Wieści gminne i inne
Nosił wilk razy kilka
PONIEŚLI I WILKA
Litość dla wilków jest niesprawiedliwością dla owiec,
rzecze stare przysłowie.
Jeśli nie potrafiła ta mądrość pokierować decydentami i gminnymi autorytetami, to trafiła wreszcie do świadomości grona nauczycielskiego Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Śniadowie. Otrzymałem w dniu wczorajszym potwierdzenie, że powalająca na kolana większość – tego tłamszonego, zniewalanego i zastraszanego przez ponad rok zupełnie dobrego i doświadczonego zespołu nauczycielskiego – zdecydowała się zawnioskować, zgodnie z obowiązującym Regulaminem Pracy Zespołu Pedagogicznego, o zwołanie Nadzwyczajnego Posiedzenia Rady Pedagogicznej. Celu można się tylko domyślać.
Czy psychicznie umordowani pedagodzy zdecydowali się na ów ostateczny krok pod wpływem publikacji na łamach ostatniego wydania „Okna na Powiat”? Trudno mi wyrokować. Czy było to pokłosiem ankiety, która miała wyrazić atmosferę w szkole, jaką kilka dni temu przeprowadziło łomżyńskie kuratorium? Też nie mogę przesądzać. Ale jedno wiem na pewno – determinacja tych wspaniałych ludzi osiągnęła przewidywane apogeum pod wpływem czegoś, co było od niemal roku tajemnicą poliszynela. Wygląda na to, że tego gigantycznego problemu nie da się już lekceważąco zamieść pod dywan, co wcześniej próbowano czynić ku uciesze bałwochwalczo bezkarnej dyrektorki tej z dobrymi tradycjami gminnej oświatowej placówki. Ileż będzie trzeba włożyć pracy, aby tę świetność szkoły przywrócić? Tego też nie jestem w stanie ocenić. Wiem natomiast, że kuratorium łomżyńskie czeka przeogromny wysiłek, by zadośćuczynić ludzkiej cierpliwości na jaką grono nauczycielskie tej szkoły przez ponad rok starało się zdobyć. Wanny łez, strzępy nerwów, niepotrzebne wypalanie energii, nieprzerwany stres trudno zatrzeć dyskusją i szukaniem kompromisów. Jeśli zdecydowana większość zdobywa się na wyjście z anonimowości, to już nie pora na zaleczanie – chorą tkankę jednym zdecydowanym cięciem chirurgicznym należy po prostu wyciąć.
W obliczu faktów, miałem żal przez te miesiące do nauczycieli ZSP w Śniadowie, że nie starali się zdecydowanie reagować. Dzisiaj wiem, iż mądrość ich poszukiwała dróg mniej drastycznych. Pomimo chwytów poniżej pasa, jakich chronicznie dopuszczała się butna dyrektor, starali się sprawę rozwiązać po ludzku. Widać cierpliwość i argumenty się wyczerpały, czas minął. Balon nadął się do niewyobrażalnych rozmiarów i trzasnął, dyrektor tej szkoły pozostało pozbierać jedynie po nim farfocle i z pokorą, by uniknąć kolejnego skandalu, na zawsze wyjść z gabinetu.
Na koniec osobista rada. Szanowni nauczyciele, nie dajcie się zwieść obiecankom, pertraktacjom, kompromisom i obłudnym wybiegom. Ta placówka zasłużyła przez lata na uśmiech, radość, zdrowe relacje i sukces a nie na łzy, upadlanie, psychiczny terror i chorą wyobraźnię.
Trzymam kciuki, pozdrawiam wszystkich zdrowych umysłowo.
Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu;
wilk wilkiem i tak pozostanie.
PONIEŚLI I WILKA
Litość dla wilków jest niesprawiedliwością dla owiec,
rzecze stare przysłowie.
Jeśli nie potrafiła ta mądrość pokierować decydentami i gminnymi autorytetami, to trafiła wreszcie do świadomości grona nauczycielskiego Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Śniadowie. Otrzymałem w dniu wczorajszym potwierdzenie, że powalająca na kolana większość – tego tłamszonego, zniewalanego i zastraszanego przez ponad rok zupełnie dobrego i doświadczonego zespołu nauczycielskiego – zdecydowała się zawnioskować, zgodnie z obowiązującym Regulaminem Pracy Zespołu Pedagogicznego, o zwołanie Nadzwyczajnego Posiedzenia Rady Pedagogicznej. Celu można się tylko domyślać.
Czy psychicznie umordowani pedagodzy zdecydowali się na ów ostateczny krok pod wpływem publikacji na łamach ostatniego wydania „Okna na Powiat”? Trudno mi wyrokować. Czy było to pokłosiem ankiety, która miała wyrazić atmosferę w szkole, jaką kilka dni temu przeprowadziło łomżyńskie kuratorium? Też nie mogę przesądzać. Ale jedno wiem na pewno – determinacja tych wspaniałych ludzi osiągnęła przewidywane apogeum pod wpływem czegoś, co było od niemal roku tajemnicą poliszynela. Wygląda na to, że tego gigantycznego problemu nie da się już lekceważąco zamieść pod dywan, co wcześniej próbowano czynić ku uciesze bałwochwalczo bezkarnej dyrektorki tej z dobrymi tradycjami gminnej oświatowej placówki. Ileż będzie trzeba włożyć pracy, aby tę świetność szkoły przywrócić? Tego też nie jestem w stanie ocenić. Wiem natomiast, że kuratorium łomżyńskie czeka przeogromny wysiłek, by zadośćuczynić ludzkiej cierpliwości na jaką grono nauczycielskie tej szkoły przez ponad rok starało się zdobyć. Wanny łez, strzępy nerwów, niepotrzebne wypalanie energii, nieprzerwany stres trudno zatrzeć dyskusją i szukaniem kompromisów. Jeśli zdecydowana większość zdobywa się na wyjście z anonimowości, to już nie pora na zaleczanie – chorą tkankę jednym zdecydowanym cięciem chirurgicznym należy po prostu wyciąć.
