminy dysponuje instrumentami mogącymi wójta w tych zapędach zastopować, p. Ewa Szeląg odpowiedziała, iż ma pełną świadomość sytuacji, że obecny rok zakończy się sporym deficytem i każdy następny jeszcze większym, ale nie bardzo może zareagować, bo wójt, przy takiej reakcji z jej strony, najpewniej ją zwolni a Ona nie może sobie na to pozwolić. Nie bardzo do mnie trafiły tak przedstawione argumenty na obronę. Zbyt płaski cel – etat dla siebie – by dołować gminę. Rozstaliśmy się z minami pełnymi zwątpienia.
Drugie spotkanie było znacznie dłuższe i niemal w całości obfitowało w szczegóły zarządzania i wydawania, pieniędzy publicznych ma się rozumieć. Omawialiśmy bezmyślną politykę personalną, jaką wójt od początku kadencji prowadzi, i co związane jest z wydawaniem na ten cel pokaźnych kwot. Między innymi dużo czasu poświęciliśmy na omówienie sygnowania przez wójta gigantycznych kwot w skali roku na nagrody. Ogólnie spowodowało to potężny nieuzasadniony wzrost wydatków na administrację (na koniec 2008 roku wzrost od początku rządów wójta o niemal 450 tys. złotych i nie ma w tym podwyżek płac!). Zgodziliśmy się przy tym wątku, że wójt w ten prymitywny sposób kupuje władzę i przyszły elektorat. To również podczas tego spotkania dowiedziałem się szczegółowo, że pismo „Nasza Gmina” jest najkosztowniejszym pismem samorządowym a jednocześnie najbardziej ubogim w treści w kraju. Clou rozmowy, to obustronne potwierdzenie, że ten rok oraz lata następne trwającej obecnie kadencji zakończyć się mogą niechybną klęską finansową gminy. Ponowiłem wątek, że przecież tak gigantycznie niekompetentna osoba, jaką jest wójt, bez pomocy skarbnika nie jest w stanie tych szkód czynić, albowiem to zadaniem skarbnika jest – strażnika kasy gminnej – tłumaczenie radnym na komisjach, czy koncepcje wójta oraz przesunięcia budżetowe w ciągu roku są zasadne. Bo to Oni przecież owe zmiany głosują, więc bardziej ufają Pani jak wójtowi – powiedziałem. Usłyszałem od p. Ewy Szeląg podobną odpowiedź, jak podczas pierwszego spotkania: jeśli nie zrobię tak jak wójt chce, to mnie zwolni. Rozstaliśmy się w podobnie smutnym nastroju, jak po pierwszym spotkaniu.

Po obu rozmowach odniosłem wrażenie, że wola spotkania się tej kobiety ze mną nie wypływała z troski o finanse gminy i zastopowania barbarzyństwa, jakiego w sposobie rządzenia dopuszcza się wójt Śniadowa. Uważam, że p. Ewa Szeląg w naiwny sposób szukała parasola ochronnego, aby ze strony stowarzyszenia nie być krytykowaną za swą postawę. A to już w kulturalnych relacjach między ludźmi nazywa się „podstępem” lub "spekulacją". Postawa Skarbnika Gminy w wymienionym wyżej kontekście przeraża. Kompetentna księgowa, p. Ewa Szeląg, jasno widzi i określa zagrożenia finansów publicznych, a jednocześnie za cenę utrzymania dla siebie dobrze płatnego etatu daje przyzwolenie na rozbój, jaki w postaci szastania pieniędzmi czyni wójt gminy. Przerażające i porażające.
Podobny mechanizm stosuje obecnie wójt w sprawie atmosfery w Zespole Szkolno - Przedszkolnym w Śniadowie. Ma świadomość, że dzieje się zło, ale go nie naprawi, bo stoją za tym wszystkim niesłuszne siły. A więc w pełnej świadomości staczamy się systematycznie w kierunku dna finansowego oraz moralnego. Paranoja i do bólu wypaczona demokracja.

PS.
- Oba spotkania odbyły się na neutralnym gruncie, w obecności świadków. Dziękuję p. Ewie Szeląg za tak pouczające spotkania, oraz że dwukrotnie bezpiecznie odwiozła mnie do domu, mimo że na ulicy ślizgawica była, oj była.
- Poraża wirus, jaki w urzędzie panuje, bowiem spotkałem się w terminie późniejszym z inną „ważną osobą z Białego Domu”, która podobnie ma świadomość dziejącego się ogromnego zła, ale nic temu nie zaradzi, bo może stracić stanowisko.
- Z powodu obawy przed utratą pracy, dołujemy gminę, niech się wali. A to tylko doraźny zysk dla kieszeni oraz szczyt egoizmu. Tylko kto później za to wszystko zapłaci? Obywatel, szary obywatel. Tak te nocne dysputy odebrałem. Jesteśmy skazani na marazm, upadlanie, dyskredytowanie, upokarzanie, molestowanie, szantażowanie, bankructwo za cenę utrzymania pracy.
- Katastrofa, niechybnie czeka nas katastrofa! Czyżby w gminie wymiotło wszystkie lustra? Czy nie pora ten obłęd zastopować?
- Mam wykładnię prawną. Oświadczenia, do jakich podpisania dyrektorka ZS-P w Śniadowie zmusiła uczestników ostatniego posiedzenia Rady Pedagogicznej, z prawnego punktu widzenia są funta kłaków warte. Może je pani dyrektor wsadzić tam, gdzie król chodzi piechotą!!! Ta forma kolejnej presji psychicznej w stosunku do nauczycieli niestety spaliła na panewce. Usunięcia zła nie zastopuje nawet doradca koloru jak stówa w peerelu. Finał bliski, do góry głowy nauczyciele!!! Czas najwyższy by piekło przeobraziło się w szkołę!!!

Komentarze

  1. Osoba taka jak skarbnik , powinna zawsze w pierwszej kolejność dbać o interes gminy.Jak się okazuje, pani Szeląg wie że rządy wójta to jest wielka nie gospodarność i nadużycie władzy. Nie robiąc nic żeby temu zapobiec a nawet popierając takie działania ,przyczynia się do tego że gmina może popaść w kłopoty finansowe. Takie postępowanie jest godne potępienia. O ile mi wiadomo pani skarbnik jest na urlopie macierzyńskim i miejmy nadzieje że szybko nie wróci do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Głupie gadanie, wiadomo co powinno się. Trzeba najpierw uczciwie podejść do temetu. Po drodze jest jeszcze własna kieszeń. Komu tam w głowie dobro gminy i jej mieszkańców. Podwyżki, nagrody, diety, to najpierw trzeba zaspokoić dla wybrańców a jak coś zostanie, to jakąś dziurę w drodze można zalepić i zamydlić oczy sołtysom czy radnemu, który zdobędzie się na interwencję.Tak właśnie to wygląda a gmina popada w dołek coraz głębszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przez pracowników i przez wójta pójdziemy z torbami. Co na to radni? Wciąż bezradni?

    OdpowiedzUsuń
  4. Poczekajmy na podatki, tu będą chcieli wyciągnąć z naszych kieszeni na bezmyślne wydawania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapewne nikt kto układa te fikcyjne słupki budżetowe nie ma pojecia i nie podjął sie analizy skutków takich działań. Liczac tylko na dotacje i kredyty nic się nie zrobi bez własnego zaciskania pasa.Bezspornie kryzys finansowy dosięgnie i nas. Fundusze unijne zostaną tylko na papierku a i z subwencjami mogą być kłopoty. Na wyobraźnie wójta czy radnych nie ma co liczyć. Dla nich tego typu rozważania to wręcz utopia, ale od skarbnika to tego już trzeba wymagać. Fikcja w ekonomii prowadzi do nieuchronnej katastrofy.Rosnacy deficyt i planowane kredyty to już do katastrofy tylko krok, znam sie na tym i potrafię liczyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. ~bozata number two9 grudnia 2008 10:22

    Tych ludzi trzeba wywieść na taczkach z żelaznym kołem! To kupa nierobów, kłamców i darmozjadów! Nie chcę ich dalej utrzymywać!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wójtowi i jego ekipie dziękujemy. Ich czas minął.

    OdpowiedzUsuń
  8. Honoru ta kobita nie ma za grosz. Widzi tylko pieniądze.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie