Często władza potrafi ogłupić, a jej utrata zrobić człowieka kalekim

Głupieją JEDNYM SŁOWEM
Stare powiedzenie, choć banalne to na wskroś prawdziwe, mówi, że władza potrafi ogłupić. Dowodów mamy aż nadto - zdarza się to niezwykle często. Ale według mnie częściej jeszcze jej utrata robi człowieka kalekim, co w konsekwencji pozwala otwarcie stwierdzić, że królowie oraz królewny są nagutcy jak ich Bóg stworzył. Zachowania wielu osób, szczególnie po ostatnich wyborach  do parlamentu utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Sam powrót do tematu ubiegłorocznych wyborów został na mnie niejako wymuszony. Uczynili to ludzie, którzy mieli szczęście odnieść w tej gonitwie sukces oraz ci, którym nie powiodło się w tej demokratycznie urządzonej loterii. Euforia zwycięzców jest zrozumiała, więc nie robiła na mnie większego wrażenia. Natomiast przygnębienie pokonanych starałem się przyjmować z wyrozumiałością. Nikt nie lubi przegrywać, a już na pewno nie spadać z wygodnego i dobrze płatnego fotela. Frustracja i rozczarowanie są bowiem odruchami ludzkimi i ogólnie rozumianymi. Ale tylko do czasu, gdy mają w swej wymowie logikę, poczucie rzeczywistości i w sumie normalne reakcje uczestników liczących się z konsekwencjami wyniku gry, do której nie pod przymusem przecież przystąpili. Demokracja, wolny kraj, życie.
W kilku przypadkach stało się inaczej – utrata władzy zaczęła bezprzykładnie ogłupiać. I nie tylko jest to żałosne, ale także bardzo niebezpieczne. Zarówno dla bezpośrednich uczestników przebrzmiałej już gonitwy, jak i ansambli w mniejszym czy większym stopniu wspomagających swoich faworytów.
Już rok trwa bezmyślny obrachunek niedawnej gonitwy po władzę. Przoduje w tym kacza górka. Pokonani oraz ich stronnicy, zamiast wyciągnąć wnioski na przyszłość, spojrzeć samokrytycznie we własną twarz oraz oczy i budować godnie przyszłość – szukają winnych i zdrajców tam, gdzie niejednokrotnie im sprzyjano i uczciwie wspierano, nawet niejednokrotnie narażając na szwank własne autorytety. Pokonani w demokratycznej walce, podejmują działania mające ukarać krnąbrnych i stojących rzekomo „po drugiej stronie”. Straszą, przekraczają swoje kompetencje, dzielą środowisko i struktury swoich partii, próbują prymitywnej zemsty, nie licząc się z konsekwencjami. A przy tym ośmieszają się w zderzeniu z prawdą. Głupieją, jednym słowem.
Aspirujący jesienią do zwycięstwa, obecnie wykorzystują fanaberie walczących o swoje „ja”. I niekoniecznie z pożytkiem dla kraju i interesu swoich ugrupowań. Fanaberii powyborczych jest niemało, włącznie z opuszczaniem ugrupowań, od których jeszcze nie tak dawno otrzymywało się bardzo silne wsparcie.
Postawy takie są dowodem, że nie wszyscy rozumieją funkcjonującą demokrację, i tylko wtedy jest słuszna, kiedy przemawia na ich korzyść. A trzeba sobie zdać sprawę z inności minionych wyborów. Demokracja stawia przed społecznością trudne zadania i w tym przypadku stanęła ona na wysokości zadania. Demokracja dała szansę na wybór w miarę normalnych władz, a jednocześnie pozbycie się z frontonu licznych paranoików.
Demokracja wali drzwiami i oknami, ale nie jest nachalna. Trzeba tylko uczciwie po nią sięgać. Czego niestety niedawni możni, popisowi bufoni nie potrafią zrozumieć i demokratycznie zaakceptować. Zaczyna się więc wojna podjazdowa, aneksjonizm, jak również izolacja i bycie na „nie” do tych, którzy mają odwagę „gwałcić” schematy funkcjonujące tylko dla wąskich grup uzurpujących sobie prawo do bycia na świeczniku. Niestety demokracja ma to do siebie, że bezwzględnie odrzuca aspirantów przywiezionych w teczkach, a i ustaw na szczęście nie ma wskazujących kto ma być członkiem tego czy innego społecznego gremium itd. itd.
Należy tylko mieć nadzieję, że te ozdrowieńcze nurty będą coraz częściej zwyciężać, a daną szansą udowodnią wyższość dobra ogólnego nad partykularyzmem jednostek. Natomiast niespełnione nadzieje, takie lub inne demokratyczne wybory, nie powinny być inspiracją do niezrozumiałych zachowań, wrogich postaw. A już na pewno nie do tego, by się umartwiać, a w niektórych nawet przypadkach publicznie upadlać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prowokacje

Wspomnijmy

Opinie