W obliczu faktów, miałem żal przez te miesiące do nauczycieli ZSP w Śniadowie, że nie starali się zdecydowanie reagować. Dzisiaj wiem, iż mądrość ich poszukiwała dróg mniej drastycznych. Pomimo chwytów poniżej pasa, jakich chronicznie dopuszczała się butna dyrektor, starali się sprawę rozwiązać po ludzku. Widać cierpliwość i argumenty się wyczerpały, czas minął. Balon nadął się do niewyobrażalnych rozmiarów i trzasnął, dyrektor tej szkoły pozostało pozbierać jedynie po nim farfocle i z pokorą, by uniknąć kolejnego skandalu, na zawsze wyjść z gabinetu.
Na koniec osobista rada. Szanowni nauczyciele, nie dajcie się zwieść obiecankom, pertraktacjom, kompromisom i obłudnym wybiegom. Ta placówka zasłużyła przez lata na uśmiech, radość, zdrowe relacje i sukces a nie na łzy, upadlanie, psychiczny terror i chorą wyobraźnię.
Trzymam kciuki, pozdrawiam wszystkich zdrowych umysłowo.
Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu;
wilk wilkiem i tak pozostanie.
Wchodząc do szkoły widnieje hasło "MÓW DZIECKU ŻE JEST DOBRE ŻE MOŻE ŻE POTRAFI..."A tu pojawia się światełko w tunelu, że nareszcie ta wielka mądrość pedagogiczna zawarta w cytacie J. Korczaka wróci.
OdpowiedzUsuńBaloniku nasz malutki,rośnij duży okrąglutki,Balon urósł, że aż strach!Przebrał miarę, no i TRACH!
OdpowiedzUsuńI kto będzie słuchał seplenienia?...
OdpowiedzUsuńJestem sobie przedszkolaczek,nie grymaszę i nie płaczę,to źle mówię, to nie tak.Skąd mam wiedzieć co i jak?Ale jak dorosnę na pewno będę dy...-..torem!
OdpowiedzUsuńJechał pociąg przez Śniadowo fiukał że aż strachCo niektórzy powsiadali a niewielu brakale nic to rzeknie Michał, by ten expres w stację wichałwtedy miłość radość wróci aż ten jeden się przewrócito tak to to tak to to uuuuu.
OdpowiedzUsuńtę mściwą babę trzeba było pognać już dawno ja przez nią w domu życia nie mam moja żona przez nią po lekarzach jeździ nie dość że wójt psychiczny to dyrektor szkoły też ta gmina to zakład psychiatryczny dobrze pisali w gminnej gazecie proszę was pognajcie babę gdzie pieprz rośnie
OdpowiedzUsuńKochani nauczyciele teraz widzę że moje dzieci oddałem w dobre ręce. Gratuluję odwagi i podziwiam waszą długotrwałą cierpliwość.
OdpowiedzUsuńTak bardzo sie cieszę, wreszcie, wreszcie coś drgnęło. Wasz trud i poświęcenie to przykład, że można powiedzieć dość. Trwajcie, bądźcie razem a nagrodą, spokojna praca, zadowolenie i dobra atmosfera w szkole.Bądźcie zdeterminowane, słuszność i prawda jest po Waszej stronie
OdpowiedzUsuńKroplę dziegciu, można jednak zwalczyć słodyczą
OdpowiedzUsuńByłem uczniem tej szkoły.Od dłuzszego czasu obserwuję co się tam dzieje.W szkole, gminie.KATASTROFA.Ta kobieta nie powinna nawet w schronisku dla zwierzat pracować.Byłem jej uczniem niestety, wiem co piszę.Musiało być tak jak chciała tego p.M.G. jak nie straszyła nas "pałą" na koniec roku.Współczuję tylko nauczycielom takiego szefostwa.
OdpowiedzUsuńZadziwiające jest w człowieku to, żedopóki inni nie wskażą mu jego wad,sam ich nie dostrzega.M. Gogol
OdpowiedzUsuńTo tak musiało się skończyć. Ile można znosić upokorzenia i złośliwości ze strony dyrektorki.Liznęła nieco władzy i zaraz ujawniła swoją utajnioną a jak negatywną osobowość. Tacy ludzie nie powinni pełnić funkcji kierowniczych.Zobaczymy jak z tego wybrnie wójt, bo to jego trzeba winić za zaistniałą sytuację. Doskonale o wszystkim wiedział - tylko czy rozumiał ? Kto z kogo brał przykład ? Nastroje i atmosfera w urzędzie jest identyczna, czyżby wspierający się nawzajem duet ? Twierdzę, że tak.
OdpowiedzUsuń