Wieści gminne i inne

Katastrofalny PÓŁMETEK

Wójta Andrzej Zaremba po upływie dwóch lat, nadal nie jest w stanie udowodnić, że społeczność gminy Śniadowo głosowała za nim, a nie przeciwko Leszkowi Szabłowskiemu. Minione dwa lata kadencji czytelnie udowadniają zupełny brak kompetencji Andrzeja Zaremby do sprawowania tak odpowiedzialnej funkcji. Dziś już można otwarcie powiedzieć, że minione dwa lata zakończyłyby się kompletną plajtą w zakresie inwestycji na terenie gminy, gdyby nie pozostawione przez byłego wójta projekty m.in. na drogi i kanalizację. Gdyby nie ten spadek po roztropnym poprzedniku, wójt Zaremba niemiałby żadnego dorobku po dwóch latach sprawowania władzy. (No, może poza przystankami i skrzyniami na piasek, co jest kroplą w oceanie gminnych potrzeb i chwalić się tym to śmiech.) Udowadnia to dobitnie drugi rok rządzenia, kiedy praktycznie nie wykonano żadnej inwestycji ujętej w budżecie na 2008 rok, których realizacja kształtuje się na bodaj najniższym w kraju poziomie i wynosi ok. 1.5 procenta.
Mimo inwestycyjnego marazmu, nie pozwolono sobie na wypracowanie żadnych oszczędności mogących w następnym roku zrobić krok do przodu. Wręcz przeciwnie – zrobiono bardzo nieodpowiedzialny drenaż budżetu, polegający głównie na konsumpcji kwot gigantycznie podniesionych wydatków na administrację wbrew zapisom budżetowym. Modyfikacja wydatków w czasie ostatnich dwóch lat budżetowych dotyczyła w przeważającej większości wzrostu kosztów administracyjnych, rozdętych do niespotykanych dotychczas w gminie (ale i gminach ościennych) o kilkaset tysięcy złotych. Nieodpowiedzialne rozdawnictwo pieniędzy polegało i polega na tragikomicznej produkcji sztucznych stanowisk w urzędzie gminy, nagradzaniu bez opamiętania, głównie miernych i wiernych oraz organizacji bardzo kosztownych wyszynków i igrzysk pod publikę. Na marginesie należy dodać, że konkretnie wydatki wzrosły na administrację o ok. 428 tys. złotych oraz powstał deficyt budżetowy w wysokości ok. 361 tys. złotych, który zostanie pokryty kredytem. A teraz proszę usiąść: planowany deficyt budżetowy na 2009 rok wynosi ok. 2 mln 257 tys. zł oraz planuje się zaciągnięcie kredytu krótkoterminowego na kwotę 3 mln złotych. Jak to się ma do nadwyżki budżetowej za 2007 rok w kwocie ok. 1 mln zł? Na co idą te gigantyczne kwoty? Dramat.
Całe to amatorskie działanie wójta, w celu ukrycia marazmu, nafaszerowane jest stekiem kłamstw a nawet pomówień, które w prymitywny sposób podaje się radnym tak na posiedzeniach komisji stałych rady jak i sesjach. Choćby mówienie radnym, że do zatrudnionych dodatkowo pracowników nic się nie dokłada. Dokłada, dokłada: do interwencyjnych - 665 złotych miesięcznie od osoby, do publicznych - 174 zł miesięcznie od osoby, do stażystów rzeczywiście nic. Daje to rocznie ogromne kwoty bulone za obiecanki wyborcze. Jednocześnie podniesiono do najwyższej stawki w powiecie i nie tylko podatek rolny.
Minione dwa lata oznaczają, że wójt nawet w minimalnym stopniu nie zrealizował obietnic wyborczych. Natomiast obiecanki dla zdobycia dodatkowego elektoratu tak – właśnie w prowadzeniu paranoicznej polityki kadrowej i nagradzania ponad miarę i posiadane środki.
Nawet obiecanka wyborcza wójta, o wyjściu gminy ze spółki wodnej z przewidywanego sukcesu zamieniła się w kompletną ekonomiczną i organizacyjną porażkę, co zupełnie niedługo mieszkańcy odczują na własnych kieszeniach a gmina na budżecie. Również, mimo usilnych starań, nie udało się wójtowi zatrudnić sekretarza. Ostatnia próba powołania osoby na tę potrzebną funkcję, do której wprzęgnięto także radnych, zakończyła się kompletną kompromitacją. Nowej sekretarz, nie wiem jakim cudem, udało się przepracować aż cztery dni. Wiem co mówię, jestem po telefonicznej rozmowie z tą niezwykle kompetentną i uprzejmą Panią.
Reasumując. Półmetek kadencji, to najchudsze dwa lata w historii gminy Śniadowo. A co najtragiczniejsze, rozpoczęło się życie gminy na kredyt. Konkluzja przykra, ale mająca pokrycie w rzeczywistości, kasa robi się pusta jak bęben. I jak nie dziwić się radnym, piętnastu radnym, którzy przez dwa lata ze stoickim spokojem dają na to przyzwolenie. Ryzyko, wielkie ryzyko, za które w przyszłości prędzej odpowie rada niż asekurancki wójt.
Czarno to widzę.

Komentarze

  1. dodaje dodaje i nazbieralem tego duza ilosc jak tak dalej bedzie to pojdziemy z torbami radni robcie cos

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na małą podlaską gminę to rzeczywiście sumy szokujące. Kto tam zajmuje się rachunkami, kto kontroluje wydatki, gdzie jest komisja rewizyjna Rady Gminy. Jak można doprowadzić budżet do takiego stanu.Nie liczcie na datki z zewnątrz, nikt nie będzie pompował dodatkowych funduszy w gminę gdzie w sposób nieodpowiedzialny trwoni się społeczne pieniądze.Ekonomia dla nieumiejących liczyć i przewidywać, jest bezwzględna. Znam Śniadowo i szkoda aby ta mieścina w niedługim czasie stała się bankrutem z debetem na koncie bankowym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Przewodniczacy Zaremba zwracam sie do Pana bo Pan powinien grac pierwsze skrzypce w naszej gminie.Zrob cos w koncu cos dla nas jako dla swoich wyborcow.Placimy wam z naszych podatkow .Wy od dwoch lat nabijacie nas w butelke .Budzet na 2009 r zaprowadzi nas do calkowitego upadku gminy.Przeciez jestes dobrym czlowiekim gdzie jest twoj honor.

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda do pracowników "na siłę" zatrudnionych podatnik w gminie Śniadowo dokłada. Wójt twierdzi inaczej uważam że kłamie radnych i mieszkańców. W tym roku będzie tego blisko 134.000 złotych. Do interwencyjnych wójt dołoży w tym roku około 80.000 złotych, do publicznych prawie 55.000 złotych. To po co mówić że PUP za wszystko gminie zwraca? Niech wójt odpowie na to pytanie! Radni powinni o to zapytać. Wójt zatrudnił kupę ludzi nie wiadomo po co. To chyba w ramach kolejnej kampanii wyborczej tylko czemu na mój koszt.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie