Błazenada osiągnęła szczyty
ARLEKINADA
Błazenada osiągnęła szczyty. Błazenada wójta Zaremby o imieniu Andrzej, podam dla ścisłości. I nie miałbym nic przeciwko temu, kiedy ktoś się tak gigantycznie kompromituje na własne życzenie. Ale rzecz w tym, że wójt błaznuje za społeczne pieniądze, i w tym przypadku powinniśmy gremialnie powiedzieć temu zadufanemu w sobie panu: s t o p. Tym bardziej, iż błaznuje publicznie, na oczach przedstawicieli społeczności lokalnej, podczas sesji, w obecności radnych i sołtysów, zebranej skromnej publiki też.
Błazenada wójta w postaci lekceważenia wszystkiego i wszystkich, a na dodatek wymiaru sprawiedliwości oraz Boga, Honoru i Ojczyzny kwalifikuje się do książkowego wzorca, gdzie podano by przykład jak demokracja wyglądać nie powinna.
Błazenada wójta lub arlekinada, jak ktoś inteligentniejszy woli, dla przykładu objawiła się na dwóch ostatnich sesjach i przybrała formę śmiesznego do granic wytrzymałości tłumaczenia, że to nie on – wójt doprowadził do ponownych wyborów w okręgu nr 5. Kłamstwo gigantyczne, błazenada do bólu i próba nabicia w butelkę szanownych słuchaczy.
Jako pełnomocnik KWW informuję zatem radnych, sołtysów i wszystkie zainteresowane osoby, błaznującego wójta oczywiście też, że jedyną przyczyną powtórzenia wyborów, była kompletna nieznajomość przepisów przez wójta w obrębie ustawy o nazwie Ordynacja wyborcza. Pan ten, który w śmieszny sposób próbuje zatrzeć ślady, dopuścił się w ocenie Sądu Okręgowego rażącego naruszenia prawa wyborczego. I to spowodowało powtórzenie wyborów. Mało tego, swoim nieodpowiedzialnym postępowaniem naraził na utratę honoru niektórych członków komisji obwodowej. A to z tego powodu, iż – z przyczyn przynajmniej mi nieznanych – dwie osoby, co udowodnił Sąd, składały fałszywe zeznania w obronie błazenady wójta. Czym to się zakończy, bo to nie koniec tej „telenoweli wyborczej”, w tej chwili trudno mi powiedzieć. O tym zadecyduje Sąd w mieście Łomża a być może Białystok, kiedy ktoś zapragnie apelacji.
Przykre to wszystko, bo wójt błaznuje za publiczną kasę a na dodatek w ciąga w to nieświadomych konsekwencji ludzi, i na dodatek jeszcze w tym wszystkim podpiera się Bogiem, Honorem i Ojczyzną. To już jest błazeńska kpina i brak umiaru. Jak tak dalej pójdzie to nie chichot nas powali, ale rzeka łez.
Patrząc poważnie na sprawę, bo nie jest to jednostkowy wybryk błazenady ze strony wójta, radni powinni się zastanowić, czy nie pójść radą jednego z internautów lub posła Palikota, i podjąć uchwałę o skierowanie szanownego pryncypała na zdrowotny urlop, czy też konkretne badania. Bo w przeciwnym przypadku ten gminny chichot a później łzy obrócą się przeciwko nim, za brak reakcji na tak błazeńskie zapędy demokratycznie wybranego kierownika gminy.
Wrócę jeszcze na moment do rozprawy w Sądzie Okręgowym, kiedy przesłuchiwano wójta – komedianta na okoliczność wyborów. Otóż wójt przyznał się, że robił notatki podczas wizyty w komisji wyborczej w dniu 22 czerwca br. (czemu zaprzeczyły dwie członkinie komisji: p. Małgorzata G. i Zofia T.), notatkę tę przekazał nawet sądowi. Nie zacytuję jej treści, bo stanęła by praca w gminie na kilka dni, gdyż ludzie pokładaliby się ze śmiechu, a to na ból brzucha by podziałało, i niewykluczone, sraczkę wywołało i doprowadziło do zatoru w przychodni. Ludzie poważniejsze choroby mają, więc cytaty przemilczę, licząc na podziękowanie od szefa gminnej przychodni.
Mówiąc szczerze, mam szacunek do błaznów, ale miary takiej jak np. Stańczyk. Natomiast do błazenady, na jaką sili się wójt Zaremba o imieniu Andrzej mam jedynie wzgardę i kompletny brak szacunku. I z góry zapowiadam, że jeśli gminnemu pryncypałowi tekst mój się nie podoba lub uzna go za obraźliwy, to ze stoickim spokojem będę oczekiwał na pozew, który przyjmę od listonosza z pokorą godną wytrawnego błazna, do jakich siebie mam zaszczyt zaliczać.
Błazenada osiągnęła szczyty. Błazenada wójta Zaremby o imieniu Andrzej, podam dla ścisłości. I nie miałbym nic przeciwko temu, kiedy ktoś się tak gigantycznie kompromituje na własne życzenie. Ale rzecz w tym, że wójt błaznuje za społeczne pieniądze, i w tym przypadku powinniśmy gremialnie powiedzieć temu zadufanemu w sobie panu: s t o p. Tym bardziej, iż błaznuje publicznie, na oczach przedstawicieli społeczności lokalnej, podczas sesji, w obecności radnych i sołtysów, zebranej skromnej publiki też.
Błazenada wójta w postaci lekceważenia wszystkiego i wszystkich, a na dodatek wymiaru sprawiedliwości oraz Boga, Honoru i Ojczyzny kwalifikuje się do książkowego wzorca, gdzie podano by przykład jak demokracja wyglądać nie powinna.
Błazenada wójta lub arlekinada, jak ktoś inteligentniejszy woli, dla przykładu objawiła się na dwóch ostatnich sesjach i przybrała formę śmiesznego do granic wytrzymałości tłumaczenia, że to nie on – wójt doprowadził do ponownych wyborów w okręgu nr 5. Kłamstwo gigantyczne, błazenada do bólu i próba nabicia w butelkę szanownych słuchaczy.
Jako pełnomocnik KWW informuję zatem radnych, sołtysów i wszystkie zainteresowane osoby, błaznującego wójta oczywiście też, że jedyną przyczyną powtórzenia wyborów, była kompletna nieznajomość przepisów przez wójta w obrębie ustawy o nazwie Ordynacja wyborcza. Pan ten, który w śmieszny sposób próbuje zatrzeć ślady, dopuścił się w ocenie Sądu Okręgowego rażącego naruszenia prawa wyborczego. I to spowodowało powtórzenie wyborów. Mało tego, swoim nieodpowiedzialnym postępowaniem naraził na utratę honoru niektórych członków komisji obwodowej. A to z tego powodu, iż – z przyczyn przynajmniej mi nieznanych – dwie osoby, co udowodnił Sąd, składały fałszywe zeznania w obronie błazenady wójta. Czym to się zakończy, bo to nie koniec tej „telenoweli wyborczej”, w tej chwili trudno mi powiedzieć. O tym zadecyduje Sąd w mieście Łomża a być może Białystok, kiedy ktoś zapragnie apelacji.
Przykre to wszystko, bo wójt błaznuje za publiczną kasę a na dodatek w ciąga w to nieświadomych konsekwencji ludzi, i na dodatek jeszcze w tym wszystkim podpiera się Bogiem, Honorem i Ojczyzną. To już jest błazeńska kpina i brak umiaru. Jak tak dalej pójdzie to nie chichot nas powali, ale rzeka łez.
Patrząc poważnie na sprawę, bo nie jest to jednostkowy wybryk błazenady ze strony wójta, radni powinni się zastanowić, czy nie pójść radą jednego z internautów lub posła Palikota, i podjąć uchwałę o skierowanie szanownego pryncypała na zdrowotny urlop, czy też konkretne badania. Bo w przeciwnym przypadku ten gminny chichot a później łzy obrócą się przeciwko nim, za brak reakcji na tak błazeńskie zapędy demokratycznie wybranego kierownika gminy.
Wrócę jeszcze na moment do rozprawy w Sądzie Okręgowym, kiedy przesłuchiwano wójta – komedianta na okoliczność wyborów. Otóż wójt przyznał się, że robił notatki podczas wizyty w komisji wyborczej w dniu 22 czerwca br. (czemu zaprzeczyły dwie członkinie komisji: p. Małgorzata G. i Zofia T.), notatkę tę przekazał nawet sądowi. Nie zacytuję jej treści, bo stanęła by praca w gminie na kilka dni, gdyż ludzie pokładaliby się ze śmiechu, a to na ból brzucha by podziałało, i niewykluczone, sraczkę wywołało i doprowadziło do zatoru w przychodni. Ludzie poważniejsze choroby mają, więc cytaty przemilczę, licząc na podziękowanie od szefa gminnej przychodni.
Mówiąc szczerze, mam szacunek do błaznów, ale miary takiej jak np. Stańczyk. Natomiast do błazenady, na jaką sili się wójt Zaremba o imieniu Andrzej mam jedynie wzgardę i kompletny brak szacunku. I z góry zapowiadam, że jeśli gminnemu pryncypałowi tekst mój się nie podoba lub uzna go za obraźliwy, to ze stoickim spokojem będę oczekiwał na pozew, który przyjmę od listonosza z pokorą godną wytrawnego błazna, do jakich siebie mam zaszczyt zaliczać.
Komentarze
Prześlij komentarz