Wieści gminne i inne...
Krok do przodu, krok w tył...
Krok do przodu, tak można określić postawę radnych Rady Gminy Śniadowo. Otóż w dniu 28 listopada br., wzorem niemal wszystkich samorządów w kraju, podjęli wspólną dyskusję nad najważniejszą uchwałą w roku – budżetem gminy. Przewodniczący Rady Gminy zwołał robocze spotkanie radnych, bez udziału projektodawcy budżetu czyli wójta, co pozwoliło rzeczowo i spokojnie dyskutować nad tym ważnym dokumentem. Budżet gminy Śniadowo na 2009 roku, zdaniem zdecydowanej większości radnych nosi poważne wady i naraża gminę na niepotrzebne zadłużenie (rekompensowane kredytami!), które na koniec 2009 roku wójt zaplanował na poziomie bez mała 3 milionów złotych. Słusznie zauważyli radni na tym spotkaniu, że w związku z niebezpieczeństwem tak sporego zadłużenia należy wspólnie poszukać oszczędności, aby zadłużenie zminimalizować i nie narażać finansów gminy na zbędne wydatki. Po wnikliwej, nadzwyczaj merytorycznej dyskusji uczestnicy wspólnie (z małym wyjątkiem) wypracowali pogląd, że należy szukać zrównoważenia budżetu poprzez zdecydowane obcięcie rozdętych wydatków na administrację oraz zrewidować pomysły inwestycyjne wójta, które praktycznie nie mają szansy realizacji, a skupić się na modernizacji dróg gminnych, bo to dla poszczególnych sołectw najważniejsza obecnie sprawa. Radni niemal jednomyślnie zrewidowali skalę wygórowanego podatku rolnego i uważają, że powinien on ulec zdecydowanej obniżce do rozsądnej wysokości. Generalnie samo piątkowe spotkanie i wynik rozmów świadczą, że radni poczuli się autentycznym samorządem i zrozumieli odpowiedzialność, jaka na nich ciąży, albowiem to nie wójt a oni poprzez głosowanie będą bezpośrednio odpowiedzialni za ostateczny kształt tego dokumentu. I dobrze. Należy mieć tylko nadzieję, że na oficjalnych posiedzeniach komisji stałych rady ów uzgodniony kompromis oficjalnie oraz solidarnie ponownie poprą i skierują do wójta wypracowane poprawki. Na to jest czas do końca marca 2009 roku.
Krokiem w tył można określi przybycie wójta w połowie tego piątkowego spotkania, na które nie był zaproszony. Próba łajania radnych przez wójta na tym spotkaniu, że radnym nie wolno dyskutować nad budżetem bez jego obecności, jest kolejną kompromitacją tego niekompetentnego człowieka i bezczelnym uwłaczaniem godności radnych. Jak zwykle wójt buduje prawo, które na szczęście ma jedynie zapis w jego chorej wyobraźni. I gratuluję w związku z tym radnym, że nie podjęli dyskusji z tym nieproszonym na to spotkanie indywiduum. Farmazony wójta, że spotkanie odbyło się w GOK i on powinien o tym wiedzieć, jest kompromitacją instytucji, którą na nieszczęście zarządza i szczytem ignorancji. Spotkanie było organizowane przez przewodniczącego rady w uzgodnieniu z radnymi w obiekcie publicznym, na co samorządowcy mają pełne prawo. No cóż, wójt notorycznie się ośmiesza, ale na szczęście na własną odpowiedzialność.
Gratuluję uczestnikom piątkowego spotkania a więc radnym odwagi, godnej postawy reprezentantów społeczności oraz oczekiwanej przez mieszkańców troski o finanse publiczne i tym samym rozpoczęcia procesu wyciągania gminy z marazmu, który wójt próbuje z uporem maniaka kultywować dla swoich partykularnych celów.
Krok do przodu, tak można określić postawę radnych Rady Gminy Śniadowo. Otóż w dniu 28 listopada br., wzorem niemal wszystkich samorządów w kraju, podjęli wspólną dyskusję nad najważniejszą uchwałą w roku – budżetem gminy. Przewodniczący Rady Gminy zwołał robocze spotkanie radnych, bez udziału projektodawcy budżetu czyli wójta, co pozwoliło rzeczowo i spokojnie dyskutować nad tym ważnym dokumentem. Budżet gminy Śniadowo na 2009 roku, zdaniem zdecydowanej większości radnych nosi poważne wady i naraża gminę na niepotrzebne zadłużenie (rekompensowane kredytami!), które na koniec 2009 roku wójt zaplanował na poziomie bez mała 3 milionów złotych. Słusznie zauważyli radni na tym spotkaniu, że w związku z niebezpieczeństwem tak sporego zadłużenia należy wspólnie poszukać oszczędności, aby zadłużenie zminimalizować i nie narażać finansów gminy na zbędne wydatki. Po wnikliwej, nadzwyczaj merytorycznej dyskusji uczestnicy wspólnie (z małym wyjątkiem) wypracowali pogląd, że należy szukać zrównoważenia budżetu poprzez zdecydowane obcięcie rozdętych wydatków na administrację oraz zrewidować pomysły inwestycyjne wójta, które praktycznie nie mają szansy realizacji, a skupić się na modernizacji dróg gminnych, bo to dla poszczególnych sołectw najważniejsza obecnie sprawa. Radni niemal jednomyślnie zrewidowali skalę wygórowanego podatku rolnego i uważają, że powinien on ulec zdecydowanej obniżce do rozsądnej wysokości. Generalnie samo piątkowe spotkanie i wynik rozmów świadczą, że radni poczuli się autentycznym samorządem i zrozumieli odpowiedzialność, jaka na nich ciąży, albowiem to nie wójt a oni poprzez głosowanie będą bezpośrednio odpowiedzialni za ostateczny kształt tego dokumentu. I dobrze. Należy mieć tylko nadzieję, że na oficjalnych posiedzeniach komisji stałych rady ów uzgodniony kompromis oficjalnie oraz solidarnie ponownie poprą i skierują do wójta wypracowane poprawki. Na to jest czas do końca marca 2009 roku.
Krokiem w tył można określi przybycie wójta w połowie tego piątkowego spotkania, na które nie był zaproszony. Próba łajania radnych przez wójta na tym spotkaniu, że radnym nie wolno dyskutować nad budżetem bez jego obecności, jest kolejną kompromitacją tego niekompetentnego człowieka i bezczelnym uwłaczaniem godności radnych. Jak zwykle wójt buduje prawo, które na szczęście ma jedynie zapis w jego chorej wyobraźni. I gratuluję w związku z tym radnym, że nie podjęli dyskusji z tym nieproszonym na to spotkanie indywiduum. Farmazony wójta, że spotkanie odbyło się w GOK i on powinien o tym wiedzieć, jest kompromitacją instytucji, którą na nieszczęście zarządza i szczytem ignorancji. Spotkanie było organizowane przez przewodniczącego rady w uzgodnieniu z radnymi w obiekcie publicznym, na co samorządowcy mają pełne prawo. No cóż, wójt notorycznie się ośmiesza, ale na szczęście na własną odpowiedzialność.
Gratuluję uczestnikom piątkowego spotkania a więc radnym odwagi, godnej postawy reprezentantów społeczności oraz oczekiwanej przez mieszkańców troski o finanse publiczne i tym samym rozpoczęcia procesu wyciągania gminy z marazmu, który wójt próbuje z uporem maniaka kultywować dla swoich partykularnych celów.
Kultury i dobrego wychowania ten "gość"nie ma i nigdy nie będzie miał, intruz pcha się tam gdzie go nie proszą. Takiemu wypada powiedzieć zaraz po wejściu wyp.........j bo inaczej prostak nie zrozumie.Radni w trosce o finanse gminy chcieli spokojnie porozmawiać.Gdybym tam była nie przeszkadzałby długo, wiem jak takich panów się załatwia skoro nie rozumieją zasad dobrego wychowania i kultury.
OdpowiedzUsuńBrawo radni. Tak dalej. Czas ukrócić szastanie pieniędzmi. Weźcie się za skarbnika ona mu pomaga dołować gminę. Nic nie zrobili w tym roku, a pieniądze poszły. Teraz też planują w tym budżecie podejrzane wydatki. Panowie Radni skończcie wreszcie z tym. Kto nas wyciągnie później z tych długów. Jeszcze raz proszę radnych nie dajcie się zastraszać tumanowi.
OdpowiedzUsuńDość szastania groszem. A skarbnik Szelągowa jeszcze wójtowi na to pozwala, Niedługo gmina pójdzie z torbami. Radni nie pozwólcie zrujnować gminy. Budżet projektował wójt i skarbnik. Jak tak można wydawać pieniądze na głupoty. Pani Szedląg na to pozwala jest winna razem z tym błaznem. Niech zrobi nowy GOK na dworcu kolejowym będzie taniej.
OdpowiedzUsuńnie po to pracuje i płacę podatki aby ta dwójka czyli skarbnik i wójt trwonili je według własnego widzimisie, trzeba się dobrac do tych rachunków i to szybko, bo puszczą nas z torbami
OdpowiedzUsuń