Gminna inwigilacja

Wójt PODGLĄDACZ
Ponownie wracam do tematu, albowiem wciąż jest bulwersujący i bezustannie komentowany przez pracowników Urzędu Gminy Śniadowo oraz mieszkańców odwiedzających w sprawach różnych ten „biały dom”. Oczywiście chodzi o zainstalowane tam kamery (ostatnio jeszcze ponoć ich przybyło) i roli jaką powinny spełniać a jaką spełniają.
System działa od dłuższego czasu w budynku przy ul. Ostrołęckiej oraz budynkach sąsiednich, gdzie funkcjonują jednostki podległe wójtowi. Zainstalowanego, zdaniem wójta, dla celów bezpieczeństwa, a według opinii większości moich rozmówców pełni rolę zupełnie inną - mówiąc delikatnie funkcję nietypową, według innych po prostu rolę inwigilacji Głównie dlatego, że jedyne stanowisko „podglądu” mnóstwa kamer znajduje się w biurze wójta. Według wielu wyrażanych opinii i przykładów podawanych w środkach masowego przekazu, już tylko z tego powodu sprawa powinna trafić do prokuratury.
System kamer, za zgodą Rady Gminy a na oficjalne zamówienie wójta, zainstalowała profesjonalna firma z Łomży. Oficjalnie ma to być, jak wcześniej wspomniałem, system bezpieczeństwa budynku. Okazuje się jednak, że całkiem zwyczajnie nie jest. System funkcjonuje bez dopełnienia wymogów formalnych. Nadal nie dostrzegam na budynku urzędu wyraźnych, widocznych dla każdego odwiedzającego tabliczek, że budynek jest monitorowany. Niewłaściwe i kwalifikujące się do prokuratury jest, że stanowisko monitoringu znajduje się nie w pomieszczeniu specjalnie do tego przeznaczonym, umownie zwanym ochrony, ale w gabinecie wójta. Tym czasem nigdzie nie słyszałem, by ten kierownik urzędu pracował na drugi etat np. w ochronie.
Kamery podłączone do monitorów w gabinecie wójta zainstalowane są praktycznie wszędzie: tam gdzie pracują urzędnicy, i tam gdzie poruszają się petenci. Umożliwiają obserwację, kto do kogo wchodzi, kto gdzie wychodzi, kto kogo odwiedza. Nie wyjaśnioną dotychczas okolicznością jest, dlaczego kamer nie ma w sekretariacie, w pomieszczeniu głównej księgowej i gabinecie wójta. Czyżby w tych miejscach nie było potrzeby dbania o bezpieczeństwo? A może brak kamer w tych pomieszczeniach podyktowany jest innymi, bliżej nieokreślonymi względami? Nie posiadam wiedzy, więc i odpowiedzi na te pytania.
Nie ja, lecz prawnicy powinni postawić w tej sprawie zasadnicze pytania i szukać odpowiedzi. Bowiem według opinii prawnych, monitory podglądu z kamer nie powinny być zainstalowane w gabinecie wójta, bo pełni on w urzędzie zupełnie inną rolę. Jeżeli już, to do tego celu powinno być wygospodarowane oddzielne pomieszczenie i zatrudniony pracownik, który odpowiadałby za bezpieczeństwo. I tylko w przypadkach przekroczenia prawa przez petentów lub urzędników oraz zauważenia nieprawidłowości, pracownik za to odpowiedzialny udostępniałby nagrania do oglądu pracodawcy czyli wójtowi. W systemie, w jakim obecnie monitoring w Gminie Śniadowo funkcjonuje niewykluczone, że nosi znamiona łamania prawa przez wójta Andrzeja Z.
Faktem jest, że w Polskim prawie nie ma bezpośrednich uregulowań odnoszących się do monitoringu w miejscach pracy. Ale są inne akty prawne, w tym Konstytucja RP, które posiadają w swej treści zapisy o zasadach działania monitoringu oraz ochrony informacji za jego pomocą zgromadzonych. Niewątpliwie wprowadzenie monitoringu w sklepach, dużych hurtowniach czy magazynach oraz bankach przyniosło pracodawcom pewne korzyści. Ale w każdym z tych przypadków konkretnie chodzi o bezpieczeństwo. Tylko czy ma to zastosowanie w urzędach administracji publicznej? To wielki znak zapytania. Na pewno niesie za sobą monitoring w tych instytucjach bardzo niepożądane konsekwencje, głównie dla organizacji pracy, gdyż uwidacznia się i jest namacalna możliwość zakłócenia wzajemnego zaufania i szacunku, jakie w cywilizowanym świecie powinny funkcjonować na linii pracownik – pracodawca. Komentarze i zachowania pracowników, którzy poddawani są takiej bezustannej obserwacji w czasie godzin pracy potwierdzają szkodliwy wpływ kamer na atmosferę panującą w urzędzie gminy. W opisywanym przeze mnie przypadku – konkretnie Urzędzie Gminy Śniadowo.
Uzasadnienie dbałości o bezpieczeństwo, przez większość odbierana jest jako przykrywka. I w rzeczywistości nie mają oparcia w realizacji tego oficjalnego uzasadnienia, mogą nieść znamiona odbiegania od uzasadnienia pracodawcy i przekraczać jego ramy, co jest niedopuszczalne. W Śniadowie z racji tego, że monitory podglądu są w gabinecie wójta jest to bardzo prawdopodobne. Nie bez znaczenia w tym przypadku jest sposób zabezpieczenia zarejestrowanego obrazu. W urzędzie gminy w Śniadowie został niedopełniony obowiązek zorganizowania monitoringu w taki sposób, aby do obsługi systemu oraz obsługi urządzeń wchodzących w jego skład były dopuszczone wyłącznie osoby mające wydane stosowne upoważnienia. Nie słyszałem, by w tej sprawie wydano odpowiednie zarządzenia i upoważnienia.
I jeszcze jedna, często podnoszona kwestia. O ile pracownicy mają wiedzę, że widzą ich kamery, to petenci urzędu gminy najczęściej takiej świadomości nie posiadają. Przynajmniej do momentu pisania przeze mnie tego artykułu nie było, o czym również wcześniej wspomniałem, nie było widocznych informacji o tym, że budynek jest monitorowany, nie ma również czytelnych dla każdego oznaczeń na kamerach. A przecież nie wszyscy życzą sobie, aby ich monitorowano, tym bardziej w urzędzie, który przecież ma służyć mieszkańcom a nie robić z nich obiekt telewizyjnej obserwacji.
Jestem za odwróceniem ról i zainstalowaniem kamery w pomieszczeniu wójta a monitor zainstalować na korytarzu. Uważam, że znacznie ciekawsze byłoby obserwowanie pracy wójta niż pracowników i petentów, w tym tych oczekujących od rana na spotkanie notorycznie spóźniającego się do pracy wójta (zjawia się regularnie najczęściej między 10.00 a 11.00).
Wójt gminy ma wiele zadań, według mnie obserwowanie przez niego korytarzy i poszczególnych pokoi, zapewne jest przez mieszkańców najmniej oczekiwane. Tyle innych spraw jest do załatwienia i zrealizowania. Czy nie bardziej normalnym byłoby, gdyby kierownik urzędu (czyt. wójt) okazał swoim pracownikom ździebko zaufania i zarządził przeniesienie obiektywów kamer do podglądani rzeczywiście zagrożonych miejsc na terenie gminy, a obserwację ich pozostawił np. przeszkolonej i upoważnionej ekipie pracowników ochrony. Wójt natomiast powinien się zająć ważniejszymi dla gminy Śniadowo sprawami. Już dzisiaj można powiedzieć, że korzyści dla wszystkich będą bezsprzecznie większe. Wystarczy tylko chcieć!

Komentarze

  1. A czy tej kwestii nie miała rozstrzygnąć sonda przeprowadzona na stronie urzędu? Osobiście nie mam nic przeciwko kamerom, czuję się w jakiś sposób w ich obecności bezpieczniejsza (chociaż nie wiem co mogłoby mi zagrozić w urzędzie... więc tam one jak dla mnie większej racji bytu nie mają, chyba że rzeczywiście chodzi o bezpieczeństwo budynku, ale wtedy pojawia się pytanie: kiedy ostatni raz i w jaki sposób był on zagrożony...?), ale gdybym była pracownikiem urzędu pod ciągłą inwigilacją, to chyba bym tego tematu tak nie pozostawiła samemu sobie. Ludzie, jak możecie się godzić na takie traktowanie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem mieszkańcem gminny i nie mam nic przeciwko kamerom w Urzędzie Gminy bo poprawiają one nasze bezpieczeństwo.Jednak powinien być zatrudniony człowiek z odpowiednimi uprawnieniami do tego typu pracy.Jeżeli jednak podgląd na te kamery ma tylko Wójt to zrobił on sobie prywatne reality show z mieszkańców gminy!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie